W ciągu 10 lat na wybudowanie nowych mocy wytwórczych potrzeba będzie 30 mld zł. Kolejne 10 mld potrzebne będzie na inwestycje w dystrybucji i przesyle energii - powiedział w środę w Warszawie wiceminister gospodarki Tomasz Wilczak.
Wilczak uczestniczył w zorganizowanej przez miesięcznik "Nowy Przemysł" sesji pt. "Energetyka - Inwestycje w sektorze elektroenergetycznym".
Wiceminister przypomniał, że wraz ze wzrostem gospodarczym zwiększa się zapotrzebowanie na energię: 1 proc. PKB pociąga za sobą ok 0,7 proc. zużycia energii więcej. Jeśli PKB rośnie o 5 proc., to zużycie energii wzrasta o 3-3,5 proc.
Oznacza to, że gdyby przez najbliższe 10 lat wzrost PKB wynosił ok. 5 proc., to w końcu tego okresu zużycie energii byłoby ok. 30 proc. większe niż dziś. Oznacza to, że aby sprostać zapotrzebowaniu, trzeba zbudować ok. 8 tys. MW nowych mocy kosztem ok. 30 mld zł.
Kolejne 10 mld zł musi pochłonąć modernizacja systemu przesyłu i dystrybucji prądu, a 20 mld zastąpienie starych, wyeksploatowanych źródeł mocy nowymi. Jak powiedział wiceminister, 40 proc. polskich mocy wytwórczych ma ponad 30 lat, 74 proc. - ponad 20. Jeśli inwestycji nie będzie, w Polsce zabraknie energii.
Jak przekonywał Wilczak, choć najprostszym sposobem zdobycia pieniędzy na inwestycje byłyby podwyżki cen energii (o kilkadziesiąt procent i to w krótkim czasie), to jednak do tego nie dojdzie ze względu na brak akceptacji społecznej.
Dlatego - zdaniem wiceministra - najlepszym sposobem na polepszenie kondycji polskiej elektroenergetyki jest zaproponowana przez rząd pionowa konsolidacja branży, dzięki której powstaną cztery potężne grupy, które będą w stanie unieść ciężar koniecznych inwestycji.
Jak powiedział obecny na konferencji prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Jacek Socha, przychody jednej z takich grup - Polskiej Grupy Energetycznej (PGE) - wyniosą 25 mld zł, a zysk netto około 1,5 mld zł. W PGE pracować będzie 40 tys. osób, a suma jej aktywów wyniesie 38,5 mld zł.(DI, PAP)