Europejski Bank Centralny (EBC) ryzykuje popełnieniem błędów podobnych do tych, które dopuszczono po rozpadzie Związku Radzieckiego — uważa Willem Buiter, główny ekonomista banku Citigroup.
Po uniezależnieniu się w 1991 r. byłych sowieckich republik wszystkie kraje używały rubla. Monety i banknoty emitował pozostałych krajów mogły zwiększać banku Citigroup dostępność pieniądza przez oferowanie kredytów. Skutkiem pojawienia się nadmiernej ilości pieniądza w obiegu był wybuch hiperinflacji. W rezultacie jedne kraje były zmuszone do opuszczenia unii walutowej, inne wycofały się z niej same.
Zdaniem Willema Buitera, popełnieniem podobnego błędu ryzykuje obecnie strefa euro. Walutę może emitować jedynie bank we Frankfurcie. W zeszłym tygodniu EBC przyznał jednak siedmiu bankom narodowym prawo do udzielenia dodatkowych pożyczek bankom komercyjnym. Choć muszą być one zabezpieczone na aktywach, to jednak mogą być to aktywa o niższej jakości niż te akceptowane przez EBC. Według ekonomisty, taki brak spójności prowadzonej polityki zagraża dalszemu funkcjonowaniu strefy euro.
— Strefa euro wpadła w koleiny wytyczone przez strefę rubla. Jedną politykę pieniężną powoli zastępuje 17 osobnych polityk, a to może zakończyć się rozpadem strefy i utworzeniem walut narodowych — zauważa Willem Buiter.
Jego zdaniem powinien powstać jeden zbiór reguł dla wszystkich banków centralnych strefy. Proces zwiększania aktywów przez poszczególne banki powinien być poddany ścisłej kontroli, a wszystkie straty i zyski z posiadanych aktywów powinny być dzielone między wszystkie kraje unii walutowej. — Tendencja, jaką obecnie obserwujemy, jest dokładnie odwrotna — twierdzi Willem Buiter.