Wojna cenowa o projekty budowlane

opublikowano: 26-07-2013, 00:00

Najtańsza oferta na projekt modernizacji linii kolejowej E-30 była prawie 12 razy tańsza od kosztorysu. To nie przypadek

Autostrady za pół ceny — tak w ostatnich latach mówiono o inwestycjach wykonywanych przez firmy, które wygrywały przetargi, oferując ceny na poziomie 40-50 proc. kosztorysu zamawiających. Okazuje się, że wojna cenowa wśród projektantów jest bardziej zaciekła. Jaskrawym przykładem jest przetarg na projekt modernizacji linii kolejowej E-30 na odcinku Kraków Główny Towarowy — Rudzice. PKP Polskie Linie Kolejowe, które rozpisały konkurs, przeznaczyły dla wykonawcy 98 mln zł. Dostały 12 ofert. Najtańszą złożyło konsorcjum poznańskiej BBF i francuskiej Safage, proponując 8,36 mln zł. Najdroższa jest propozycja stołecznego oddziału firmy URS. Zaproponował 21,46 mln zł, czyli i tak prawie pięć razy mniej, niż ma w budżecie inwestor.

Zobacz więcej

Najtańsza oferta na projekt modernizacji linii kolejowej E-30 była prawie 12 razy tańsza od kosztorysu. To nie przypadek FOT. BS

Bitwa o projekt…

— Dominuje kryterium najniższej ceny, a konkurencja w branży projektowej jest tak duża, że jedynie zmowa mogłaby spowodować wzrost wartości ofert. To jednak byłoby niezgodne z prawem — podkreśla Rafał Bałdys, członek zarządu Związku Pracodawców Branży Usług Inżynierskich (ZPBUI).

W realizowanych poza Polską kontraktach infrastrukturalnych wartość prac projektowych sięga 3-5 proc. (niekiedy nawet 7 proc.) wartości robót budowlanych. Nad Wisłą — tylko 0,5-1,0 proc. Przetarg w PLK nie jest jedynym, w którym oferenci są w stanie wykonać projekt po bardzo niskiej cenie. Zazwyczaj najniższa oferta nie przekracza 30 proc. kosztorysu zamawiającego. Niedawno zostały złożone oferty na projekty związane z budową obwodnicy Wolbromia. Budżet inwestora sięga 1,6 mln zł, a najtańsza oferta zaledwie 398,5 tys. zł.

Wśród 25 graczy, którzy wzięli udział w przetargu, najdroższy był URS, proponujący 2,1 mln zł, czyli tym razem znacznie powyżej kosztorysu. Rafał Bałdys, Krzysztof Wiśniewski (także reprezentuje ZPBUI) oraz Tomasz Latawiec, szef Stowarzyszenia Inżynierów, Doradców i Rzeczoznawców, wskazują, że w polskich przetargach projektowych często różnica między najniższą i najdroższą ofertą sięga 300-400 proc.

„Albo specyfikacja istotnych warunków zamówienia została źle przygotowana, albo wiele złożonych ofert zawiera rażąco niską cenę” — oceniają autorzy opracowania.

— Efektem taniego wygrywania przetargów na projektowanie jest oszczędzanie na badaniach i analizach przedprojektowych. Nie mając pełnych, wiarygodnych danych, projektanci wpisują w projekt bardziej rygorystyczne, niż trzeba, wymogi dotyczące stosowanych materiałów i ich ilości itp. — ocenia Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Eksperci oceniają, że 70-80 proc. dodatkowych kosztów budowy jest związanych z koniecznością przeprowadzenia zmian projektowych. Podkreślają, że oszczędzaniena etapie projektu znacznie podnosi późniejsze koszty.

…bitwa o nadzór

Równie tanio jak projektanci usługi cenią firmy nadzorujące budowy. Niedawno otwarto oferty na nadzór nad modernizacją oczyszczalni ścieków w Gnieźnie. Kosztorys inwestora to 1,66 mln zł, a najtańsza oferta — 428 tys. zł. Podobnie w Sosnowcu, w przetargu na nadzorowanie inwestycji związanych z gospodarką ściekową, zamawiający przeznaczył 1,8 mln zł, a najtańszy oferent zgodził się wykonać kontrakt za 613 tys. zł.

OKIEM MENEDŻERA

Prywatne spółki mają na to sposób

ARKADIUSZ KRĘŻEL

szef rad nadzorczych w PKP PLK, Impexmetalu i Boryszewie

PKP PLK mają wieloletnie doświadczenie w przygotowywaniu kosztorysów. Ich zarząd zasygnalizował problem związany w cenami w przetargach na projektowanie. W przypadku robót budowlanych PLK odeszły od kryterium najniższej ceny, uwzględniając m.in. także czas realizacji czy długość gwarancji. Teraz będziemy musieli zastanowić się, co zrobić z przetargami projektowymi. W prywatnych spółkach: Impexmetalu czy Boryszewie, zupełnie nie mamy takich problemów. Po otrzymaniu ofert od razu odrzucamy najwyższą i najniższą, z pozostałych wyliczamy średnią. Następnie odrzucamy te, które plus/minus 10 proc. odbiegają od średniej. Tak na placu boju zostają dwaj-trzej oferenci, wśród których przeprowadzamy dogrywkę cenową.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu