Wszyscy lubimy dobre wiadomości. Szczególnie, jeśli chodzą parami. Taki właśnie tandem pojawił się tydzień temu. Najpierw UEFA ogłosiła, że EURO 2012 odbędzie się w Polsce i na Ukrainie, a już chwilę później na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej wicepremier Zyta Gilowska triumfalnie ogłosiła: „znaleźliśmy miliard złotych na najważniejszy obiekt, czyli Narodowe Centrum Sportu (NCS) w Warszawie”.
Fala EURO-entuzjazmu była tak wielka, że media przekazywały informację dalej. Bez zastrzeżeń czy wątpliwości. A przecież nieczęsto zdarza się, by ktoś, nawet minister finansów, z dnia na dzień, ot tak, znalazł miliard złotych. „PB” znalazł dziurę w całym?
Wicepremier Gilowska zapowiedziała, że pieniądze pojawią się dzięki zmianom w ustawie hazardowej. Chodzi o pomysł nałożenia na cały prywatny hazard quasi-podatku: 10-procentowych dopłat. Papier przyjmie wszystko, gorzej z praktyką. Przepytani przez nas specjaliści nie mają wątpliwości: to pomysł niewykonalny (ze względów technicznych) i absurdalny, bo zarżnie całą branżę. I zamiast dać kasę na NCS, przyniesie spadek wpływów do budżetu.
O reakcję na tę totalną krytykę zapytaliśmy wicepremier Gilowską. Bez odzewu. Więcej szczęścia miała Monika Olejnik, która w poniedziałkowej „Kropce nad i” w TVN24 obszernie cytowała zastrzeżenia „PB” i ekspertów. Nieco zaskoczona wicepremier twardo obstawała przy swoim, zapewniając, że resort finansów ma swoich ekspertów, a w ogóle to miliard będzie i już.
Jej słowa jednak tylko potęgują wątpliwości. Ot choćby stwierdzenie, że na „znaleziony” miliard złożą się wpływy z hazardu w latach 2007(!)-10 (co roku 250 mln zł). Plan ambitny, szczególnie że odpowiednia nowelizacja ustawy jest dopiero w uzgodnieniach międzyresortowych, termin przesłania jej do Sejmu był już kilka razy zmieniany, a ten podawany przez wicepremier obecnie nie jest zbyt precyzyjny („przypuszczam, że w ciągu kilku najbliższych tygodni”). W parlamencie także może być różnie. Chodzi o zmianę ustawy, której każda wcześniejsza nowelizacja wywoływała zawirowania i awantury kończące się nie tylko dziwnymi zmianami zapisów, ale też prokuratorskimi śledztwami.
I jeszcze jedno. Tych, którzy zastanawiają się, czy rację ma „PB” czy Zyta Gilowska, odsyłam do strony internetowej Ministerstwa Finansów. W oficjalnej relacji z konferencji pani wicepremier o „znalezionym” miliardzie nie ma ani słowa. A to przecież tak dobra wiadomość.
Dawid
Tokarz