Przed uroczystością we włoskiej prasie nie brakowało komentarzy, że 78-letni Morricone, który w ciągu 45 lat pracy nad muzyką do 500 filmów otrzymał pięć nominacji i ani jednej nagrody, dostał Oscara za późno, a na dodatek - jako swoiste zadośćuczynienie i nagrodę pocieszenia. Za taką bowiem, jak się zauważa, uchodzi statuetka za całokształt twórczości.
Włoskie media, relacjonujące oscarowy wieczór zwracają uwagę na ogromne wzruszenie Maestro, któremu na scenie towarzyszył, po ponad 40 latach od ostatniego spotkania, Clint Eastwood, odtwórca głównych ról w westernach Sergio Leone. Podkreśla się, że Morricone odbierał nagrodę przy żywiołowej, niekończącej się owacji na stojąco. Aplauz ten - pisze ANSA - wynagrodził bardzo wzruszonemu mistrzowi wszystkie rozczarowania, jakie przeżył nie otrzymując wcześniej ani jednej nagrody.
W rozmowie z dziennikarzami po zakończeniu ceremonii Ennio Morricone wyznał, że wielkim przeżyciem dla niego był występ Celine Dion, która zaprezentowała podczas gali fragmenty jego najsłynniejszych utworów filmowych. Zapowiedział, że zamierza komponować muzykę jeszcze przez "wiele lat".
Na najbliższe miesiące we Włoszech zapowiedziano serię koncertów muzyki Morricone, które uświetnią nagrodę dla niego.
Milena Canonero została wyróżniona za kostiumy do filmu Sophii Coppoli "Maria Antonina". Pierwszego Oskara dostała w 1976 roku za kostiumy do "Barryĺego Lyndona" Stanleya Kubricka. Sześć lat później otrzymała drugą nagrodę za "Rydwany ognia" Hugh Hudsona.
Sylwia Wysocka (PAP)