Woda pod mostem będzie… płatna

opublikowano: 18-11-2018, 22:00

Drogowcy i kolejarze mogą zapłacić za grunty rzeczne pod przeprawami. Pomysł poróżnił jednak polityków.

Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej (MGMiŻŚ) planuje zmienić przepisy dotyczące opłat za grunty pokryte wodami. W nowelizacji prawa wodnego, które weszło w życie w lipcu ubiegłego roku, proponuje wprowadzenie przepisów, których skutkiem będzie zwiększenie opłat dla zarządców mostów. Zgodnie z obowiązującymi przepisami zarządcy mostów drogowych i kolejowych ponoszą opłaty tylko za elementy przepraw ingerujące w wodę i grunt, czyli filary i przyczółki. Są one traktowane jako rekompensata za utrudnienia związane z zarządzaniem ryzykiem powodziowym oraz poruszaniem się jednostek pływających.

— Proponowana zmiana powoduje, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oraz PKP Polskie Linie Kolejowe będą zobowiązane do ponoszenia opłat także za obszar gruntu pod przęsłem mostu — twierdzi Andrzej Bittel, wiceminister infrastruktury.

Podkreśla jednak, że pod przęsłami zazwyczaj można pływać swobodnie, nie utrudniają one także działań związanych z zarządzaniem ryzykiem powodziowym.

„Zmiana podejścia może spowodować, że powiększy się znacząco obszar gruntu podlegającyopłatom (…). Należy się spodziewać, że konsekwencją zmiany ustawy w ww. zakresie będzie także zmiana rozporządzenia w sprawie wysokości jednostkowych stawek” — napisał Andrzej Bittel w opinii do projektu.

Leszek Skiba, wiceminister finansów, w swojej opinii do projektu nowelizacji zwraca natomiast uwagę, że w ocenie skutków regulacji nie oszacowano dochodów, jakie mają przynieść dodatkowe opłaty od zarządców mostów.

Deficyt i dotacja

Sceptycznie natomiast odnosi się do wpisania w niej dodatkowo prawie 118 mln zł na gospodarkę wodną z kasy państwa. Przypomina, że w projekcie budżetu państwa na 2019 r. przewidziano czasową dotację dla deficytowych Wód Polskich, rządowego pomiotu realizującego działania w obszarze gospodarki wodnej. Nie przewidziano natomiast dodatkowego, cyklicznego wsparcia, które przewiduje nowelizowane prawo wodne. Wskazuje też, że ze względu na limit wydatków obciążanie budżetu państwa dodatkowymi kosztami wymaga szukania oszczędności w innych obszarach.

Wiceminister Skiba podkreśla też, że w uzasadnieniu do bieżącej nowelizacji „wskazano, że trudna sytuacja finansowa Wód Polskich wynika z faktu, iż projekt ustawy Prawo wodne na etapie prac parlamentarnych został istotnie zmieniony, co ma wpływ na skutki finansowe”. Warto przypomnieć, że na etapie przygotowania jej pierwotnegoprojektu ówczesna premier Beata Szydło obiecała, że woda nie podrożeje. Efektem jej deklaracji było obniżenie w projekcie proponowanych stawek maksymalnych dla konsumentów wody. Teraz jednak Wody Polskie nie mają pieniędzy, a ich pracownicy protestują, domagając się podwyżek. Resort finansów nie pali się jednak do zwiększenia dotacji.

„Fundamentalnym założeniem ustawy było, iż jej wprowadzenie nie będzie generować dodatkowych środków dla budżetu państwa. Tym samym proponowana zmiana stoi w sprzeczności z powyższym założeniem” — twierdzi Leszek Skiba.

Podkreśla również, że skoro Wody Polskie są w trudniej sytuacji finansowej, to trzeba wyjaśnić, czy i jak poradzą sobie z przejęciem uprawnień właścicielskich do urządzeń wodnych, co także przewidziano w bieżącym projekcie. Chodzi np. o zapory. „Wątpliwości budzi to, czy obarczanie Wód Polskich nowymi zadaniami nie pogłębi trudności finansowych tej jednostki” — napisał Leszek Skiba.

Blokada inwestycji

Poszukiwanie pieniędzy na łatanie dziur w finansach Wód Polskich to niejedyny cel nowelizacji. Przewidziano w niej także np. zmiany dotyczące wydawania ocen wodnoprawnych. Ten obszar prawa wodnego od początku budzi kontrowersje. Pierwotne przepisy dotyczące pozwoleń wodnoprawnych skutkowały zablokowaniem wielu inwestycji budowlanych, co przyczyniło się do ich rychłej nowelizacji. Teraz proponowane są kolejne zmiany, które budzą wątpliwości Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju (MIR).

Artur Soboń, sekretarz stanu w MiiR, przypomina, że według aktualnych przepisów dyrektorzy regionalnych zarządów gospodarki wodnej (RZGW) wydają oceny wodnoprawne. W nowelizacji założono natomiast, że w przypadku przedsięwzięć znacząco wpływających na środowisko ocenę wodnoprawną zastępuje się decyzją o uwarunkowaniach środowiskowych oraz decyzją, przed którą dokonuje się ponownej oceny oddziaływania na środowisko (OOŚ), wydawanej przez dyrektora RZGW w ramach postępowania OOŚ.

„Wprowadzenie proponowanych przepisów spowoduje zamieszanie w ramach prowadzonych postępowań OOŚ (…) Biorąc pod uwagę, że ryzyko wystąpienia błędów na etapie prowadzenia postępowań OOŚ jest bardzo realne, a błędy proceduralne popełnione na etapie wydawania DŚU [decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach — red.] mogą zablokować całą realizację inwestycji, w opinii MIiR wprowadzanie przedmiotowej zmiany nie jest zasadne” — twierdzi Artur Soboń.

Komitet ds. Europejskich zobowiązał MGMiŻS do uwzględnienia uwag resortów w protokole rozbieżności, ale jednocześnie uznał, że ostateczną decyzję podejmie Stały Komitet Rady Ministrów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Woda pod mostem będzie… płatna