WIG20 znowu słabszy od węgierskiego BUX

Artur Szymański, Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2005-01-28 00:00

Indeks dużych spółek zanotował już czwarty z rzędu wzrost, ale nadal nie doszło do zanegowania silnego spadku z wtorku 18 stycznia. Niemniej popyt zaczyna poczynać sobie coraz śmielej, a to pozwala z optymizmem oczekiwać na dalszy rozwój wydarzeń.

Gdyby nie negatywny wpływ PKO BP i Pekao oraz kilku mniejszych komponentów WIG20, indeks wielkich spółek zyskałby dużo więcej niż marne 0,11 proc. Z drugiej jednak strony mogło być gorzej, gdyby nie zbawienny wpływ 2,1-proc. wzrostu notowań Telekomunikacji Polskiej, która była najsilniejszą lokomotywą wzrostu. Zwracają uwagę potężne obroty (ponad 190 mln zł), w czym można upatrywać obecności kapitału zachodniego.

Popyt w czwartek był bardzo selektywny. Bardzo dużą wartością handlu może się pochwalić jeszcze tylko PKN Orlen (ponad 125 mln zł). Pekao, które w tej klasyfikacji zajęło trzecią pozycję, zapewniło obroty dwukrotnie mniejsze. To dobrze, bo wartość akcji spadła o 0,4 proc. Dużo gorzej zaprezentował się PKO BP, który potaniał o 1,8 proc., ale przy nieco niższych obrotach.

Chociaż WIG20 nie zanotował dużego wzrostu, przebieg sesji był ciekawy. Zaczęło się od nagłego wyskoku i ustanowienia dziennego szczytu 1877,9 pkt. Szybko się jednak okazało, że co nagle, to po diable. Zwykle błyskawiczne tempo wzrostu było odwrotnie proporcjonalne do długości zwyżki. Już po chwili doszło do odreagowania wzrostu i zejścia na niewielki minus. Jednak na półmetku do roboty wzięli się kupujący, a uzyskawszy przewagę nad podażą już jej nie oddali.

W drugiej części notowań wyraźnie wzrosły obroty w rezultacie napływu strumienia świeżego kapitału. Zresztą nie tylko w Warszawie dało się odczuć obecność inwestorów zagranicznych. Znacznie lepiej od WIG20 wypadł węgierski BUX, który wzrósł o 1,75 proc., poprawiając szczyt hossy. My jakoś nie możemy się tego doczekać, ale przed końcem miesiąca są szanse na dalszą zwyżkę. Nie chce mi się wierzyć, by fundusze nie starały się zniwelować strat z pierwszych trzech tygodni stycznia, a przynajmniej znacząco je ograniczyć.

Dobrym sygnałem dla akcji jest zachowanie rynku terminowego. Tam nastroje nadal są dalekie od optymizmu, co widać po trzymaniu się kontraktów blisko wartości instrumentu bazowego. Nie udało się pokonać oporu na 1870 pkt. Brak optymizmu jest odczytywany zwykle na korzyść wzrostów. Futures naruszyły tylko barierę, wędrując 5 pkt wyżej. Jednak aktywność handlujących była na tyle niska, że trudno było tę zwyżkę uznać za atak na opór. Słabość indeksu WIG20 zniechęciła do dalszych zmagań i kontrakty cofnęły się pod poziom otwarcia. Popołudnie przyniosło odbicie w okolice oporu na 1870 pkt. Zamknięcie nastąpiło 4 pkt niżej.