Winni są politycy

BMK
opublikowano: 2006-04-12 00:00

Bezrobocie nie obciąża przedsiębiorców, tylko rząd, który nie tworzy warunków do zwiększenia zatrudnienia.

„Puls Biznesu”: Co jest główną przyczyną bezrobocia?

Jan Guz: To, że nikt się nim poważnie nie zajmuje. W gospodarce panują nieprzychylne warunki do inwestowania, a tym samym do tworzenia nowych miejsc pracy. Politycy się kłócą, a przedsiębiorcy mają wrażenie, że sytuacja jest niestabilna i czekają nas nowe wybory.

Nie są winni przedsiębiorcy?

Nie. Oni nikogo nie zatrudnią, jeśli na tym nie zarobią. Są biznesmenami, a nie działaczami społecznymi. Gdy CIT dla firm spadł do 19 proc., wszyscy myśleli, że pojawią się nowe miejsca pracy. Tak się nie stało. Właśnie ze względu na niestabilną sytuację.

Kto za to odpowiada?

Rząd, bo on ma stwarzać przyjazne warunki i klimat do inwestowania. W jego rękach spoczywa na przykład polityka podatkowa. Tymczasem od zaprzysiężenia gabinetu Kazimierza Marcinkiewicza liczba bezrobotnych wzrosła, a pamiętajmy, że 700 tys. Polaków wyjechało do pracy za granicę. A rząd proponuje import 200 tys. pracowników z Ukrainy.

A co powinien zrobić?

Nie będę dawał wytycznych, zasiadają w nim fachowcy. Ale potrzebujemy elastycznego programu walki z bezrobociem. Nie może być tak, że chroni się i aktywizuje tylko młodzież czy absolwentów, którym pozwoli się płacić niższe składki na ZUS. Chodzi o przyjazną politykę podatkową zmniejszającą rozmiary szarej strefy.

Nowy rząd poprawi sytuację?

Nie współczuję temu rządowi. Współczuję tym, którzy przejmą po nim władzę.