Mazowiecki producent meblarski spowalnia marsz na GPW, ale jest bliżej finalizacji ukraińskiej akwizycji.
Wiko Company, producent systemów meblowych do biur, sklepów i stacji benzynowych, zawiesił prace nad prospektem emisyjnym.
— Nasz optymizm giełdowy ostudził się ze względu na pogorszenie koniunktury na parkiecie. Poczekamy na lepsze czasy — mówi Andrzej Fabisiak, prezes Wiko.
Spółka zamierzała zadebiutować w IV kw. Blisko 30 mln zł zdobytymi z emisji spółka chciała sfinansować zakup maszyn do przejmowanego zakładu na Ukrainie.
— Giełda nie jest jedynym sposobem zdobycia pieniędzy. Rozważamy finansowanie kredytami lub wejście inwestora — dodaje prezes.
Akwizycja ukraińskiej fabryki (będzie to druga fabryka spółki w tym kraju z powierzchnią hal 80 tys. mkw.) pomoże spółce, dotąd eksportującej głównie do krajów Europy Zachodniej, mocniej zaistnieć na Wschodzie.
— Do połowy tego roku powinniśmy zakończyć pierwszy etap przejmowania zakładu. W lipcu i sierpniu będziemy kupować maszyny. Koszt przejęcia szacujemy na kilkanaście milionów złotych — mówi Andrzej Fabisiak.
W tym roku spółka zamierza rozpocząć eksport do Bułgarii, a w przyszłym do Rumunii. W 2007 r. przychody grupy wyniosły 45 mln zł, w tym mają sięgnąć 85 mln zł. Prognoza zysku netto wynosi 5 mln zł w 2008 r.