„Zaledwie 7 pensów od każdej puszki słodzonego cukrem napoju da budżetowi 1 mld GBP rocznie, który powinien być przeznaczony na różne programy zdrowotne związane z otyłością i zdrowym żywieniem” — takim zastrzykiem gotówki kusi brytyjskie władze Jamie Oliver, znany — nie tylko na Wyspach — kucharz, autor książek i programów kulinarnych. Sygnowaną przez niego petycję, kierowaną do brytyjskich władz i parlamentu, w której wymienia niektóre skutki nadmiernej konsumpcji cukru, poparło już ponad 146 tys. osób. Parlament ma obowiązek poddać dyskusji każdą petycję, którą podpisze 100 tys. obywateli. Prośba o podatek od cukru jeszcze na to czeka, ale głos w tej sprawie zabrały już brytyjskie władze.
Miód na serce
„Rząd nie planuje wprowadzenia podatku od słodzonych cukrem napojów. Jeszcze w tym roku ogłosi swoje plany odnośnie walki z otyłością dzieci” — brzmi odpowiedź polityków. I słusznie — przyklaskuje nasza branża spożywcza, która obawia się podobnego podatku.
— Ze strony przedstawicieli resortu zdrowia co jakiś czas słychać zapowiedzi dodatkowychobciążeń fiskalnych mających dyskryminować wiele branż przetwórstwa żywności pod pretekstem zmiany sposobu żywienia Polaków. Walka z otyłością i nadwagą wymaga zaangażowania wszystkich stron, w tym przemysłu żywnościowego, który od wielu lat podejmuje i realizuje wiele zobowiązań dotyczących składu produktów, znakowania oraz odpowiedzialnego marketingu. Dyskryminacja lub wręcz prohibicja nigdzie nie przyniosła zapowiadanych efektów. To edukacja żywieniowa i promocja aktywności fizycznej stanowią podstawę zmiany nawyków żywieniowych. Konsument musi mieć wolny wybór i swobodny dostęp do żywności oraz wystarczająca, wiedzę, żeby z niej bezpiecznie korzystać — komentuje Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.
Od Finów do sklepików
Z podatku nałożonego na słodycze i lody rezygnują Finowie.
Komisji Europejskiej poskarżyli się na niego tamtejsi producenci. Nałożona w 2011 r. danina zostanie zniesiona od 2017 r. — jak właśnie zakomunikował tamtejszy rząd. Pozostanie natomiast podatek od napojów obowiązujący od 1940 r., choć rząd w komunikacie zapowiada wprowadzenie zmian w zakresie jego stosowania.
— Decyzja Finów, będąca efektem rozmów z Komisją Europejską, dowodzi, że fiskalna dyskryminacja grup produktów żywnościowych jest niezgodna z prawem unijnym i traktowana jest jako niedozwolona pomoc publiczna dla producentów nieobjętych dodatkowymi podatkami — twierdzi Andrzej Gantner. Jego zdaniem, w Polsce z taką dyskryminacją mamy do czynienia w szkolnych sklepikach i stołówkach.
— Poza typowymi słodyczami nie można tam sprzedawać i podawać wielu produktów niezbędnych w prawidłowej diecie, m.in. produktów mlecznych, jak np. jogurty, niektórych rodzajówpieczywa i przetworów owocowo-warzywnych — mówi dyrektor generalny PFPŻ.
Podatek od tłuszczów testowali z kolei Duńczycy. Wprowadzili go w 2011 r. — objął mięso, produkty mleczne, oleje i wszystkie inne rodzaje żywności, które zawierały więcej niż 2,3 proc. tłuszczów nasyconych. Znieśli go w 2013 r. Natomiast w styczniu tego roku Komisja Europejska postanowiła przyjrzeć się sprawie. Wątpliwości miał budzić zakres stosowania podatku i zwolnienie niektórych dostawców z opłat, co może być potraktowane jako niedozwolona pomoc publiczna.
Niesłodka ofensywa
Podatki w Europie i sklepiki szkolne w Polsce to niejedyne europejskie inicjatywy związane z ograniczeniem dostępności m.in. słodyczy. Na usunięcie ich ze stref przy kasach dobrowolnie decydują się kolejne sieci handlowe działające w Wielkiej Brytanii, zastępując je przekąskami na bazie owoców i warzyw. Producenci słodyczy uważają to za element walki konkurencyjnej i efekt lobbingu producentów zdrowszych przekąsek, a nie realne działania przeciw otyłości. W Polsce o podobnym ruchu na masową skalę na razie w sklepach nie słychać, choć niektóre sieci, np. Carrefour, chwalą się, że stworzyły specjalne kasy rodzinne, przy których nie są eksponowane słodycze i słodzone napoje.
JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 29.09 2015 r.
Polscy producenci słodyczy chwalą się swoimi samoregulacjami. Podpisali m.in. kodeks etyki reklamy, zgodnie z którym nie kierują reklamy słodyczy do dzieci poniżej 12. roku życia.