Dzisiejsza sesja rozpoczęła się jak zawsze – od dzwonka. Jednak dźwięk ten zabrzmiał o 30 minut wcześniej niż zwykle. Od 1 września notowania na rynku kasowym rozpoczynać się będą o godz. 9. – Rynek akcji musi być dostępny, zwłaszcza od rana, kiedy inwestorzy zagraniczni planują swoje inwestycje – powiedział w porannym komentarzu prezes GPW.
Kolejny dzień marazmu WIG20 rozpoczął luką bessy na poziomie 2561 pkt. Inwestorzy wyraźnie zignorowali dane dotyczące odczytu indeksu PMI, który był nieznacznie gorszy od poprzedniej wartości. Nie przestraszyła ich również wyższa niż się spodziewano prognoza inflacji (5 proc. rdr.). Po dotarciu do pułapu około 2585 pkt WIG20 falował wokół tej bariery, podążając w trendzie bocznym. W tym czasie oczy inwestorów zwrócone były na pędzący huragan Gustav. Im bliżej wybrzeży USA, tym słabsza była siła dewastującego wiatru. Synoptycy uspokajali rynek, że zniszczenia nie będą tak dotkliwe, jak w przypadku Katriny. Tym samym ceny ropy na światowych rynkach zaczęły nawet spadać. Z każdą lepszą informacją zza oceanu WIG20 starał się zyskać kilka punktów. Niestety, byki nie były na tyle silne, aby wyprowadzić blue chipy ponad psychologiczną barierę 2600 pkt. Do piątkowego zamknięcia zabrakło niecałe 13 punktów. Na poniedziałkowej sesji WIG20 stracił 0,49 proc.
Wśród blue chipów zdecydowanie dominował Cersanit. Taki wzrost spowodowany był m.in. powiązaniem wyników spółki z notowaniami dolara, który znów się umacniał. Kurs producenta ceramiki poszybował ponad 6,3 proc. w górę. Najsłabiej wśród spółek WIG20 radził sobie KGHM. Na rynku terminowym ceny miedzi staczały się po tym, jak zanotowano największe zapasy tego surowca od ponad siedmiu miesięcy. Lubiński koncern miedziowy stracił po ciężkich bojach 3,2 proc.
Niszcząca siła huraganu nie wpłynęła negatywnie na notowania maluchów i
średniaków.
Na szerokim rynku bardzo dobrze radziły sobie spółki z portfela
Michała Sołowowa. Producent parkietów Barlinek zyskał 1,33 proc., deweloper Echo
urósł o 2,22 proc, natomiast reprezentant przemysłu chemicznego Synthos poszedł
w górę o 3,3 proc.. Wśród czołowych indeksów najwięcej zyskał mWIG40 - 0,77
proc., natomiast sWIG80 znalazł się po zielonej strefie rynku z 0,38 proc.
dorobkiem.
Pierwszy tydzień września rozpoczął się podobnie do ostatniego tygodnia sierpnia. Nawet okoliczności były te same. Drużynę inwestujących na rynkach osłabili, tym razem, amerykańscy koledzy, którzy obchodzili święto pracy. Głównie z tego powodu obroty były mizerne - nieznacznie przekroczyły 500 mln zł. Rekordowo niskie obroty zanotowano w poprzedni poniedziałek (456 mln zł). Jutro handel na rynku powinien się ożywić. Czeka na to nie tylko Ludwik Sobolewski.
Ostatnie zagrania byków oddaliły widmo powrotu do poziomu wsparcia 2404 pkt z 16 lipca. Ale czy na długo? Wciąż niezamknięta pozostaje niedźwiedzia luka z poprzedniego tygodnia. Aby droga do wzrostów była szerzej otwarta, indeks blue chipów musi przełamać barierę 2615 pkt. Jeżeli inwestorzy będą tak aktywni, jak w końcówce poprzedniego tygodnia, pokonanie technicznego pułapu będzie prawdopodobne. Poniedziałkowa sesja pokazała, że najpierw popyt musi poradzić sobie z psychologiczną barierą 2600 pkt.