Wolnoamerykanka w inwigilacji

opublikowano: 24-03-2016, 22:00

Prawo Zezwolenie na używanie owoców zatrutego drzewa jako dowodów w sprawach karnych może prowadzić do sporych nadużyć — alarmują prawnicy

W znowelizowanym Kodeksie postępowania karnego znalazł się przepis pozwalający na wykorzystanie w sprawach karnych dowodów uzyskanych z naruszeniem prawa (ustawa czeka na podpis prezydenta). Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, uzasadniał te zmiany tym, że najważniejszy jest fakt przestępstwa.

— Zasada zabraniająca dopuszczania w postępowaniu karnym dowodów zdobytych nielegalnie powinna nadal funkcjonować, ale warto ją doprecyzować tak, żeby uniemożliwiała wykorzystanie dowodów zdobytych przez funkcjonariuszy w jakikolwiek sposób — mówi Arkadiusz Korzeniewski, adwokat oraz partner w Departamencie Postępowań Spornych w kancelarii CMS.
Zobacz więcej

WYSTARCZY DOPRECYZOWAĆ:

— Zasada zabraniająca dopuszczania w postępowaniu karnym dowodów zdobytych nielegalnie powinna nadal funkcjonować, ale warto ją doprecyzować tak, żeby uniemożliwiała wykorzystanie dowodów zdobytych przez funkcjonariuszy w jakikolwiek sposób — mówi Arkadiusz Korzeniewski, adwokat oraz partner w Departamencie Postępowań Spornych w kancelarii CMS. ARC

— W aferze podsłuchowej wszyscy słyszeli i widzieli, a sędzia nie mógł brać tego pod uwagę. Nie może tak być — przekonywał wiceminister.

Był zakaz, będzie nakaz

Tyle że kodeks niedawno się zmienił w tym względzie. Zaledwie od początku lipca ubiegłego roku funkcjonuje w nim zasada, że nielegalnie zebrane dowody nie mogą zostać wykorzystane w postępowaniu karnym. Wcześniej brak jednoznacznego zakazu stosowania takich dowodów nie był jednak specjalną przeszkodą w odrzucaniu ich przez sądy.

— Wcześniej reguła, że nielegalnie zebrane dowody nie mogą służyć jako dowód, też w praktyce funkcjonowała, tyle że nie była ujęta w kodeksie. Sądy wielokrotnie odrzucały pewne dowody, jeśli sposób ich pozyskania budził wątpliwości. Przykładem była sprawa byłej posłanki, kiedy nie dopuszczonodowodów uzyskanych w wyniku nielegalnej prowokacji służb, gdyż takie nadużycie uprawnień specjalnych spotkało się z zasłużoną krytyką niezawisłego sądu — tłumaczy Arkadiusz Korzeniewski, adwokat oraz partner w Departamencie Postępowań Spornych w kancelarii CMS.

Natomiast planowana przez rząd zmiana mówi o tym, że dowodu nie będzie można uznać za niedopuszczalny, jeśli zostanie uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania albo za pomocą czynu zabronionego. — Dla pozoru pozostawiono jedynie wąski katalog przestępstw, których popełnienie przez funkcjonariusza publicznego zdyskredytuje zdobyte przy ich pomocy dowody — mówi Andrzej Jakubiec, adwokat, partner w kancelarii Janeta Jakubiec Węgierski i wykładowca na Uniwersytecie Łódzkim. Będzie to możliwe, jeżeli w celu zdobycia dowodu taki funkcjonariusz dopuści się zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu albo pozbawienia wolności. Zdaniem Andrzeja Jakubca, jest tu jednak spore pole do interpretacji.

— Na przykład dowód będzie zdyskwalifikowany, jeśli zostanie zdobyty w wyniku pobicia przez funkcjonariusza. Ale jeśli podejrzany zostanie pobity przez inną osobę choćby w celu wymuszenia zeznań, to taki dowód można już uznać — zauważa Andrzej Jakubiec.

Samowolka

Prawnicy obawiają się, że nowy przepis będzie prowadził do nadużyć, stanowiąc pokusę do nadużywania przez funkcjonariuszy uprawnień i pozyskiwania dowodów w nielegalny sposób.

— Dopuszczalne będą przecież w procesie karnym dowody uzyskane choćby w wyniku groźby, szantażu, poprzez nadużywanie podsłuchów, zakupów kontrolowanych i innych uprawnień także wobec przedsiębiorców w sprawach gospodarczych, nawet wtedy, kiedy nie ma sprawdzonych informacji, że przedsiębiorca jest już zamieszany na przykład w zmowę przetargową — przestrzega Arkadiusz Korzeniewski.

W efekcie uprawnione instytucje mogą stać ponad prawem. — Dopuszczenie dowodów zdobywanych z pogwałceniem prawa w połączeniu z bezkarnością prokuratorów, którzy, jeśli w ocenie Prokuratora Generalnego działali w interesie społecznym, nie ponoszą odpowiedzialności karnej, jest prostym narzędziem nie tylko do ręcznego sterowania prokuraturą, ale również faktycznego postawienia jej ponad prawem — twierdzi Andrzej Jakubiec.

Pojawiają się także wątpliwości, czy nowy przepis jest zgodny z zasadami demokracji.

— Na płaszczyźnie prawnokonstytucyjnej jest to oczywista kpina z zasady demokratycznego państwa prawa, z zasady legalizmu oraz szeregu gwarancji konstytucyjnych, w tym prawa do uczciwego i bezstronnego procesu — uważa Andrzej Jakubiec.

Plusy dla pracodawców

Arkadiusz Korzeniewski zwraca jednak uwagę, że nowy przepis ma także znaczenie dla pracodawców. Jego zdaniem, akurat w tym aspekcie zmiana może być korzystna.

— Dotychczas nie było jasne, czy pracodawca, podejrzewając lub wiedząc o popełnieniu przestępstwa w firmie, w celu uzyskania dowodu na potrzeby sprawy karnej, w postaci np. mejli pracownika, musiał poinformować go o tym lub uzyskać jego zgodę. Taka konieczność rodziłaby oczywisty paradoks i ogromne ryzyko, że wszelkie potencjalne dowody zostaną zniszczone w momencie, gdy pracownik dowie się o prowadzonym wewnątrz przedsiębiorstwa dochodzeniu. Po wejściu w życie omawianej zmiany pracownicy nie będą mogli bronić się w postępowaniu karnym argumentem, że dowody przeciwko nim zostały zdobyte z naruszeniem prawa.

To znacznie ułatwi firmom pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej w przypadku przestępstw popełnianych przez pracowników na szkodę firmy — tłumaczy Arkadiusz Korzeniewski. Trzeba jednak pamiętać, że nowy przepis nie uchroni pracodawców przez ewentualną odpowiedzialnością, jeżeli materiały zdobyli z naruszeniem prawa.

Natomiast zdaniem Łukasza Baranowskiego, szefa Zarządu Wywiadu Ekonomicznego, zakaz uznawania nielegalnie zdobytych dowodów, wynikający z ubiegłorocznej nowelizacji kodeksu postępowania karnego, stawiał w pozycji uprzywilejowanej osoby z odpowiednim zapleczem finansowym. Nietrudno im bowiem było wynająć detektywów, którzy zebraliby materiały mające na celu podważenie dowodów zebranych przez prokuraturę.

Ani zakaz, ani nakaz

Zatem ryzykowny może być zarówno jednoznaczny zakaz używania jako dowodów owoców zatrutego drzewa, jak i nakaz ich dopuszczania. Wystarczy jednak przepis odpowiednio sformułować, żeby największe rodzaje ryzyka wyeliminować.

— Zasada zabraniająca dopuszczania w postępowaniu karnym dowodów zdobytych nielegalnie powinna nadal funkcjonować, ale jej zakres powinien obejmować nie tylko dowody zdobyte przez funkcjonariuszy w najbardziej drastyczny sposób. Wystarczy ją doprecyzować tak, żeby uniemożliwiała wykorzystanie dowodów zdobytych przez funkcjonariuszy niezgodnie z prawem i w jakikolwiek sposób — mówi Arkadiusz Korzeniewski.

— Dowody zdobyte w sposób nielegalny powinny być dopuszczane w przypadku najcięższych przestępstw. Niemniej należałoby stworzyć odpowiednie mechanizmy pozwalające w przyszłości uniknąć nadużyć w wykorzystywaniu w procesie karnym owoców zatrutego drzewa — wtóruje mu Łukasz Baranowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu