WARSZAWA (Reuters) - Maksymalny deficyt budżetowy w przyszłym roku, który Polska może bezpiecznie sfinansować to około 40 miliardów złotych, powiedział we wtorek doradca ministra finansów Stanisław Gomułka.
Choć Rada Ministrów zapoznała się we wtorek z podstawowymi wskaźnikami dotyczącymi budżetu na 2003 rok, to żadnej decyzji jeszcze w tej sprawie nie podjęto. Przyszłoroczny budżet będzie przedmiotem specjalnego posiedzenia rządu.
W ubiegłym tygodniu prasa podawała, że resort finansów może zwiększyć dziurę budżetową w 2003 roku z tegorocznego poziomu w wysokości 40 miliarda złotych do 45 miliarda złotych.
Jednak Gomułka powiedział Reuterowi: "Deficyt w wysokości około 40 miliardów złotych jest maksymalnym poziomem, jaki bezpiecznie możemy sfinansować - 45 miliardów złotych nie wydaje się kwotą możliwą bez zwiększenia wpływów z prywatyzacji".
W tegorocznym budżecie wpływy z prywatyzacji oszacowane na sześć miliardów złotych. Na razie jednak kwota uzyskana w tym roku jest znacznie niższa, skarb państwa bowiem wiele projektów prywatyzacyjnych przystopował. Plany na 2003 rok nie zostały jeszcze podane.
Gomułka odmówił podania szczegółowych danych na temat planów budżetu na przyszły rok, potwierdził jednak, że wydatki państwa nie powinny być wyższe niż 192,5 miliardy złotych, czyli wzrosną o jeden procent powyżej inflacji.
"To jest kluczowa liczba przy budowaniu budżetu. Teraz Ministerstwo Finansów szacuje wpływy podatkowe, które według niektórych prognoz mogą wynieść około 152 miliardy złotych, a innych nieco mniej" - dodał.
Doradca szefa resortu finansów powiedział także, że minister chce także przeciwdziałać nadpodaży na rynku długu skarbowego, która może zwiększyć poziom ich rentowności.
"W tym roku to nie jest problem. Rynek jest w stanie zabsorbować więcej niż oferujemy i bank centralny musi emitować własne papiery by eliminować nadpłynność" - powiedział Gomułka.
"Jednak w przyszłym roku stopy procentowe powinny być nieco niższe, a koszt kapitału zapewne wzrośnie na rynkach zagranicznych, potencjalnie więc może to wpłynąć na zmniejszenie apetytu na polskie papiery" - stwierdził.
Gomułka uważa także, że w średnim terminie Polska musi utrzymać w ryzach deficyt budżetowy na poziomie około 20 miliardów złotych, czyli poniżej trzech procent PKB, by zmieścić się w granicach wymaganych w strefie euro.
Polska chce wstąpić do struktur Unii Europejskiej w 2004 roku, a do strefy euro kilka lat po formalnej akcesji.
((Wojciech Moskwa, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))