Na dzisiejszej sesji w Warszawie trudno oczekiwać zwiększonej aktywności kupujących akcje. Raczej będą się oni wstrzymywać do czasu rozstrzygnięć wyborczych w USA oraz czwartkowych decyzji banków centralnych. Można również podejrzewać, że także na Wall Street wtorkowe obroty będą mniejsze i inwestorzy zachowają się bardziej pasywnie. W tym otoczeniu to rynek instrumentów pochodnych na GPW będzie bardziej kształtował dzisiejsze notowania. Wczorajsza informacja o październikowym, najwyższym w historii, wolumenie tych instrumentów na warszawskiej giełdzie potwierdza tezę, że same akcje cieszą się nieco mniejszym zainteresowaniem. Także ostrożność jaką w swych wypowiedziach wykazują przedstawiciele naszych TFI nie jest wsparciem dla kontynuowania ostatniego odbicia.
Wczoraj nasz WIG20 wyraźnie odstawał od czołowych indeksów w Europie, a szczególnie od konkurentów w regionie, gdzie brylował węgierski BUX. Pocieszeniem były znacznie mniejsze obroty niż w poprzednich dniach. Warszawska giełda sprawia wrażenie nieco zmęczonej skalą ostatnich zwyżek i wygląda to na chęć kilkudniowego odpoczynku, tylko jak najmniejszym kosztem w ilości sprzedanych akcji. Inwestorzy mają spory dylemat. Z jednej strony trwa seria niepomyślnych danych, jakie docierają na rynki kapitałowe z największych gospodarek, a z drugiej wybory prezydenckie w USA i czwartkowe posiedzenie EBC i Bank of England, stwarzają nieco lepszy nastrój. O ile wyścig do Białego Domu wydaje się być przesądzony, to skala obniżek stóp procentowych przez najważniejsze europejskie banki centralne już jest większą zagadką. Większość ekonomistów jest zdania, że obniżka wyniesie 50 pkt i stopy w strefie euro będą wynosić 3,25 proc., a w W. Brytanii 4 proc.. Można jednak podejrzewać Bank Anglii o większą odwagę i cięcie w granicach 75-100 pkt., a to by pozytywnie wpłynęło na europejskie parkiety. Końcówka tego tygodnia może więc bardziej zachęcić do kupowania akcji, a większym zagrożeniem są jedynie informacje jakie pojawią się w czwartek i piątek z amerykańskiego rynku pracy.
Przed wczorajszą sesją inwestorzy z Wall Street otrzymali fatalny odczyt indeksu ISM sektora produkcji, który spadł do 38,9 pkt. do najniższego poziomu od 1982 r. oraz wprost tragiczne informacje o październikowej sprzedaży samochodów przez Forda i General Motors. W przypadku tego pierwszego spadek wyniósł 30 proc., a drugiego aż o 45 proc. i była to najmniejsza sprzedaż od 25 lat. Te wiadomości przełożyły się na notowania ropy naftowej, która zanurkowała o blisko 4 proc.. O dziwo nie wywołało to jednak gwałtownej reakcji na wycenie koncernów naftowych. Na spółkach wydobywczych kolejny dzień ujawniał się popyt i trwa dalsze dokupowanie mocno przecenionych walorów. Jedynym z nielicznych był dostawca usług dla branży naftowej Halliburton, który zaliczył potężny spadek, ale ma to związek z redukcją nakładów inwestycyjnych w tym sektorze. Mimo nienajlepszych informacji, giełdy w Nowym Jorku notowały przez większość sesji umiarkowane zwyżki i dopiero w ostatnich 2 godzinach ujawniła się lekka przewaga podaży. Gracze w USA bardziej koncentrowali się na wieściach płynących z systemu finansowego, które znów były pozytywne. LIBOR dolarowy w Londynie zaliczył kolejny, piętnasty dzień, zniżki do poziomu 2,86 proc., mocnym wsparciem był też raport TD Waterhause o piątkowym spadku 30-dniowej stopy procentowej dla dużych przedsiębiorstw o 39 pkt. bazowych do 2,02 proc. Ostatecznie Dow Jones zakończył dzień kosmetycznym minusem, nieco gorzej wypadł S&P500, który obniżył się o 0,25 proc.
Wśród latynoskich indeksów wyróżniała się brazylijska Bovespa, która wzrosła
o 2,7 proc. Graczy w tym największym południowoamerykańskim kraju elektryzowała
informacja o fuzji banku Itau z jego konkurentem Unibanco Holdings SA. W ten
sposób powstanie największy bank Ameryki Płd., wyprzedzając państwowy Banco do
Brasil i prywatny Banco Bradasco. W Azji wydarzeniem była obniżka stóp przez
australijski bank centralny o 75 pkt. do 5,25 proc. Z dalekowschodnich indeksów
pozytywnie wyróżniał się Nikkei 225, który nadrabiał wczorajszą przerwę w
notowaniach wzrostem o ok. 6 proc.( o godzinie 7). Na tokijskie giełdzie bardzo
dobrze zachowywały się akcje Toyoty i Panasonica, ale przedwyborczy handel był
wyjątkowo ospały. Na pozostałych azjatyckich parkietach nie wystąpiły istotne
zmiany.