Wielki brat czuwa na drogach

opublikowano: 21-02-2013, 00:00

System viaToll robi zdjęcia nie tylko ciężarówkom, ale wszystkim przejeżdżającym autom. Według Naczelnej Rady Adwokackiej, narusza to konstytucję

Obsługiwany przez firmę Kapsch system elektronicznego poboru opłat viaToll obejmuje dziś około 2 tys. kilometrów dróg krajowych i autostrad. Sprawdza, czy auta powyżej 3,5 tony — ciężarówki i samochody osobowe z przyczepami (np. pod łódkę) — płacą za przejazd.

To skandal

Według informacji „Pulsu Biznesu”, system robi zdjęcia nie tylko autom objętym opłatami, ale wszystkim przejeżdżającym pojazdom. — Państwo wydało horrendalne pieniądze na system, który służy inwigilacji. To jest realizacja tego, co w „Roku 1984” opisywał Orwell — mówi Artur Wdowczyk, prawnik, do którego zwróciło się w tej sprawie kilku kierowców.

Taka sytuacja budzi poważne wątpliwości Naczelnej Rady Adwokackiej (NRA), która przygotowuje szczegółową analizę problemu. Dokument ma trafić do generalnego inspektora ochrony danych osobowych i rzecznika praw obywatelskich.

— Urządzenia fotografujące pojazd uwieczniają na zdjęciu również kierowcę i pasażerów. Dzięki temu organy państwowe zyskują informację na temat pojazdu, jakim porusza się obywatel, ale też jego wyglądu, towarzystwa, w jakim przebywa. Są to dane należące do katalogu informacji prywatnych, których obywatel ma prawo nie ujawniać. Problem ten dotyczy szerzej również fotoradarów. Jest to niewątpliwie niezgodne z Konstytucją RP — mówi mecenas Andrzej Zwara, prezes NRA.

Analiza rady ma trafić m.in. do rzecznika praw obywatelskich (RPO), który interweniował już w ministerstwie transportu w związku ze sposobem karania za brak uiszczenia opłaty za przejazd. — Dotychczas nie otrzymaliśmy jednak żadnej skargi w sprawie wykonywania zdjęć przez system viaToll — mówi Anna Kabulska z biura RPO.

Organy państwowe zyskują informację na temat pojazdu, jakim porusza się obywatel, ale też jego wyglądu, towarzystwa, w jakim przebywa. Jest to niewątpliwie niezgodne z Konstytucją RP.

Tak musi być

Dominika Prochowicz z Kapscha odpiera oskarżenia. — System viaTOLL nie jest Wielkim Bratem. W czasie przejazdu pod bramownicą kontrolną pojazd jest mierzony i odpowiednio klasyfikowany. Jeżeli nie podlega obowiązkowi wnoszenia opłaty elektronicznej,zdjęcia i dane o przejeździe są od razu automatycznie usuwane. Oznacza to, że nie można odzyskać wykasowanego materiału — twierdzi Dominika Prochowicz.

— Istotne jest to, aby zdjęcia wykonane przez system viaToll, a dotyczące aut nieobjętych opłatami, były bezzwłocznie niszczone. Być może warto się zastanowić nad skutecznymi mechanizmami kontrolowania i rozliczania firmy z tego obowiązku — podkreśla Dorota Głowacka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu transportu, zapewnia jednak, że obecny sposób kontroli w tej kwestii jest wystarczający.

— Operator jest zobowiązany do przedstawiania Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) dowodów zniszczenia tych zapisów wraz z określeniem czasu i godziny ich zniszczenia. Pytanie, po co w ogóle robić zdjęcia wszystkim przejeżdżającym pojazdom. GDDKiA podkreśla, że bez zdjęcia pełna weryfikacja przejeżdżających aut nie byłaby możliwa.

— Żaden z systemów poboru opłat elektronicznych funkcjonujących w Europie, również polski, nie zapewnia na żywo klasyfikacji wagowej 100 proc. pojazdów przejeżdżających pod bramownicą — mówi Urszula Nelken, rzecznik GDDKiA.

Kamery na drogach

Jednak nie tylko viaToll, ale także inne systemy transportowe śledzą użytkowników dróg. Przykładem jest Inteligentny System Kompleksowej Identyfikacji Pojazdów (ISKIP) opracowany przez Instytut Badawczy Dróg i Mostów (IBDiM).

— To nasz opatentowany system, który stworzyliśmy dzięki funduszom z programu Innowacyjna Gospodarka — mówi Tomasz Kula, zastępca dyrektora instytutu. System działa m.in. w Warszawie i Radomiu. — Waży samochód, rozpoznaje markę i tablice rejestracyjne, a przy dobrym świetle nawet kolor — dodaje Tomasz Kula. Dane rejestrują kamery.

— Wykorzystujemy je do celów badawczych, np. by ocenić natężenie ruchu na drodze, dzięki czemu można m.in. zaplanować modernizację drogi, jej zakres czy dobrać odpowiednią technologię. Możliwość korzystania z systemu daliśmy także policji oraz Inspekcji Transportu Drogowego — dodaje Tomasz Kula. A co z zarejestrowanymi danymi kierowców, którymi nie interesuje się policja czy ITD?

— Analizy służą do prac badawczych instytutu. Wykorzystywanie danych z programów regulują jednak polskie przepisy, według których trzeba np. podpisywać deklarację o poufności danych, by nie dostały się w niepowołane ręce. Kiedyś monitoring ruchu prowadzili ręcznie ankieterzy, ale przy obecnym natężeniu nie jest to możliwe — podkreśla wiceszef IBDiM.

Obywatel totalnie monitorowany

Internet

Surfowanie po internecie nie jest anonimowe. Dzięki numerowi IP operator internetowy wie, jakie strony odwiedzamy i ile czasu na nich spędzamy. Ślad zostawiamy również na każdej stronie, na którą wchodzimy.

Portale społecznościowe

Z profilu użytkownika Facebooka czy Naszej Klasy można dowiedzieć się bardzo dużo na temat życia prywatnego — prześledzić sieć znajomości, poznać miejsce ostatniego urlopu lub przebieg imprezy. Wiele firm w ten sposób poznaje preferencje konsumenckie.

Programy lojalnościowe

Sklepy czy stacje benzynowe oferują promocje i upusty posiadaczom kart lojalnościowych. Dzięki takim „plastikom” nie tylko wiadomo, gdzie robimy zakupy, ale przede wszystkim, co kupujemy. Pozwala to zbadać preferencje konsumenckie.

Karta kredytowa

Dzięki wyciągowi z karty kredytowej można dowiedzieć się, gdzie i kiedy robiliśmy zakupy czy też, w której restauracji spędziliśmy wieczór. Ślad zostawiamy także pobierając gotówkę z bankomatu. Przy okazji jesteśmy filmowani przez znajdującą się tam kamerę.

 

Telefon komórkowy

Zgodnie z prawem operator telefoniczny musi przez rok przechowywać bilingi rozmów telefonicznych klientów (potem są niszczone). Dzięki regularnemu kontaktowi urządzenia z najbliższą stacją bazową operator komórkowy wie, z dokładnością do kilku metrów, gdzie znajduje się aktywny telefon.

 

Monitoring

Niemal każdy nasz ruch śledzą kamery. W Warszawie policja obsługuje ich ponad 400. Potrafią nie tylko odczytać tablice rejestracyjne, ale dzięki dużemu zbliżeniu rozpoznać wszystkie detale – rysy twarzy czy tytuł czytanej książki. Kamery znajdują się również w restauracjach, kawiarniach, pubach, biurowcach, na dworcach i lotniskach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska, Piotr Nisztor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy