Władze Solarisa: pracownicy nie zaakceptowali oferty podwyżek

PAP
opublikowano: 18-02-2022, 15:21

Strajkujący nie zaakceptowali dobrej i solidnej propozycji podwyższenia wynagrodzeń – powiedział PAP Patryk Kawa z zarządu firmy Solaris. W zakładach wielkopolskiego producenta pojazdów komunikacji publicznej od 24 stycznia trwa strajk.

Strajk w zakładach Solarisa w Bolechowie
Strajk w zakładach Solarisa w Bolechowie
Marek Lapis / Forum

Strajkujący domagają się wzrostu wynagrodzenia w wysokości 800 zł brutto dla każdego pracownika. W środę przedstawiciele organizujących strajk związków zawodowych, Solidarności i OPZZ "Konfederacja Pracy", poinformowali o odrzuceniu propozycji władz firmy, zakładającej m.in. wzrost płac dla pracowników produkcji o 8,5 proc.

Związki napisały w oświadczeniu, że, propozycja pracodawcy "sprowadza się do podniesienia niektórym pracownikom podstawy wynagrodzenia o 50 zł brutto; załoga odbiera taką propozycję jako obraźliwą prowokację". Na razie nie wiadomo, kiedy odbędzie się kolejne spotkanie stron sporu.

Jak powiedział PAP Patryk Kawa z zarządu firmy Solaris, zarząd przygotował "dobrą, zdecydowanie powyżej standardu rynkowego, propozycję podwyższenia wynagrodzeń w tym roku, wraz z gwarancją podwyżek na rok kolejny".

Przedstawiciel zarządu spółki zaznaczył, że zawarte w oświadczeniu organizacji związkowych twierdzenie, że nowa propozycja zarządu to podwyżka o 50 zł, jest nieprawdziwe.

"Przedstawiliśmy ofertę – wypracowaną już przy współpracy z mediatorem, na którego udział w negocjacjach zgodziły się związki zawodowe – uwzględniającą przede wszystkim wzrost najniższych płac. Naszą propozycją było dodatkowe zwiększenie budżetu wynagrodzeń, który, przypomnijmy, od stycznia tego roku zwiększył się już o 16,6 mln zł. Obecna oferta dodatkowo powiększa go do 18,8 mln zł – o 88 proc. więcej niż przekazaliśmy na podwyżki w roku 2020. Nowa propozycja indywidualnie oznacza minimum 320 złotych brutto podwyżki do podstawy wynagrodzenia, co z wszystkimi premiami daje 500 zł brutto miesięcznie. Tym samym na stanowiskach produkcyjnych zaproponowaliśmy wzrost wynagrodzenia o 8,5 proc." – powiedział.

Jak dodał, propozycja obejmowała także wypłatę w marcu specjalnej premii w wysokości 502 zł oraz zagwarantowanie podwyżek w roku 2023 powyżej średniorocznej inflacji. "To oferta, na którą stać naszą firmę i która daje nam możliwości dalszego, stabilnego rozwoju z korzyścią dla wszystkich pracowników" – podkreślił.

Patryk Kawa powtórzył, że forsowany przez organizacje związkowe postulat 800 zł podwyżki dla każdego pracownika firmy jest nierealny ekonomicznie i rynkowo.

"Takie żądania są po prostu nie do spełnienia z punktu widzenia zasobów finansowych firmy. W praktyce taka podwyżka oznaczałaby średni wzrost wynagrodzeń w obszarze produkcji o 20 proc. – jest to niespotykana praktyka rynkowa. W skali firmy taka podwyżka oznaczałaby 40 mln złotych rocznie" – wyjaśnił.

Pytany o to, dlaczego dopiero po trzech tygodniach strajku rozpoczęły się rozmowy władz spółki ze stroną związkową wskazał, że pracodawca prowadził negocjacje z związkami zawodowymi od początku września.

"Strona związkowa +odhaczała+ kolejne etapy rozmów opisane w ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, uparcie dążąc – co w moim odczuciu było zgodne z opracowanym wcześniej planem – do konfrontacji. Od początku strajku jego organizatorzy ani razu nie podjęli próby kontaktu, nawet nie przedstawili oficjalnie swoich postulatów na piśmie – poznaliśmy je dopiero z mediów" – powiedział.

Przedstawiciel władz spółki poinformował, że obecnie w akcji strajkowej bierze udział około 20 proc. załogi. Przyznał, że trwający czwarty tydzień strajk ma wpływ na funkcjonowanie firmy, także na jej postrzeganie przez partnerów biznesowych.

"Jesteśmy jednym z bardziej znaczących przedsiębiorstw w branży w Europie i jednym z większych pracodawców w regionie. Strajk jest obserwowany przez wiele instytucji, z którymi współpracujemy. Informujemy je na bieżąco o rozwoju sytuacji. Wiele z nich to również firmy produkcyjne lub usługowe, także zatrudniające bardzo wiele osób. Stąd duże zrozumienie dla trwającego sporu" – powiedział Patryk Kawa.

"W interesie wszystkich pracowników spółki jest szybkie zakończenie strajku. Nasza pozycja na rynku jest ugruntowana, ale nic nie jest dane raz na zawsze. Musimy walczyć o zdobycie każdego zamówienia z ogromną konkurencją, także spoza Europy, gdzie są znacznie niższe koszty produkcji. Ciężko zdobyte zamówienia trzeba później zrealizować w terminie i dobrej jakości. Temu na pewno nie sprzyja kontynuowanie strajku" – dodał.

Kawa przyznał, że na razie trudno jest oszacować, ile strajk kosztował dotąd firmę.

"Produkcja we wszystkich naszych zakładach, mimo utrudnień, trwa. W trakcie prowadzonego protestu dostarczyliśmy już kilkadziesiąt pojazdów do naszych klientów – w zasadzie wszystkie, które mieliśmy zaplanowane na ten okres. Mam nadzieję, że stracone z punktu widzenia produkcji dni uda nam się odrobić w dalszej części roku" – powiedział.

Patryk Kawa przypomniał, że Solaris cały czas inwestuje w swój rozwój.

"Nakłady na inwestycje w ubiegłym i obecnym roku to kilkadziesiąt mln zł. Co roku wydajemy ogromne kwoty na nowe technologie, które stosujemy w naszych autobusach, m.in. bateryjnych czy wodorowych. To wszystko musimy sobie wypracować jako firma" – powiedział.

Przedstawiciel zarządu spółki podkreślił, że Solaris oferuje swoim pracownikom atrakcyjne warunki zatrudnienia, konkurencyjne w porównaniu z innymi ofertami na lokalnym rynku pracy. Zaznaczył, że w Solarisie zarabia się więcej niż w podobnych przedsiębiorstwach tego sektora w kraju i w regionie.

"W okresie styczeń 2018 – styczeń 2022 średnia płaca pracowników produkcji w firmie wzrosła łącznie o 24,2 proc., a średnioroczny wzrost wynosił ponad 6 proc. W tym samym okresie płace dla tej grupy pracowników w Polsce rosły w tempie około 5 proc. Średnie wynagrodzenie zasadnicze naszego pracownika produkcji wzrosło w tym czasie z 3,5 tys. do blisko 4,4 tys. zł. Z premiami i bonusami średnie wynagrodzenie naszego pracownika produkcji wynosi 5826 zł" – powiedział.

Patryk Kawa podkreślił, że władze spółki mają świadomość zaangażowania po stronie strajkujących szeregu osób publicznych. Przyznał jednak, że "to nie sprawi, że w budżecie firmy przybędzie środków na podwyżki w wysokości 800 zł dla każdego pracownika".

Pytany o to, kiedy spółka poda wyniki finansowe za ubiegły rok przypomniał, że Solaris od 2018 roku jest częścią Grupy CAF, notowanej na hiszpańskiej giełdzie papierów wartościowych.

"Z tego względu podlega określonym regulacjom prawnym. Dotyczą one również publikacji zaudytowanych wyników finansowych za rok poprzedni. Zazwyczaj są one publikowane pod koniec lutego lub na początku marca. Wtedy też będą dostępne publicznie. Termin ich publikacji nie ma nic wspólnego z sytuacją strajkową" – podał przedstawiciel władz Solarisa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane