Winiety trafią do lamusa

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 2009-12-30 00:00

Rusza przetarg na budowę systemu elektronicznego pobierania opłat. Do zdobycia kilkaset milionów złotych.

Drogowcy wybiorą wykonawcę e-myta

Rusza przetarg na budowę systemu elektronicznego pobierania opłat. Do zdobycia kilkaset milionów złotych.

Od lipca 2011 r. opłaty za przejazdy polskimi autostradami, drogami ekspresowymi i drogami krajowymi będą pobierane elektronicznie — wynika z nowelizacji ustawy o drogach publicznych, którą Sejm przyjął w 2008 r. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) ogłosiła wczoraj przetarg na zaprojektowanie, wdrożenie i obsługę systemu, który to umożliwi.

— Elektroniczny system pobierania opłat obejmie około 260 km autostrad i 500 km dróg ekspresowych zarządzanych przez GDDKiA. Obejmie też tego typu drogi oraz drogi krajowe, które powstaną w przyszłości. Opłaty będą pobierane od autobusów i pojazdów o masie przekraczającej 3,5 tony — wyjaśnia Marcin Hadaj, rzecznik GDDKiA.

Zwycięzca przetargu stworzy też system poboru manualnego, za pomocą którego opłaty będą uiszczać kierowcy pojazdów o niższej masie.

Gra warta świeczki

Wartość inwestycji nie jest jeszcze znana, wiadomo jednak, że w grę wchodzą duże kwoty, bo samo wadium (stanowiące od 0,5 do 3 proc. wartości zamówienia) wynosi 16 mln zł.

— Inwestycja będzie finansowana z pieniędzy Krajowego Funduszu Drogowego. Gdy system zacznie na siebie zarabiać, zyski będą trafiały do tej instytucji — mówi Marcin Hadaj.

GDDKiA liczy na duże zainteresowanie inwestorów. Chęć stworzenia systemu jeszcze w czerwcu 2009 r. deklarowała spółka Stalexport Autostrady, która jego model testowy chce wprowadzić na zarządzanej przez siebie autostradzie A4. Mówi się także o austriackiej firmie Kapsch, która podobny system wprowadziła w Czechach.

— Jeszcze przed ogłoszeniem przetargu otrzymywaliśmy dużo zapytań w tej sprawie. Planujemy wyłonić listę 20 wykonawców, biorąc pod uwagę kryteria doświadczenia w zakresie elektronicznego i manualnego poboru opłat oraz potencjału kadrowego — tłumaczy Marcin Hadaj.

O wyborze ostatecznego wykonawcy zadecydują cena i parametry techniczne.

Wysoka stawka

Opłata elektroniczna będzie obliczana jako iloczyn liczby przejechanych kilometrów i stawki za kilometr przewidzianej dla danej kategorii pojazdu. Ta ostatnia nie jest jeszcze znana, ale Ministerstwo Infrastruktury przesłało już do zainteresowanych projekt rozporządzenia, który określa sposób jej ustalania. Według niego, wpływ na wysokość stawki miałyby m.in. koszty budowy i eksploatowania dróg oraz poboru opłaty elektronicznej. Już teraz wiadomo, że taka metoda wyliczania stawki nie spodoba się przewoźnikom.

— Elektroniczny system pobierania opłat jest bardziej sprawiedliwy niż zryczałtowane winiety, które nie uwzględniają np. wagi pojazdu. Nie rozumiemy jednak, dlaczego koszty funkcjonowania systemu, np. poboru opłat, mają ponosić użytkownicy dróg. Dlaczego to przedsiębiorcy mają inwestować w infrastrukturę, której funkcjonowanie leży w interesie państwa? — zżyma się Piotr Grześ, dyrektor generalny Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego.

W 2008 r. przewoźnicy zbojkotowali propozycję stawki w wysokości 2,5 zł za km.

Wolna ręka

Nie wiadomo też, jaka technologia będzie wykorzystywana w systemie e-myta — mikrofalowa, wykorzystywana np. w Austrii, Czechach, Francji i Słowenii, czy satelitarna, oparta na GPS i stosowana m.in. w Niemczech.

— Wykonawcy mają w tym względzie wolną rękę. My wybierzemy tę ofertę, która będzie najkorzystniejsza — ocenia Marcin Hadaj.

Termin składania wniosków o dopuszczenie do udziału upływa 2 lutego 2010 r.

Agnieszka Jabłońska