Wojewoda mazowiecki zwalnia prywatyzację

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2002-01-25 00:00

Tempo prywatyzacji na Mazowszu zostanie zwolnione. Nie obejdzie się jednak bez rewolucji kadrowej. Od początku kadencji wojewoda mazowiecki wymienił już szefów sześciu z podległych mu przedsiębiorstw państwowych. To nie koniec.

Leszek Mizieliński, wojewoda mazowiecki, zapowiada, że w tym roku przekształcenia własnościowe podległych mu firm będą przebiegać znacznie wolniej. Wojewoda, który pełni funkcję organu założycielskiego dla 218 przedsiębiorstw państwowych (76 znajduje się w upadłości, 27 w likwidacji, a w 24 działa zarząd komisaryczny), najpierw chce poznać dokładnie ich stan prawny i sytuację ekonomiczną.

— Do tej pory nie nadzorowano właściwie przedsiębiorstw państwowych. Jeśli mam podtrzymać wnioski prywatyzacyjne, muszę znać ich stan ekonomiczny — mówi Leszek Mizieliński, wojewoda mazowiecki.

Poprzedni wojewoda zapowiadał do końca 2001 r. prywatyzację 50 firm. Leszek Mizieliński doliczył się kilkunastu transakcji.

Wojewoda uważa, że nieprawidłowe zarządzanie majątkami ważnych dla regionu przedsiębiorstw było wystarczającym powodem do odwołania zarządów w trzech z nich: Stołecznym Przedsiębiorstwie Handlu Wewnętrznego, Biomedzie i PKS Warszawa. W Energoprojekcie odwołał kierownika tymczasowego, a w firmach Bistyp i Haspol dwóch zarządców komisarycznych.

Niewykluczone, że dojdzie do odwołania firmy zarządzającej także w hurtowni farmaceutycznej CF Cefarm. Jeśli badanie prowadzone przez wydział przekształceń własnościowych da podstawy, to wojewoda zerwie kontrakt ze spółką zarządzającą Inserwis. Najważniejsze zarzuty dotyczą spadku wartości przedsiębiorstwa. Zdaniem urzędników wojewódzkich, w 2001 r. Centrala wykazała stratę na sprzedaży i straciła kontrolę nad spółką zależną Medycyna i Farmacja.

— Mamy podejrzenia, że dobre wyniki finansowe Centrali są wyłącznie wynikiem sprzedaży udziałów w spółce zależnej Centrali - Cefarm Nieruchomości. Prawdopodobnie na dodatek upłynniono je po cenie zaniżonej o 13 mln zł w stosunku do rynkowej wartości. Do czasu wyjaśnienia sprawy Cefarmu prywatyzacja jest wstrzymana — podkreśla Leszek Mizieliński

Podobne badanie dotyczy przynajmniej kilku innych przedsiębiorstw, w których dopatrzono się nadużyć.

— Niestety, były przypadki wyprowadzenia majątku z firm. Z 94 czynnych firm zaledwie 45 przynosi zyski — mówi wojewoda mazowiecki.

Najwięcej problemu jest z firmami, które dysponują dużym majątkiem w postaci nieruchomości. Przedsiębiorstwo Obsługi Cudzoziemców Dipservice jest właścicielem 128 nieruchomości w Warszawie. Utrzymuje się z ich wynajmu.

— Nikt nie kupi tej firmy w takiej postaci. Majątek jest znaczny, ale rentowność spada. Wiele obiektów wymaga odnowienia. W ciągu 1,5 roku chcemy wprowadzić w firmie nowe usługi, które rozszerzą jej ofertę i poprawią wyniki — wyjaśnia Leszek Mizieliński.

Nieruchomości są kulą u nogi dla pracowników PKS, którzy sami chcą przejmować swoje firmy.

— Nieruchomości podwyższają wartość przedsiębiorstwa — pracowników nie stać na spłacanie wyższych rat leasingowych. Tam, gdzie majątek ogranicza się do autobusów, prywatyzacja pracownicza jest możliwa. Jednak z 11 RPKS tylko jeden przejęli pracownicy — mówi wojewoda.