Wólczanka zapowiada zwiększenie zysków

Agnieszka Janas
opublikowano: 2001-08-14 00:00

Wólczanka zapowiada zwiększenie zysków

Wólczanka, producent koszul męskich i odzieży damskiej z Łodzi, spodziewa się dobrych wyników finansowych na koniec roku. Dużą rolę odegrają inwestycje na rynku kapitałowym, prowadzone przez spółkę córkę WLC Inwest. Giełdowa spółka zapowiada też inwestycje przekraczające 4 mln zł oraz rozbudowę sieci firmowych salonów.

Wólczanka, producent koszul męskich i odzieży damskiej z Łodzi, jako jeden z nielicznych zakładów odzieżowych odnotował dobre wyniki za pierwsze półrocze. Przychody firmy wyniosły 48,4 mln zł, a zysk netto sięgnął 1,3 mln zł. Duża zasługa w tym WLC Inwest, spółki zależnej zajmującej się inwestycjami kapitałowymi.

— Spodziewamy się dodatniego wyniku finansowego tej spółki za I półrocze. Jeden z projektów, które prowadziło WLC Invest, przyniósł w krótkim czasie bardzo wysoką stopę zwrotu — wyjaśnia Marcin Fortuński, wiceprezes zarządu Wólczanki.

Nie chce jednak ujawnić, o jaką konkretnie transakcję chodzi. Dotąd spółka zależna Wólczanki interesowała się podmiotami z branży zaawansowanych technologii.

— Nie jesteśmy już przywiązani do branży internetowej — ucina Marcin Fortuński.

Pod koniec 2000 r. WLC Inwest wyemitował (a Wólczanka poręczyła) papiery dłużne na kwotę 26 mln zł, które nabył jeden z polskich banków. Data ich wykupu mija pod koniec 2003 r. Zyski generowanie przez WLC przeznaczane są m.in. na obsługę tego długu.

— Osiągnięcie zysków większych niż w ubiegłym roku wyłącznie ze sprzedaży koszul jest mało prawdopodobne. W grę musi zatem wchodzić zarabianie na innej, niż podstawowa, działalności — ocenia Andrzej Zygmaniak, prezes spółki Parys, producenta koszul ze Świebodzina.

Tkanie sieci

Wólczanka nie zapomina też o rozbudowie sieci salonów firmowych. W tej chwili generują one 18 proc. sprzedaży spółki. Nic zatem dziwnego, że łódzka firma przymierza się do uruchomienia do końca roku jeszcze około 8 obiektów. W tej chwili Wólczanka ma 42 salony firmowe.

— Najbardziej jesteśmy zainteresowani otwieraniem sklepów w miastach Wybrzeża (a zwłaszcza Trójmiasta) oraz na ścianie zachodniej. Właśnie uruchamiamy salon w Szczecinie. W rejonach tych byliśmy dotychczas za słabo reprezentowani. Zreorganizujemy też nasz system dystrybucji tak, aby ograniczyć koszty składowania i skrócić czas docierania do klientów — wyjaśnia Cezary Półtorak, dyrektor sprzedaży Wólczanki.

Koszt otworzenia jednego punktu wraz z zatowarowaniem w pełnym asortymencie wynosi około 1 mln zł. Środki potrzebne na ten cel pochodzą z wypracowanego zysku.

Obawy przed Zachodem

Modernizowane są również zakłady produkcyjne. W 2001 roku na ten cel trafi 1 mln USD (4,2 mln zł). Środki zostaną przeznaczone na m.in. na system komputerowy.

— Obawiamy się, że zachodni producenci będą coraz bardziej aktywni na naszym rynku. Dlatego musimy już w tej chwili przygotowywać się do odparcia rosnącej konkurencji. Nasze działania inwestycyjne mają nas przygotować na ewentualne przyszłe wydarzenia na rynku — podkreśla Ryszard Polański, prezes zarządu Wólczanki.

Według przedstawicieli spółki, w ujęciu ilościowym łódzki producent ma 10-proc. udział w rynku (sumując krajową produkcję i legalny import). Według Cezarego Półtoraka, udział w ujęciu wartościowym jest wyższy. Tej wielkości prezes nie chciał już jednak ujawnić.