Wilk morski w lesie

Tadeusz Prusiński
opublikowano: 26-07-2006, 00:00

Najpierw pływał po morzach, potem zaszył się w lesie. Wkrótce stał się cenionym producentem półfabrykatów do produkcji mebli.

Do wszystkiego Sławomir Mątwicki z Olsztyna dochodził sam. Jako licealista (i wcześniej) każde wakacje spędzał u rodziny na wsi przy sianokosach, żniwach, przy młóceniu. Za zarobione pieniądze kupował sobie później gitarę albo akordeon, albo inną ważną dla siebie rzecz. Rodzice dopłacali, gdy zabrakło.

— W ten sposób uczyłem się szacunku dla pracy. Była to dla mnie wspaniała szkoła i mam wielki sentyment do tego czasu — podkreśla po latach Sławomir Mątwicki.

Najlepsza deska

Mątwicki ma 48 lat. Wróżka przepowiedziała mu niegdyś, że odniesie sukces, wszystko jedno, czym będzie się zajmował w życiu. No i miała rację!

Dziś należąca do Mątwickiego firma ABS ma dwa zakłady — w Naterkach pod Olsztynem i w Pieckach koło Mrągowa. Słynie z wysokiej jakości wyrobów, sprzedawanych w większości na rynku europejskim. Na eksport trafia 70 proc. jej produkcji — wysokogatunkowych tarcic i płyt z drewna twardego dla wytwórców mebli. Kupują je przede wszystkim Niemcy, Holendrzy, Szwedzi, Belgowie, Brytyjczycy.

Za wyroby sprzedawane na rynku skandynawskim firma Mątwickiego otrzymała dwa medale europejskie. W niedawno rozstrzygniętym dorocznym konkursie „Top Warmii i Mazur” tarcica (czyli deska) dębowa LHD firmy z Naterek zdobyła w kategorii „produkt przemysłowy” pierwsze miejsce.

Z morza do lasu

Po maturze w olsztyńskim I LO było morze. W 1984 roku został najmłodszym (26 lat) pierwszym radiooficerem elektronikiem w polskiej flocie handlowej. Do 1987 roku pływał na statkach Dalmoru, potem — zachodnich kompanii żeglugowych. Ostatnie lata przed zejściem na ląd był szefem wydziału na supertankowcu norweskiej kompanii naftowej.

— Byłem właściwie wszędzie tam, gdzie diabeł mówi dobranoc — opowiada Mątwicki o swoim pływaniu.

Podczas kilkumiesięcznych urlopów m.in. dokształcał się na kursach menedżerskich. Tak poznał właścicielkę firmy handlującej maszynami do obróbki drewna. Gdy po dwunastu latach pracy na morzu zszedł na ląd w 1992 roku, został w niej dyrektorem i pełnomocnikiem. Wkrótce założył własną firmę, a po paru latach dynamicznego rozwoju przekształcił ją w spółkę kapitałową ABS Naterki. Wyposażona w nowoczesny park maszynowy, szybko zdobyła zagranicznych kontrahentów.

— Doceniając nasze osiągnięcia, amerykański koncern Wood- -Mizer, producent przewoźnych i stacjonarnych traków tartacznych oraz brzeszczotów do pił taśmowych, zaproponował mi przedstawicielstwo na Polskę północno-wschodnią. I tak zaczął się nowy okres w działalności ABS Naterki — opowiada prezes Mątwicki.

Utworzyli drugą spółkę, ABS Wood-Mizer Service, która zajęła się promocją czterech rodzajów traków, sprzedażą i serwisem maszyn amerykańskiej firmy Wood-Mizer Industries.

Przełomowy w historii firmy był rok 1998. Wtedy to z innym amerykańskim partnerem firma z Naterek kupiła upadający zakład płyt meblowych w Pieckach koło Mrągowa. I chociaż partner wkrótce się wycofał, produkcja w pieckowskim zakładzie ABS — obecnie ABS Serwis and Wood Products — w kilka lat wzrosła o 300 proc.

— Jestem człowiekiem niesłychanie obowiązkowym i niesłychanie odpowiedzialnym. Te cechy, jeszcze wzmocnione przez moją pracę na morzu, plus duży potencjał intelektualny, odpowiedzialność i zaangażowanie, poparte jeszcze pracowitością, tworzą taki efekt, że moje firmy rosną tak, jak rosną — przyznaje bez przesadnej skromności Sławomir Mątwicki.

Uczyć się od najlepszych

Jako przedsiębiorca jest czuły na sprawy pracowników. Działa w organizacjach biznesowych i gdzie może, przekonuje m.in., że silny złoty uderza w eksporterów i niszczy dziesiątki miejsc pracy.

Gra na instrumentach, na studiach w Szkole Morskiej prowadził zespół muzyczny, w biurze trzyma elektroniczne organy i niekiedy w godzinach pracy robi sobie przerwę na relaks przy klawiszach. Wspiera innych artystów. Między innymi wydał tomik wierszy wileńskiego poety Aleksandra Śnieżki oraz płytę CD i kasety Anny Poźlewicz z Wilna.

Prezes Mątwicki nadal się kształci. W 2005 roku skończył studia MBA organizowane przez Business Centre Club, Uniwersytet Gdański i RSM University w Rotterdamie. Twierdzi, że gdyby polskie uczelnie bardziej korzystały z doświadczeń praktyków, ich absolwenci byliby lepiej przygotowani do polskiej rzeczywistości gospodarczej.

— Ja i moi koledzy z biznesu zauważamy taki paradoks, że mimo dużego bezrobocia trudno jest znaleźć dobrego pracownika, specjalistę np. od technologii drewna, hotelarstwa, gastronomii czy zarządzania. Podczas moich studiów MBA słuchałem wykładów najlepszych praktyków ze Stanów Zjednoczonych, Holandii czy Japonii i uważam, że nie ma nic lepszego niż słuchanie i uczenie się od takich ludzi — kończy pan Sławomir.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Prusiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu