Wirtualni studenci
Szkolenia prowadzone za pośrednictwem Internetu zyskują na popularności wśród firm i uczelni. Nowa metoda okazuje się pod wieloma względami skuteczniejsza i oszczędniejsza od tradycyjnej.
Polsko-Amerykańskie Centrum Zarządzania, działające pod egidą Uniwersytetu Łódzkiego, od kilku lat prowadzi zajęcia wykorzystując metodę distance learning. We współpracy z Wydziałem Nauk o Wychowaniu szkoli się tam również kadra nauczycielska, która później samodzielnie wykorzystuje metodę w szkołach.
— Distance learning stosujemy w trzech rodzajach kursów. W szkoleniu MBA 40 proc. zajęć odbywa się przy wykorzystaniu Internetu. Wykładowcy Uniwersytetu w Maryland mają zajęcia z polskimi studentami dzięki zastosowaniu technologii compressed video i sieci. Prowadzimy również szkolenie typu Global MBA. Trwa ono pół roku, ale uczestnicy spotykają się tylko dwa razy. Zajęcia odbywają się w wirtualnych klasach. Trzeci program to roczne podyplomowe studia dla nauczycieli realizowane przy współpracy Wydziału Nauk o Wychowaniu UŁ — tłumaczy Zbigniew Mikurenda, kierownik programu nauczania na odległość, w PAM-Center w Łodzi.
Zaletą wirtualnych szkoleń jest oszczędność czasu i pieniędzy studentów i nauczycieli.
— Uczniowie mają dostęp do wiedzy w momencie, gdy jej potrzebują. Nie muszą przerywać pracy, aby studiować. Wystarczy, że opanują przesłany im materiał i zaliczą wirtualny test. Jednocześnie w każdej chwili uczeń ma do dyspozycji osobę, która odpowiada na pytania — mówił Thomas Gšttsche, menedżer do spraw szkoleń z SAS EMEA podczas konferencji SAS Forum Nauki i Techniki.
Zdaniem przedstawicieli firm konsultingowych, szkolenia internetowe powinny jednak stanowić uzupełniające źródło wiedzy.
— Za pomocą Internetu szkolimy naszych pracowników z zakresu Proffesional English Writting Skills. Przy wykorzystaniu kont e-mailowych nasi pracownicy mają kontakt z przedstawicielami naszej centrali w Londynie, która pomaga im w doskonaleniu znajomości języka angielskiego. Od listopada zamierzamy uruchomić również szkolenia z finansów — tłumaczy Marinos Athanassiou, senior menedżer z Ernst & Young.
Agnieszka Ostojska