Potrojenie przychodów, podwojenie sieci, giełda, a potem skok za granicę — tak wygląda plan sieci wyposażenia wnętrz.
Wrocławska spółka ADe Line, zarządzająca dwoma sieciami sklepów z wyposażeniem wnętrz: Almi Decor i Flo, chce w 2009 r. zadebiutować na giełdzie. Do tego czasu zamierza osiągnąć 190 mln zł przychodów i 15 mln zł zysku netto. 2006 r. zakończyła odpowiednio 61 mln zł i 1,4 mln zł.
W ofercie publicznej znajdzie się co najmniej 25 proc. starych i nowych akcji firmy, a jej wartość wyniesie kilkadziesiąt milionów złotych. Obecnie blisko 90 proc. papierów kontrolują właściciele spółki: Maria Koszutska i Zbigniew Mrozek.
— Pieniądze przeznaczymy na rozwój sieci zagranicznej, która będzie znacznie większa niż krajowa — zapewnia Jakub Laskus, odpowiedzialny za rozwój sieci sprzedaży.
Na razie jednak ADe Line nie ma żadnego salonu za granicą. Pierwsze dwie placówki powstaną dopiero w tym roku w Czechach i na Litwie.
Lista potencjalnych, zagranicznych podbojów jest długa: Bułgaria, Rosja, Rumunia i Ukraina. Do ekspansji dojdzie po nasyceniu krajowego rynku. W Polsce działa 27 sklepów Almi Decor i 5 pod szyldem Flo. W tym roku przybędzie osiem Almi Decor i pięć Flo.
— Docelowo chcemy mieć w sieci do 40 salonów Almi Decor i 40 Flo. Chcemy to osiągnąć do 2009 r. — mówi Jakub Laskus.
Inwestycje będą finansowane z kapitałów własnych, jak i obcych (obligacje emitowane przez Raiffeisen Bank Polska).
ADe Line ma silnego rywala ze Szwecji. To firma Duka, która ma u nas 19 sklepów.