Wnioskodawcy są oburzeni

Beata Chomątowska
opublikowano: 2006-05-04 00:00

Na dofinansowanie nowych polskich leków przez resort edukacji trzeba poczekać co najmniej trzy miesiące dłużej.

20 mln zł — tyle może dostać z budżetu zwycięzca konkursu ogłoszonego w ubiegłym roku przez Ministerstwo Edukacji i Nauki (MEN) w ramach Krajowego Programu Badawczego. Konkurs wspierający innowacyjne rozwiązania w polskiej farmacji miał być rozstrzygnięty w kwietniu. Liczyły na to instytuty badawcze i firmy, które do końca grudnia złożyły 27 projektów. Kwiecień minął, a zwycięzcy nadal nie ma.

— Z powodu zmian organizacyjnych w resorcie projekty trafiły do nas dopiero w marcu — mówi Mariusz Wielec, dyrektor Departamentu Badań na Rzecz Gospodarki MEN.

Teraz musi się nimi zająć zespół roboczy złożony z recenzentów. Potem oceni je Komisja Badań na Rzecz Gospodarki i dopiero wtedy minister podejmie ostateczną decyzję, komu dać pieniądze. Wszystko może potrwać około trzech miesięcy.

— To niepoważne — komentuje prof. Marta Pasynkiewicz-Gierula z Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Uniwersytet przystąpił do konkursu z projektem badań nad lekami oddziałującymi bezpośrednio na błonę komórkową. Mogą one okazać się przydatne m.in. w leczeniu sepsy.

— Dotrzymaliśmy terminu złożenia wniosków. Nie znając wyników konkursu, nie możemy przystąpić z tym samym projektem do innych, które już się rozpoczynają — dodaje Marta Pasynkiewicz-Gierula.

— Poślizg w rozstrzygnięciu konkursu może oznaczać dla nas poważne problemy finansowe. Mieliśmy już konkretne plany rozpoczęcia badań — mówi dr Wiesław Szelejewski z Instytutu Farmaceutycznego.

Warszawska firma złożyła projekt prac nad zestawem dziesięciu preparatów generycz- nych i pięciu leków innowacyjnych, m.in. zapobiegającemu depresji.

O budżetowe wsparcie ubiegają się też m.in. akademie medyczne z Gdańska i Wrocławia, Uniwersytet Śląski, Instytut Medycyny Wsi, Instytut Chemii Przemysłowej i firmy prywatne, a wśród nich giełdowa Jelfa. Większość złożyła po 2-3 projekty.