Z każdym dniem teoretycznie rośnie prawdopodobieństwo realizacji zysków, jednak ciekawej obserwacji dostarcza porównanie dynamiki wzrostu indeksów w tym i ubiegłym roku.
Wszystkie indeksy GPW rosną wolniej w tym niż w 2006 r. WIG20 zyskał do tej pory 10,7 proc., podczas gdy w takim samym okresie ubiegłego roku zwyżkował o ponad 16 proc. Podobnie barometry innych segmentów rynku. Dużo wolniej niż rok wcześniej rośnie sWIG80. Jak na razie posiadacze akcji najmniejszych spółek zyskali średnio 40,8 proc. Rok wcześniej zwyżka przekraczała 66 proc.
Szeroki rynek rośnie w tym roku w tempie 17,7 proc., podczas gdy w analogicznym okresie roku ubiegłym akcje z WIG zdrożały o 20,0 proc. Najmniejsza różnica występuje w przypadku mWIG40. W tym roku zyskał on 29,55 proc., przed rokiem 30,6 proc. Jak więc widać choć indeksy ustanawiają coraz wyższe szczyty, to dzieje się to wolniej niż rok temu. Doświadczenie uczy, że wolniejsza zwyżka jest bardziej długotrwała.
Do funduszy płynie z miesiąca na miesiąc coraz szersza rzeka nowych kapitałów. Wydłuża się kolejka spółek planujących giełdową ścieżkę kariery. Hossa więc jeszcze potrwa. A ewentualne korekty będą zapewne - tak jak do tej pory - wykorzystywane do kupna nieco tańszych akcji.
Najsilniejszą lokomotywą giełdowej hossy jest KGHM. Dziś akcje miedziowego kombinatu podrożały o 5,5 proc. Kruszec podrożał w Londynie o 1,8 proc., bo maleją zapasy metalu na świecie. Tona miedzi kosztuje już 7887,50 USD. Od 4 stycznia kurs KGHM odbił aż na 48,5 proc. Za jedną akcję płaci się 117,9 zł. Inwestorzy stoją przed zadaniem pokonania poziomu 120 zł wyznaczonego przez szczyt intraday z 20 października.
Polską Miedź dzielnie wspomagała w poniedziałek Telekomunikacja zwyżkując o 3,5 proc. Głównie dzięki tym dwóm spółkom indeksy GPW pobiły rekordy. Do utrwalenie wzrostowej tendencji kurs spółki kierowanej przez Macieja Wituckiego musi uporać się z górką 24,65 zł z 23 marca. Brakuje wzrostu o 2,7 proc. Na razie za walor TP inwestorzy płacą równe 24 zł. ASZ