Zarząd Stalexportu przedstawił grupie zachodnich wierzycieli plan restrukturyzacji firmy. Zakłada on m.in. emisję akcji za długi. Do 10 marca Stalexport będzie czekał na ewentualne korekty projektu. Najpierw jednak decyzję o emisji musi podjąć NWZA.
Podczas niedawnej wizyty w Londynie zarząd Stalexportu przedstawił wierzycielom plan uchronienia spółki przed bankructwem.
— Dotyczy on restrukturyzacji firmy, jej działalności operacyjnej, jak i rozwiązania problemu zadłużenia — mówi Marek Cywiński, dyrektor biura zarządu Stal- exportu.
Stalexport przekształca spółkę z firmy zajmującej się produkcją i handlem stalą w przedsiębiorstwo typowo handlowe.
— Z Computerlandem podpisaliśmy umowę o integracji komputerowych systemów wspomagania zarządzania. Ma to nam pomóc w sprawnym kierowaniu spółką — mówi Marek Cywiński.
Handlowa część Stalexportu ma przynosić firmie około 1 mld zł przychodów rocznie i w ciągu roku rosnąć o około 10 proc.
— Blisko połowę tej kwoty będzie stanowić dystrybucja w kraju, a jedna trzecia kontrakty zagraniczne. Są już efekty restrukturyzacji. Rentowność Stalexportu wzrosła o 5 pkt proc., a spółek dystrybucyjnych aż o 16 pkt proc. — wyjaśnia szef biura zarządu Stal- exportu.
Po czterech kwartałach przychody netto ze sprzedaży grupy Stalexportu wyniosły 1,09 mld zł, a strata netto 56 mln zł. Zobowiązania bilansowe zamknęły się kwotą 679 mln zł, a pozabilansowe 523 mln zł.
Niedawno rada nadzorcza zaaprobowała plan dalszych zwolnień w katowickiej spółce. W tym roku z pracy odejdzie 50 z 230 pracowników. Redukcja zatrudnienia pozwoli spółce zaoszczędzić około 40 proc. kosztów.
Mimo poprawy kondycji spółki plany utrzymania firmy na rynku, bez rozwiązania problemu zadłużenia, spalą na panewce. Obecni akcjonariusze muszą się jednak pogodzić z utratą kontroli. Stal- export chce zamienić część objętych układem zobowiązań na nowe akcje. Najpierw walne ma zdecydować o obniżeniu wartości nominalnej jednej akcji (z 10 do 2 zł), a później o podwyższeniu kapitału zakładowego. Rada nadzorcza spółki, w której zasiadają przedstawiciele obecnych akcjonariuszy, zaaprobowała jednogłośnie ratunkowy plan firmy.
Zakładając, że walory zostaną wyemitowane po 2,5 zł za sztukę (a taki wariant jest rozpatrywany), dotychczasowi akcjonariusze firmy będą mieć łącznie tylko 14 proc. akcji w zrestrukturyzowanym przedsiębiorstwie. Pozostałe papiery trafią w ręce wierzycieli.
— Wbrew pozorom, dotychczasowi akcjonariusze mają nie tylko powody do zmartwień. Następstwem restrukturyzacji firmy powinien być wzrost ceny akcji na giełdzie. W przypadku bankructwa stracą oni 100 proc. kapitału — uważa Marek Cywiński.
Katowicka firma chce też, aby wierzyciele darowali jej 40 proc. długów. Pozostała kwota miałaby zostać spłacona w ciągu pięciu lat.
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, grono instytucji finansowych (banki, fundusze) przejmą kontrolę nad Stalexportem. Można się spodziewać, że nie będą one zainteresowane utrzymywaniem akcji firmy w portfelu, a raczej wystawią ją na sprzedaż. Część analityków sugeruje, że oddłużony Stalexport będzie łakomym kąskiem dla inwestora branżowego. Spółka posiada w polskim rynku handlu stalą około 14-proc. udział, co daje je pozycję lidera.