Wojna na pakiety rządu z opozycją

Adam Sofuł
opublikowano: 2008-01-10 00:00

Nie wiadomo, czy polski system ochrony zdrowia może liczyć w najbliższych latach na znacząco większe pieniądze. Wiadomo jednak, że pakietów, które mają ów system naprawić, będzie aż nadto. Nowa minister zdrowia Ewa Kopacz przygotowała własny skromny pakiecik trzech ustaw, nie ukrywając przy tym, że korzystała z doświadczeń swojego poprzednika — Zbigniewa Religi. Ten jednak nie spoczął na laurach i proponuje nowy pakiet. Trzypunktowy program skądinąd najłatwiejszy do spełnienia, przynajmniej w części przedstawił też LiD — pierwszym krokiem do uzdrowienia sytuacji jest spotkanie premiera ze związkowcami. A to można zrobić praktycznie od ręki, chociaż nie wiadomo, co z tego dla służby zdrowia wyniknie.

Wszystkie siły polityczne szukają pomysłu na reformę służby zdrowia, powinno cieszyć. Gorzej, że rozważania te są natury ogólnej i często sprowadzają się do tego, że należy dać na służbę zdrowia więcej pieniędzy. PiS np. proponuje by składka wynosiła 13 proc. i aż zadziwia skromność tej propozycji, bo idąc tym tokiem rozumowania, to gdyby składka wynosiła 50 proc., bylibyśmy najzdrowszym społeczeństwem na świecie. Tym bardziej cieszą wciąż jeszcze dość ogólne, ale brzmiące racjonalnie zapowiedzi — np. byłego ministra o sieci szpitali czy obecnego — o przekształcaniu zakładów opieki zdrowotnej w spółki prawa handlowego (co jest pożądane, chociaż w praktyce może okazać się bardzo trudne) i przyjrzeniu się wydatkom na refundację leków (nareszcie).

Od pomysłu — zwłaszcza bardzo ogólnego — do realizacji droga daleka. Projekty ustaw będą opiniowane i zapewne oprotestowane przez związkowców, wywracane w komisjach sejmowych i aż strach pomyśleć, co zostanie z prezentowanych dzisiaj przez rząd i opozycję pakietów. Zwłaszcza że politycy przyzwyczaili się do rywalizacji zamiast do szukania punktów wspólnych. W rezultacie zażarty bój między pakietem Kopacz a pakietem Religi może się zakończyć jak rywalizacja między pakietem Kluski a pakietem Szejnfelda w poprzedniej kadencji. Wówczas nie było wygranych, ale tylko przegrani — przedsiębiorcy. Teraz przegranych może być dużo więcej.

Adam Sofuł