Włoski przyczółek w Polsce

Dawid Tokarz
opublikowano: 2006-09-07 00:00

Powołanie przez GTech i Totalizatora spółki bukmacherskiej może się okazać przyczółkiem dla… włoskiej Lottomatiki.

Mający siedzibę w Bostonie GTech jest największym na świecie dostawcą systemów informatycznych do gier liczbowych. Ale nie tylko. W Polsce amerykańska spółka poza Grytekiem (powołanym do życia w 1990 r.) kontroluje jeszcze firmy Polcard (obsługuje płatności kartą kredytową) i BillBird (właściciel marek Moje Rachunki i Via, zarządzający ogólnopolską siecią pozwalającą na regulowanie płatności za prąd, telewizję kablową czy telefon w kasach sklepów i stacji benzynowych). GTech jest też udziałowcem spółki DataTrans (ogólnopolski operator sieci transmisji danych, wykorzystujący technologię satelitarną).

Megafuzja

Najciekawsze jest jednak to, że GTech jest też firmą loteryjną —tak jak Totalizator Sportowy. Dokładnie dziewięć dni temu, 29 sierpnia 2006 r., doszło do finalizacji fuzji GTech z włoską firmą loteryjną Lottomatica, kontrolowaną przez prywatny koncern wielobranżowy DeAgostini (działa m.in. w branży mediów, w finansach i ubezpieczeniach). Co ciekawe, w wartej 4 mld EUR fuzji, przejmującym została znacznie mniejsza Lottomatica, która poza słynnymi grami liczbowymi Lotto prowadzi też totalizatory piłkarskie i końskie. W efekcie transakcji powstanie firma o kapitalizacji ponad 7 mld EUR, działająca w ponad 50 krajach, zatrudniająca 6,3 tys. osób i osiągająca blisko 1,7 mld EUR przychodów rocznie.

Amerykanie i Włosi

Przedstawiciele obu firm nie kryją, że chcą zostać światowym liderem branży hazardowej. I to właśnie niepokoi niektórych obserwatorów rodzimego rynku.

— Na razie hazard jest w dużym stopniu objęty monopolem państwowym, ale w ramach Unii Europejskiej co rusz pojawiają się pomysły liberalizacji krajowych rynków. W tej sytuacji powoływanie spółki bukmacherskiej z GTechem może być niebezpieczne. Bo za plecami Amerykanów czają się Włosi. A już dziś GTech, dzięki wieloletniej obecności na polskim rynku ma lepszą wiedzę na jego temat niż wszyscy prezesi TS razem wzięci — ocenia jeden z byłych członków zarządu Totalizatora Sportowego.