Wielki Brat trzyma koszty mediów w ryzach

  • Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 12-07-2013, 00:00

Gdy chodzi o publiczny pieniądz, trzeba być policjantem — mówi burmistrz Polkowic. I to się opłaciło.

Dwa lata temu „PB” opisywał nietypowe w skali kraju przedsięwzięcie Polkowic, jednej z najbogatszych w Polsce gmin. Samorząd z Dolnego Śląska zdecydował o wdrożeniu systemu, który pozwala na monitorowanie zużycia mediów — wody, ogrzewania i energii elektrycznej.

Zobacz więcej

Burmistrz Wiesław Wabik zarządza najbogatszym miastem powiatowym. Dochód polkowickiego samorządu na głowę mieszkańca to prawie 8,9 tys. zł — podaje czasopismo „Wspólnota”. A mimo to lokalne władze dbają o stronę kosztową. [FOT. ARC]

— Po pierwsze, zanotowaliśmy konkretne oszczędności, po drugie, mamy pełną kontrolę nad zużyciem mediów w najważniejszych jednostkach samorządowych: urzędzie miasta, szkołach, przedszkolach, żłobku i ośrodku pomocy społecznej — cieszy się burmistrz Wiesław Wabik.

Oto twarde dane. Zużycie prądu w ubiegłym roku w porównaniu z 2011 r. zmniejszyło się o 3,25 proc. z 1,11 mln kWh do 1,07 mln kWh. Oszczędności wyniosły około 30,7 tys. zł. Zużycie wody spadło o 7,28 proc. — z 23,77 tys. m sześc. do 22,04 tys. m sześc. W tym wypadku wydatki gminnej kasy zmniejszyły się o 12,7 tys. zł. Wreszcie spadek zużycia energii cieplnej sięgnął prawie 5,6 proc. (z 12,46 tys. GJ do 11,77 tys. GJ). Oszczędności wyniosły 17,8 tys. zł. W sumie samorząd obciął roczne wydatki na media o 60 tys. zł.

— A to nie koniec korzyści. Dzięki systemowi udało nam się wykryć niedoskonałości w systemie, których nie widać w toku codziennej eksploatacji. Mogliśmy także zrobić u dostawcy energii elektrycznej korektę mocy zamówionych, co powinno się przełożyć na niższe koszty — tłumaczy Wiesław Wabik. Burmistrz nie ukrywa, że urząd musi być „trochę policjantem”.

— Chodzi przecież o publiczne pieniądze. Dlatego, gdy widzimy w jakimś obiekcie nieoczekiwany wzrost zużycia energii, prosimy jego zarządzających o wyjaśnienia i kontrolę — opowiada Wiesław Wabik. Dwa lata temu burmistrz optymistycznie zakładał, że instalacja systemu, który kosztował niecałe 200 tys. zł, może się zwrócić nawet w ciągu roku.

— Potrwa to trochę dłużej. Myślę, że do zwrotu dojdzie w ciągu 2-3 lat — szacuje Wiesław Wabik. Burmistrz mówi również, że namawia innych samorządowców do podobnych wdrożeń. Zarówno z bogatych gmin, jak i tych uboższych. Z pierwszymi efektami.

— Wójt Grębocic zainstalował taki system w nowym gimnazjum — mówi Wiesław Wabik.

— Rzeczywiście, świadomość konieczności monitorowania mediów wśród samorządowców rośnie. Już nie tylko chodzi im o efekt ekologiczny, ale również o oszczędności. Tyle że droga od pomysłu do realizacji jest dość długa — mówi Dominik Karbowski z firmy CapitalConcept, która zajmuje się wdrożeniami monitoringu mediów.

Jak tłumaczy, wszyscy muszą widzieć w systemie monitoringu korzyści — nie tylko zarząd gminy, ale również dyrektorzy jednostek zależnych, np. szkół.

— Tymczasem słyszymy z poziomu szkół, że nie jest to potrzebne. W Polkowicach to zadziałało świetnie. Rozmowy z kilkoma samorządami trwają — dodaje Dominik Karbowski. Podkreśla, że duże oszczędności dają gminom również grupy zakupowe. Najczęściej decydują się na wspólny zakup energii elektrycznej. Przekonał się m.in. o tym Białystok. W 2012 r. zorganizował przetarg na dostawy prądu do 156 działających na terenie miasta instytucji i firm.

— Szacujemy, że oszczędności uzyskane dzięki zamówieniu grupowemu wynoszą ok. 4 mln zł. Ponadto udało się ujednolicić stawki i uprościć zasady rozliczania zużycia energii elektrycznej — mówi Urszula Mirończuk, rzecznik prezydenta. Białostocki samorząd idzie za ciosem. Przygotowujemy podobne zamówienie dotyczące zakupu energii elektrycznej na 2014 r. — dodaje Urszula Mirończuk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu