Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że tylko szkolenia wyjazdowe są owocne. Nauka w siedzibie firmy też może przynieść pożądany rezultat. Dla mnie znaczenie ma nie miejsce, lecz czas. Warsztaty i treningi organizujemy w hotelach naszej sieci, ale w weekendy. Wtedy nie ma służbowych telefonów, e-maili czy niezaplanowanych spotkań z klientami. Nic nas nie rozprasza, więc całkowicie możemy się oddać zdobywaniu nowej wiedzy i umiejętności.
Inny mit to przekonanie, że najlepsi są trenerzy zewnętrzni. U nas szkolenia często prowadzą przełożeni, z prezesem na czele. Ich przewaga jest oczywista: znają organizację jak własną kieszeń, znają doskonale ludzi, ich oczekiwania, nastawienie. Dzięki temu przekazywane treści są najbardziej odpowiednie do potrzeb i aktualnej sytuacji w sieci. Uczymy się rzeczy pożytecznych, a nie teorii, z którymi nie wiadomo, co zrobić.
Nie znaczy to, że firmy szkoleniowe uważam za niepotrzebne. Przy niektórych zagadnieniach sprawdzają się najlepiej. Chodzi jednak o to, żeby planując w firmie działania edukacyjne, kierować się nie tyle obowiązującymi trendami, ile zdrowym rozsądkiem.
Agnieszka Osiecka
HR specialist Starwood Hotels & Resorts Worldwidw, Inc.