Grzegorz Mizerski: Wielostronny barter związuje firmy w ekosystem
Ideą tytułowego barteru wielostronnego jest realizacja sprzedaży dodatkowej po kosztach zmiennych, co skutkuje ponadproporcjonalnym zwiększeniem zysków. Mechanizm ten można nazwać dźwignią barterową.
Platforma barteru wielostronnego umożliwia jej uczestnikom — małym i średnim firmom — zwiększenie sprzedaży i zmniejszenie kosztów. To pierwsze jest możliwe, ponieważ wykupując abonament uzyskuje się skokowy przyrost popytu na swoją ofertę. Polska platforma wkrótce łączyć będzie 4000 uczestników z kilkuset branż — i nie więcej. Liczba miejsc w każdej z blisko tysiąca branż jest ograniczona do kilku, a zatem uczestnik sprzedaje w środowisku bez porównania bardziej komfortowym niż rynek pieniężny, na którym panuje ostra konkurencja.
Wielostronność przełamuje ograniczenia barteru dwustronnego. Firma A nie musi już przekonywać firmy B do wymiany, co bywało trudne ze względu na rozbieżność potrzeb obu firm. Na platformie firma A po prostu zamawia w firmie B, a firma B za uzyskane w ten sposób środki barterowe wybiera sobie z wachlarza ofert platformy. Jeśli wybierze ofertę firmy C, to wówczas akurat C zarabia i ma za co kupować od A, B, D czy któregokolwiek z 4000 innych uczestników. W efekcie takich udogodnień, barter staje się w jakimś stopniu konkurencją dla wymiany pieniężnej.
Wspólnota firm prowadzących wymianę tworzy barterowy ekosystem. Pozwala na zakup towarów bez potrzeby płacenia za nie pieniędzmi — płaci się własną produkcją. Umożliwia to małym i średnim firmom otrzymanie towaru o wartości 1 zł po koszcie mniejszym niż 1 zł, tzn. po własnym koszcie zmiennym. Wskaźnik ten jest oczywiście różny dla różnych branż, np. w usługach typu fitness club, stomatologia czy porady prawne, towar o wartości 1 zł można otrzymać już za 10-20 groszy! W branży gastronomicznej wskaźnik sięga 40-50 gr. Co najważniejsze — uczestnik platformy otrzymuje produkt pełnowartościowy.
Optymalną korzyść z barteru wielostronnego odnosi uczestnik, który ma wolne moce wytwórcze — nie zmarnotrawi ich, lecz zoptymalizuje ich wykorzystanie w ekosystemie. Nie istnieje w nim coś takiego, jak nie zapłacona faktura! Platforma jest pewnym sposobem na bolesny deficyt kapitału społecznego — wyrażający się w braku poszanowania dla obowiązku terminowych płatności — na co dzień tak dotkliwy dla polskich przedsiębiorców.
Pomysł wywodzi się z USA. Decydujące o jego powodzeniu okazały się dwa czynniki: fakt, że gdy USA od początku lat osiemdziesiątych ogarnęła recesja, platformy barterowe corocznie notowały 15-proc. wzrost; późniejsze wejście Internetu w świat rozwiązań biznesowych, które pozwoliło platformom zaistnieć w cyberprzestrzeni. Mamy do czynienia z rozwiązaniem, które jest więcej niż odporne na recesję i które pomaga uczestnikom przetrwać złe lata. Dla platformy okres recesji to czas… największych zysków!
Koncept platformy się sprawdził, i to nie tylko w segmencie małych i średnich firm. Według NATE (Północnoamerykańska Organizacja Platform Handlu Wymiennego) ponad 70 proc. amerykańskich firm z listy 500 miesięcznika „Fortune” stosuje barter wielostronny. Natomiast według IRTA (Międzynarodowa Organizacja Handlu Wymiennego), na świecie działa już ponad 1500 platform typu retail, czyli skierowanych do małych i średnich przedsiębiorstw. Postępuje proces ich integracji. Istnieje już nawet projekt wprowadzenia wspólnej waluty barterowej na wzór euro.
Polska platforma barteru wielostronnego chce pomóc małym i średnim firmom. Elementem zawieranej przez nią umowy jest unikatowa na krajowym rynku gwarancja satysfakcji — czyli zwrot wpisowego na wypadek braku zadowolenia z jej usług.
Grzegorz Mizerski
jest prezesem Barter Polska