Windykacja wciąż budzi obawy

opublikowano: 15-02-2013, 00:00

Finansowanie Firmy rzadziej angażują windykatorów do odzyskiwania należności, chyba że szybko potrzebują gotówki

Pod koniec 2011 r. windykatorzy zacierali ręce — zbliżała się kulminacja drugiej fali kryzysu, miało być więcej zatorów i więcej zleceń. W 2012 r. branża windykacyjna miała urosnąć o 20-30 proc. Jednak, jak pokazuje badanie Atradiusa analizujące proces dochodzenia należności w obrocie gospodarczym w 29 krajach, w Polsce przedsiębiorców, którzy zdecydowali się w 2012 r. na zlecanie zewnętrznym podmiotom ściągania należności (29 proc. badanych), było mniej niż w 2011 r. (38 proc.). O zwyżkach nie ma więc mowy. Np. Pragma Inkaso w minionym roku łącznie w celu windykacji przyjęła wierzytelności o wartości 180 mln zł, podczas gdy w 2011 r. było to 188 mln zł.

Zepsuli sobie reputację

Nie oznacza to, że firmy w ubiegłym roku problemów z zatorami miały mniej, wręcz przeciwnie, wypłacalność przedsiębiorstw się pogorszyła, jak zauważa Danuta Czapeczko, dyrektor handlowy w Pragma Inkaso. Problem jednak w tym, że zamiast zwracać się do windykatorów, firmy wolały należności odzyskiwać same — tak robiło 66 proc. przedsiębiorców. Główne powody niechęci do współpracy z windykatorami to obawa przed utratą dobrych relacji z kontrahentami i koszt takiej usługi. Potwierdzają to windykatorzy.

— Windykacja za pomocą osób trzecich kojarzy się z rozwiązaniem ostatecznym, które musi doprowadzić do konfliktu, a także zakończenia relacji biznesowej — przyznaje Tomasz Rodak, kierownik ds. rozwoju biznesu w firmie Integral Collections.

— Firmom coraz trudniej o dobrego klienta, a stereotypowe postrzeganie windykacji jako agresywnych działań przeciw dłużnikowi, niezależnie od jego postawy czy sytuacji, rodzi u przedsiębiorców obawę, iż zlecając windykację kontrahenta, straci się możliwość dalszej współpracy — wtóruje mu Maciej Ziemski, dyrektor Pionu Windykacji Polubownej i Sądowej, komandytariusz w Europejskim Biurze Ochrony Finansów (EBOF).

Jego zdaniem, druga przyczyna leży w kosztach, ale nie wynika z wysokich cen windykacji, tylko z sytuacji w budowlance i powiązanych z nią branż. Walka o kontrakty i spore ich niedoszacowanie powodowały, że przedsiębiorcy pracowali na niskich marżach, w związku z tym trudniej im zdecydować się na udział w windykacji trzeciego podmiotu, bo to może zagrażać rentowności projektu.

— Jako przykład mogę podać sytuację jednego z większych podmiotów na rynku stalowym, który największe dostawy w 2012 r. realizował z marżą 3 proc. Gdyby potraktować windykację zewnętrzną czysto matematycznie — każda stawka success fee zaproponowana przez firmę windykacyjną wyższa niż 3 proc. przesądza o stracie w ramach konkretnego projektu — tłumaczy Maciej Ziemski.

Kolejna przyczyna to lekcja z 2008 r., kiedy to po medialnych doniesieniach o początku kryzysu wiele dużych spółek zdecydowało się niemal natychmiast przekazać firmom windykacyjnym większość swoich kontrahentów.

Puls Firmy
Użyteczne informacje dla mikro-, małych i średnich firm. Porady i przekrojowe artykuły, dzięki którym dowiesz się, jak rozwinąć biznes
ZAPISZ MNIE
×
Puls Firmy
autor: Sylwester Sacharczuk
Wysyłany raz w tygodniu
Sylwester Sacharczuk
Użyteczne informacje dla mikro-, małych i średnich firm. Porady i przekrojowe artykuły, dzięki którym dowiesz się, jak rozwinąć biznes
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— Wtedy do windykacji zewnętrznej trafiały firmy, które nigdy nie powinny się tam znaleźć. Były to ogromne żniwa dla windykatorów działających w sektorze B2B, ponieważ w parze z dużą ilością stosunkowo prostych zleceń poszły mocno wygórowane stawki prowizyjne. Jednocześnie po stronie zleceniodawców zrodziło to ogromne koszty, które stanowiły w rocznych bilansach znaczny procent całości wydatków, co nie pozostaje bez wpływu na obecne zachowania wierzycieli — zauważa Maciej Ziemski.

Byle szybciej

Badanie Atradiusa pokazuje także, że obecnie więcej firm decyduje się na sprzedaż długu zamiast windykacji na zlecenie — w 2011 r. było to 9 proc. polskich firm, a w 2012 r. już 13 proc.

— W wielu przypadkach sprzedaż długu wydaje się firmom rozwiązaniem najwygodniejszym — kiedy nie mają czasu na „drogę przez mękę”, czyli długotrwałe procedury sądowe, a także postępowanie komornicze, priorytetem staje się szybkie pozyskanie chociażby części pieniędzy — mówi Tomasz Rodak.

Błyskawiczne odzyskanie nawet niewielkiej części pieniędzy to bywa priorytet dla wielu firm, szczególnie z sektora MSP często będących wierzycielami większych podmiotów. Liczne przypadki upadłości spółek, z którymi mamy do czynienia obecnie, rodzą w nich strach, że swoich pieniędzy nigdy nie zobaczą.

— A sprzedaż wierzytelności, niezależnie od dyskonta, powoduje wpływ pieniędzy na rachunek wierzyciela w maksymalnie krótkim czasie. Dla przedsiębiorców poważnie zadłużonych w instytucjach finansowych czy posiadających zaległości względem urzędu skarbowego — jest to natychmiastowe rozwiązanie problemu — mówi Maciej Ziemski.

Windykatorzy przestrzegają jednak, że to rozwiązanie, choć szybkie, na pewno nie jest tańsze.

— Decydując się na sprzedaż, należy jednocześnie liczyć się z wyższymi kosztami niż w przypadku klasycznych działań windykacyjnych. Firma kupująca należność ponosi tu znacznie wyższe ryzyko i będzie chciała zdyskontować je wyższą prowizją niż w przypadku windykacji — mówi Tomasz Rodak.

— Wierzyciele powinni mieć świadomość, że jeśli znajdują nabywcę dla swojej wierzytelności, to najprawdopodobniej zweryfikował on pozytywnie możliwość odzyskania należności, czyli równie dobrze wierzyciel odzyskałby pieniądze, zlecając taniej windykację — tłumaczy Danuta Czapeczko.

Tak więc sprzedaż wierzytelności to może być dobra opcja, ale dla firm, które szybko potrzebują zastrzyku gotówki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane