Wojny handlowej na razie nie będzie

Adam Sofuł
opublikowano: 05-06-2006, 00:00

Długo czekaliśmy na takie wsparcie, ale się doczekaliśmy. Komisja Europejska postanowiła wreszcie zająć się sprawą zablokowania rosyjskich i ukraińskich granic dla polskiego mięsa. Odwiedzający w ubiegłym tygodniu Polskę unijny komisarz ds. polityki handlowej Peter Mandelson zapowiedział zorganizowanie trójstronnego spotkania Polski, Rosji i Komisji Europejskiej, poświęconego tej sprawie. Unii Europejskiej możemy pogratulować refleksu (nie pierwszy raz i pewnie nie ostatni), bo po ponad pół roku dostrzegła problem.

Organizacja trójstronnego spotkania zapewne nie otworzy szybko granic na Wschodzie (bo — jak wspomnieliśmy — Unia Europejska choć bywa sprawiedliwa, zawsze jest nierychliwa) i polscy eksporterzy mięsa muszą się jeszcze uzbroić w cierpliwość. Powody do zadowolenia jednak są. Włączenie się do gry Komisji Europejskiej jest dla Rosji sygnałem, że Polsce należy się takie samo traktowanie jak innym członkom UE. Takich sygnałów ostatnio brakowało, zwłaszcza przy okazji budowy Gazociągu Północnego.

Drugim powodem do zadowolenia jest to, że proponowane przez KE rozmowy stwarzają szansę uniknięcia scenariusza wicepremiera Andrzeja Leppera, który w ubiegłym tygodniu był gotów iść na wojnę handlową i zapowiadał restrykcje handlowe wobec Rosji i Ukrainy. Kawaleryjska fantazja zawsze dobrze wypada w mediach, gorzej w praktyce i niemal w ciemno można obstawiać, że w takiej wojnie ponieślibyśmy większe straty niż przeciwnik. „Na dnie z honorem lec” zdążymy zawsze, na razie spróbujmy się dogadać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu