Wielki sukces i odpowiedzialność

Kazimierz Krupa
12-11-2004, 00:00

„Nadejszła wiełkopomna chwiła” — mówił nieporadny i stremowany, niezapomniany Kazimierz Pawlak, bohater sagi rodzin Kargulów i Pawlaków w trzeciej części filmu, podczas otwarcia Domu Polonii w Chicago, który urządzono w przekazanym na ten cel domu jego brata Johna (Jana). Aż strach pomyśleć, co odtwarzający tę rolę, wspaniały Wacław Kowalski, miałby do powiedzenia w eleganckim gmachu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, w czas pierwszego notowania akcji PKO BP na warszawskiej giełdzie. To prawdziwie wiekopomna chwila dla naszego rynku kapitałowego: padły wszelkie możliwe rekordy (obrotu, liczby zleceń, przyrostu kapitalizacji całej giełdy). I pobite zostały w taki sposób, że na kolejne przyjdzie nam zapewne poczekać bardzo, bardzo długo.

Zadowoleni są praktycznie wszyscy, no może z wyjątkiem tych, którzy zostali wypchnięci z kolejki do założenia lokat inwestycyjnych, i ci, którzy — obawiając się ogromnej redukcji zleceń — zrezygnowali z zapisów — albo wzięli zbyt małe lewary (kredyty). Biura maklerskie liczą obroty (i zyski) z tysięcy ożywianych, martwych od lat kont i zakładanych nowych. Bankierzy skwapliwie liczą prowizje pobrane od wielomiliardowych kredytów. Giełda, bo system notowań Warset sprawdził się znakomicie, a kapitalizacją zaczyna zbliżać się do największej w regionie giełdy wiedeńskiej.

Ale największe powody do satysfakcji ma z pewnością Jacek Socha, minister skarbu. Postawiony w niezwykle trudnej sytuacji przez parlament, który — tak naprawdę — usiłował związać mu ręce i pozbawić prawa do podejmowania jakichkolwiek decyzji prywatyzacyjnych, wziął na siebie ogromną odpowiedzialność, przeprowadzając na Banku PKO BP „prywatyzację ludową” czy wręcz ludyczną. Zachęcił do niej ogromne rzesze ludzi, którzy do tej pory o giełdzie papierów wartościowych wiedzieli tyle, że... jest. I o to chodzi. Nie wszyscy muszą znać się na wszystkim, ale ich obecność na tym rynku kapitałowym (bezpośrednio czy za pośrednictwem wyspecjalizowanych instytucji) zasadniczo zmienia jego charakter. Tyle tylko że minister Socha wziął na siebie jeszcze większą odpowiedzialność: za to, by tych ludzi nie zniechęcić, jak przy Banku Śląskim czy programie powszechnej prywatyzacji, by na tym rynku już zostali. Na razie wszystko wygląda pięknie: cena debiutu imponująca, zapewnia „przypadkowym inwestorom” godziwy zysk i możliwość wycofania się w każdej chwili, ale na ministrze ciąży obowiązek (sam go wziął na barki) „dbania” o kurs, by nie zdarzyło się nic złego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wielki sukces i odpowiedzialność