Spośród czterech wojewodów, którzy podali się wczoraj do dymisji, największe emocje wzbudził Zygmunt Łukaszczyk, były już wojewoda śląski. A raczej jego zawodowa przyszłość, bo ewidentnie jest rozchwytywany. „Dziennik Zachodni” doniósł wczoraj, że na spotkaniu z dziennikarzami eks-wojewoda podkreślił, że stoją przed nim „nowe wyzwania w śląskiej gospodarce”. Dopytywany, czy chodzi o prezesurę w Kompanii Węglowej (KW), nie potwierdził.
![CENIONY, WIĘC WRACA: Zygmunt Łukaszczyk to samorządowiec
z doświadczeniem w górnictwie. Opinię ma dobrą,
więc na brak ofert nie narzeka. [FOT. GK] CENIONY, WIĘC WRACA: Zygmunt Łukaszczyk to samorządowiec
z doświadczeniem w górnictwie. Opinię ma dobrą,
więc na brak ofert nie narzeka. [FOT. GK]](http://images.pb.pl/filtered/d19c3d65-58de-46a3-96f2-4fe56bee951a/85c4da75-a8bc-515a-8ab5-13d9a0de6d47_w_830.jpg)
— Ale proszę przy tej mojej wypowiedzi zanotować dzisiejszą datę — miał dodać. Dziś rada nadzorcza KW ma rozmawiać na temat nowego zarządu, bo obecnemu — składającemu się z czterech wiceprezesów — kończy się kadencja. Z początkiem marca rada nadzorcza ma rozpisać konkurs na stanowiska w zarządzie. Zygmunt Łukaszczyk ma jednak w czym wybierać. O zatrudnieniu go marzy Jarosław Zagórowski, prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
— Od dwóch lat zabiegam o to, by wrócił do grupy. To znakomity zarządca, doświadczony w sytuacjach kryzysowych. Mamy dla niego propozycję i mamy nadzieję, że ją przyjmie — mówi Jarosław Zagórowski.
Praca w KW byłaby bez wątpienia ogromnym wyzwaniem zawodowym. To największa firma górnicza w Europie, ale jest w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Dlatego przechodzi restrukturyzację, obejmującą i redukcję zatrudnienia (o ok. 20 tys. osób), i zmniejszenie wydobycia, i sprzedaż niektórych części majątku (na temat sprzedaży kopalni Knurów-Szczygłowice rozmawianp. z JSW). Jednocześnie planuje wielkie inwestycje, m.in. we własne źródła wytwarzania energii. JSW to natomiast spółka o stabilnej sytuacji finansowej, choć też pracująca nad nowymi inwestycjami i rentownością. Zygmunt Łukaszczyk ją zna — w latach 90. pracował jako jej wiceprezes. Pod względem wynagrodzenia obie spółki, mimo że kontrolowane przez skarb państwa, mogą zaoferować menedżerowi atrakcyjną kwotę, bo w obu zarządy pracują na podstawie kontraktów menedżerskich.