Wódka z USA przejmuje nad Wisłą

V-one Vodka kupiła destylarnię w Kamieniu, a ze swojej siedziby w USA chce podbić świat polską wódką

Wódka Paula Kozuba zadebiutowała na rynku w 2005 r. Zaczynał dwa lata wcześniej od produkcji garażowej, ale to spadek w wysokości 6 tys. USD po wywodzącym się z Polski dziadku, który produkował alkohol w trakcie prohibicji, pozwolił mu ruszyć z wódczanym biznesem. Tak powstała rzemieślnicza wódka V-one na bazie orkiszu. Teraz Paul Kozub ogłosił „wielomilionowe” przejęcie w Polsce — zakup destylarni w Kamieniu, oddalonym około dwie godziny drogi z Warszawy, czyli niemalże „w miejscu narodzin wódki” — jak podkreśla firma Valley Vodka w komunikacie.

To ta 133-letnia destylarnia w Kamieniu w Lubelskiem trafi do rąk
amerykańskiego Valley Vodka. Produkowany tu trunek ma podbić USA i świat.
Zobacz więcej

KAMIEŃ I ŚWIAT:

To ta 133-letnia destylarnia w Kamieniu w Lubelskiem trafi do rąk amerykańskiego Valley Vodka. Produkowany tu trunek ma podbić USA i świat. Fot. Wojciech Jargiło

Dokładnej kwoty transakcji nie ujawniono, wiadomo jedynie, że Paul Kozub miał szukać tego miejsca w Polsce przez pięć lat.

Know-how w kolebce

— Jako kolebka wódki wiemy, jak ją produkować, więc nie dziwi, że amerykański podmiot chce skorzystać z polskiego doświadczenia i know-how. Dodatkowo wódka z Polski to produkt z bardzo długą historią w USA — sprzedawano ją tam jeszcze przed wojną — komentuje Ryszard Woronowicz, rzecznik Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy.

Pierwsze butelki z Kamienia mają wyruszyć w kwietniu tego roku. Produkcja w Polsce ma oznaczać też podwojenie liczby pracowników w rodzimym Hadley, z którego firma koordynuje m.in. sprzedaż czy marketing. Powiększanie załogi związane jest z planami rozwoju, bo wódka V-one szykuje się na „ekspansję nie tylko w USA, ale na całym świecie” — jak czytamy w informacji podanej przez spółkę. Daily Hampshire Gazette donosi, że w 2018 r. V-one wyprodukowała 10 tys. skrzynek wódki. Nowy zakład w Polsce pozwoli jej na zwiększenie tych wolumenów aż do 4 mln skrzynek. Sam amerykański rynek pochłania rocznie około 73 mln skrzynek.

— Wódka produkowana w Polsce ma niewątpliwie pozytywne konotacje na świecie. Pomysł jest wiec dobry, ale pomysł to jedno, a realizacja — drugie. Rynek amerykański jest szczególnie wymagający pod względem dystrybucji, pytanie więc jakie nakłady na jej zbudowanie będzie miała firma. Kolejna kwestia to wielkość budżetu marketingowego — uważa Marek Sypek, dyrektor zarządzający Stock Polska.

Próby, spadki i wzrosty

— Rynek amerykański, jeżeli chodzi o alkohole mocne, to największy rynek na świecie, więc kierowanie tam sprzedaży jest oczywistym wyborem. Polskie marki też próbują tam się przebić. Dla polskiej wódki USA to drugi najważniejszy zagraniczny odbiorca. W 2017 r. roku sprzedaliśmy tam wódkę za 22,5 mln EUR [brak jeszcze danych całorocznych za 2018 r. -red.]— mówi Ryszard Woronowicz.

Wartość sprzedanej wódki do USA w 2017 r. była niższa niż rok wcześniej, pierwsze półrocze 2018 r. też wypadło gorzej niż ten sam okres w 2017 r. (odpowiednio 8,7 mln EUR i 10,2 mln EUR), jak wynika z wyliczeń Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej na podstawie danych resortu finansów. Wolumenowo natomiast ta sprzedaż urosła — to 2,1 mln litrów od stycznia do czerwca 2018 r. (w przeliczeniu na czysty alkohol) wobec 2 mln litrów w tym samym czasie rok wcześniej. To sprzedaż bezpośrednia. Znaczące wolumeny mogą jeszcze iść przez inne kraje europejskie, ze względu na pochodzenie właścicieli największych wódczanych graczy w Polsce. Niejedna polska marka próbowała się przebić w Stanach Zjednoczonych, żadnej na naprawdę wielką skalę się to nie udało.

— Rzeczywiście było wiele takich prób, ale każda z nich to osobny przypadek do analizy. Nie sposób znaleźć jednego konkretnego powodu braku sukcesów — mówi Marek Sypek.

Ryszard Woronowicz podaje, że łącznie eksportujemy zaledwie 18 proc. produkowanych wolumenów wódki.

— To niezwykle niski udział. Szkoci sprzedają za granicą ponad 90 proc. swojej whisky i to na nich powinniśmy się wzorować. To kwestia lat zaniedbań przy promocji naszego trunku, w dużej mierze na poziomie rządowym. Polska wódka z jednej strony jest jedyną globalną polską marką, ale z drugiej — wciąż wielu uważa, że „nie wypada” się nią chwalić — dodaje Ryszard Woronowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy