Wielu Ukraińców bez kursów BHP

opublikowano: 03-12-2018, 22:00

Prawie w co czwartej polskiej firmie opracowania dotyczące zasad bezpieczeństwa w zakładzie są tłumaczone na język zatrudnianych cudzoziemców.

Z najnowszego badania Koalicji Bezpieczni w Pracy wynika, że 66 proc. Ukraińców zatrudnionych w Polsce ma umowy o pracę. Jednak nie wszyscy z nich przeszli szkolenia z bezpieczeństwa i higieny pracy (BHP). 56 proc. respondentów nie odbyło takich kursów.

Badaniem przeprowadzonym na zlecenie koalicji przez agencję ARC Rynek i Opinia objęto Ukraińców pracujących w następujących sektorach: HoReCa (stanowili 23 proc. ankietowanych), handel (17 proc.), przemysł, budowlany (po 12 proc.), transport i logistyka (6 proc.), pomoc w gospodarstwie domowym (8 proc.), opieka nad starszymi (6 proc.), rolnictwo (2 proc.) i motoryzacja (1 proc.). Według deklaracji badanych, 14 proc. z nich pracuje bez żadnej umowy, a 5 proc. jest zatrudnionych przez agencje pracy tymczasowej.

Z ankiety wynika, że pracownicy z Ukrainy nie przeszli szkoleń BHP głównie dlatego, że ich nie zorganizowano. Tak wskazało 67 proc. badanych. Nie wydaje się przy tym, aby przeszkodą był język przekazywanej wiedzy. Polskie prawo pracy nie stawia w tej kwestii wymagań — chodzi tylko o to, aby zajęcia prowadzono w sposób zrozumiały. W raporcie z badania podano, że 85 proc. szkoleń BHP odbywało się w języku polskim, a 16 proc. w ukraińskim. Pracodawcy coraz częściej przygotowują materiały szkoleniowe tłumaczone na rodzimy język pracowników. Taką praktykę prowadzi prawie co czwarta firma.

Według koalicji niski odsetek osób szkolonych w zakresie BHP ma odzwierciedlenie w statystykach wypadków. W ostatnich dwóch latach uległo im 18 proc. respondentów.

— Ten wskaźnik dla ogółu pracowników w kraju jest ponad dziesięciokrotnie niższy, nie przekracza 1 proc. Zatem 18 proc. wypadków przy pracy to wielka liczba. Pytanie, czy wszystkie zostały formalnie zgłoszone i opracowano dokumentację powypadkową — mówi Marek Maszewski, dyrektor działu nadzoru w firmie Seka.

Przestrzega jednak przed nadmiernym pesymizmem. Jego zdaniem, nie wiadomo, jak każdy z respondentów definiuje pojęcie wypadku przy pracy.

— Przy okazji takich badań jest to rzecz nieco uznaniowa. Z drugiej strony, można te dane traktować jako przyczynek do rozważań na temat skrupulatności w zgłaszaniu przez pracodawców wypadków przy pracy do GUS, zwłaszcza tych o lżejszych skutkach — dodaje Marek Maszewski.

Raport pokazuje też znaczne różnice pod względem dbania o kulturę bezpieczeństwa w zależności od wielkości firmy i sektora.

— Jedynie 32 proc. respondentów deklaruje, że te kwestie są dla ich pracodawców tak samo ważne, jak bezpieczeństwo rodzimych pracowników. To poniekąd znajduje potwierdzenie w obserwowanym przez nas utrudnionym dostępie do środków ochrony indywidualnej dla cudzoziemców. 44 proc. obywateli Ukrainy pracujących w budownictwie ma problem z ich uzyskaniem. Wśród tendencji widać również, że im większa firma, tym standardy związane z bezpieczeństwem są wyższe — tłumaczy Elżbieta Rogowska, wiceprezes zarządu ds. operacyjnych w PW Krystian.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Wielu Ukraińców bez kursów BHP