Własny węgiel górą

Państwowe kopalnie zwiększają dostawy do państwowych elektrowni, które są ich właścicielami. Prywatna PG Silesia walczy, jak może. Ma sojusz z EDF

Koniec roku oznacza gorące rozmowy między górnictwem a energetyką. Temat: dostawy węgla w kolejnym roku, czyli ile ton, po ile i do której elektrowni. Z naszych rozmów z przedstawicielami obu branż wynika, że w 2017 r. szykują się przetasowania na rynku. Ich tłem są zmiany właścicielskie, w tym planowane.

Wyświetl galerię [1/2]

Bartek Sadowski Bloomberg

Czesi z Francuzami

Nasi rozmówcy wskazują, że ciekawie wygląda przypadek elektrowni Rybnik, należącej do francuskiego koncernu EDF. W przyszłym roku znacząco zwiększy zamówienia z PG Silesia, największej z trzech prywatnych kopalni w Polsce. Ani EDF, ani PG Silesia o umowach handlowych nie chcą rozmawiać, ale dobrze poinformowani menedżerowie z branży wskazują, że Rybnik zakontraktował na 2017 r. 1,3-1,4 mln ton węgla, czyli znacznie więcej niż w latach poprzednich.

— Ma to związek z procesem sprzedaży Rybnika — przyznaje nasz rozmówca zbliżony do EDF. Francuzi od początku ubiegłego roku prowadzą proces sprzedaży polskich aktywów, a wyłączność na rozmowy w sprawie Rybnika przyznali czeskiej firmie EPH. Z kontrofertą na Rybnik wystąpiło jednak konsorcjum czterech polskich państwowych firm energetycznych, czyli PGE, Enei, Energi i PGNiG Termiki.

Nie wiadomo, kto kupi Rybnik. Wiadomo jednak, że dla EPH i polskiego konsorcjum elektrownia jest ważna m.in. ze względu na węgiel. Zużywa go 3,5-4 mln ton rocznie, co dla krajowego rynku, borykającego się z nadprodukcją, jest cenne. Państwowe konsorcjum ma udziały w Polskiej Grupie Górniczej (PGG), największej firmie z sektora w Polsce. EPH jest zaś właścicielem kopalni PG Silesia.

— Czesi są zdesperowani, więc pewnie zaoferowali dobrą cenę. Są zadowoleni z umowy z Rybnikiem, bo nawet jeśli nie uda im się kupić elektrowni i trafi ona w ręce polskiego konsorcjum, to przez 12 miesięcy PG Silesia i tak ma zapewniony zbyt węgla. Wypowiedzenie kontraktu wiąże się z karami — mówi nasz rozmówca, znający kulisy sprawy. Dla PG Silesia Rybnik stanie się klientem odbierającym aż 80 proc. produkcji.

— Dziwię się Czechom, to ryzyko — zauważa szef jednej z państwowych grup górniczych. Przyznaje jednak, że jeszcze większym ryzykiem jest bycie prywatną kopalnią na polskim upaństwowionym rynku węgla. PG Silesia nie kryje, że rywalizacja z państwowymi grupami, które mają powiązania właścicielskie z elektrowniami, jest trudna.

PGG, Bogdanka i właściciele

Warto też obserwować portfel PGG. Udziałowcami firmy zostały w mijającym roku państwowe grupy energetyczne i coraz silniej widać to w kontraktach.

— Planowany udział PGG w dostawach węgla kamiennego do PGE wyniesie w 2017 r. ponad 70 proc. Dostawy z JSW, KHW i od innych krajowych producentów węgla kamiennego wyniosą poniżej 30 proc. — podaje biuro prasowe PGE. Dotychczas PGE podawało, że PGG odpowiada dokładnie za 70 proc. dostaw, formuła „ponad” jest nowością. Zwracają na to uwagę nasi rozmówcy.

Zacieśnianie więzów z właścicielem widać też w lubelskiej kopalni Bogdanka, którą przed ponad rokiem przejęła państwowa Enea. Już we wrześniu obie firmy ogłosiły, że od 2017 r. zwiększą się dostawy węgla z Bogdanki do elektrowni Enei, przede wszystkim do Kozienic (wzrost do 5 mln ton). Jednocześnie — jak twierdzą nasze źródła — zmniejszą się w przyszłym roku dostawy z Bogdanki do elektrowni Ostrołęka, należącej do Energi. O ile, nie ustaliliśmy. Energa została w tym roku udziałowcem PGG i w ostatnich tygodniach zawarła z nią kontrakt długoterminowy dla planowanego nowego bloku energetycznego. To kolejny przykład więzi między elektrownią a własną kopalnią.

— Zwiększenie dostaw do Enei sprawia, że Bogdanka nie dałaby rady dostarczać do Ostrołęki tyle, ile w ostatnich latach — bagatelizuje sprawę osoba zbliżona do zarządu Bogdanki.

Na eksport nie liczcie

Na tym tle nie do pozazdroszczenia jest sytuacja państwowego Katowickiego Holdingu Węglowego. Górnicza firma nadal nie została powiązana z żadną grupą energetyczną, choć są pomysły na wejście Enei lub włączenie KHW do PGG. Niezależnie od tego KHW zmniejsza udziały rynkowe. Biuro prasowe podaje, że wydobycie spadnie z 10,57 mln ton w 2015 r. do 9,74 mln ton w 2017 r. Bezpośrednich więzi z państwową energetyką nie ma też Węglokoks, który ma w grupie dwie kopalnie przejęte od Kompanii Węglowej (dziś PGG). Firma zajmuje się m.in. eksportem węgla i nie tryska optymizmem.

— Kontraktacja na 2017 r. na razie przebiega zgodnie z planem. Staramy się pozyskiwać nowych klientów, ale sytuacja w Europie pokazuje, że liczba potencjalnych odbiorców raczej się zmniejsza, niż zwiększa, a rynek węglowy w niektórych krajach jest w fazie schyłkowej, co widać wyraźnie na przykładzie rynku brytyjskiego — wyjaśnia biuro prasowe Węglokoksu. To oznacza, że więź z elektrowniami to dla kopalni jedyny sposób na zbyt. Przetasowań będzie więcej. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Własny węgiel górą