Wonga rozkłada zyski na raty

Biznes chwilówkowy to nisza — uważa pożyczkodawca. Stawia na pożyczki ratalne, z których ma już 90 proc. przychodów. Pożycza nawet na 3 lata.

Mówisz „chwilówka”, myślisz „kilkaset złotych pożyczki”. Zbitka myślowa jest produktem trwającej przez ostatnie kilka lat kampanii reklamowej pożyczkodawców, pozycjonujących się jako dostawcy łatwo dostępnego i szybkiego pieniądza w niewielkich kwotach, ale na bardzo wysoki procent i z krótkim, maksymalnie miesięcznym, terminem spłaty.

Znikający segment:
Zobacz więcej

Znikający segment:

Marcin Borowiecki, szef Wongi w Polsce, uważa, że za kilka lat pożyczki chwilówki będą stanowiły margines rynku Fot. Marek Wiśniewski

Bardzo popularny był chwyt marketingowy polegający na oferowaniu pierwszej pożyczki za darmo. Chwilówka przez długi czas była solą ziemi dla młodego rynku, bo jest to produkt wysokomarżowy i szybko spłacany, dzięki czemu kapitałem można łatwo obracać. Spora część branży nadal utrzymuje się ze sprzedaży szybko rotujących pożyczek.

Konkurencja z bankami

Wonga, jeden z weteranów tego sektora, idzie w zupełnie innym kierunku: ogranicza chwilówki i stawia na pożyczki ratalne. Już dzisiaj zapewniają firmie 90 proc. przychodów. Docelowo Wonga chce utrzymywać się przede wszystkim z rat. Powodów jest kilka. Marcin Borowiecki, szef Wongi, wyjaśnia, że migracja w stronę rat jest efektem przyjęcia w 2014 r. nowego modelu biznesowego. Zgodnie z nim firma tak konstruuje ofertę, by móc konkurować z najbardziej aktywnymi na rynku consumer finance bankami.

— Uważamy, że pożyczka chwilówka, jako sposób na zaspokojenie nagłej potrzeby finansowej, jest i powinna być produktem niszowym, oferowanym w odpowiedzialny sposób. Za kilka lat będzie to margines rynku pożyczkowego — mówi Marcin Borowiecki.

To segment o bardzo niewielkim potencjale wzrostu, bo liczba osób, które zaciągają pożyczkę w wysokości kilkuset złotych, żeby zabezpieczyć podstawowe potrzeby, jest ograniczona. Biznes chwilówkowy kręci się w dość niebezpiecznym obszarze rynku, w którym ryzyko reputacyjne jest daleko większe niż w innych segmentach. Marcin Borowiecki zwraca uwagę, że pożyczka w wysokości 1 tys. zł z miesięcznym okresem spłaty to równowartość blisko 50 proc. miesięcznych przychodów przeciętnie zarabiającego Polaka. Przed ubiegłoroczną regulacją, jeśli dłużnika nie było stać na zwrot całego długu, mógł rolować pożyczkę w nieskończoność. Obecnie jest to niemożliwe — w teorii, bo część firm ma sposoby na obchodzenie przepisów.

Bankowe oprocentowanie

Wonga odeszła od chwilówek na rzecz rat, systematycznie zwiększając wartość pożyczki i wydłużając termin spłaty zadłużenia. Do niedawna maksymalny okres zapadalności wynosił 24 miesiące. Od tygodnia pożyczkodawca testuje raty na 36 miesięcy, pożyczając maksimum 15 tys. zł.

— Kierujemy się w stronę klienta prime, osób, które z powodzeniem mogą klientami banków. Dziś większość naszej bazy spełnia te kryteria. Najlepszym klientom chcemy oferować ceny konkurencyjne z tym jakie mogą uzyskać w sektorze bankowym. W przypadku pożyczki ratalne 12 miesięcy roczny koszt najlepszych klientów wy si 20 proc. — mówi Ma Borowiecki.

Obecnie Wonga obsługuje ok. 100 tys. pożyczkodawców — tylu klientów spłaca regularnie zobowiązania. Migracja w stronę lepszego klienta przekłada się na niższe koszty ryzyka. W Wondze, jak twierdzi Marcin Borowiecki, odsetek straconych pożyczek wynosi mniej niż 3 proc., a opóźnionych (90 dni przeterminowania) — mniej niż 5 proc. Raty, pomimo wyższych kosztów związanych z mrożeniem kapitału na wiele miesięcy, są przy tym całkiem dochodowe. Wonga zakłada roczny wzrost dochodowości o 60 proc. W ubiegłym roku zarobiła 80 mln zł. W tym roku przychody mają wzrosnąć do około 130 mln zł. Marcin Borowiecki zakłada, że w perspektywie 5-10 lat biznes może mieć wartość nawet 1 mld zł. Paliwo na rozwój pożyczkodawca czerpie od matki: w tym roku firma dostał 75 mln zł na akcję pożyczkową. Marcin Borowiecki nie wyklucza wyjścia po finansowanie na krajowy rynek. Emisja obligacji mogłaby dojść skutku w tym roku.

OKIEM ANALITYKA

Szanse się wyrównają

ANDRZEJ POWIERŻA, analityk DM Citi Handlowego

Ruch firm pożyczkowych w stronę klientów bankowych jest reakcją na ubiegłoroczne regulacje. Dane BIK wskazują, że cieszą się one dużą popularnością wśród młodych ludzi, wygrywając z bankami wygodą i szybkością. Sektor może zyskać większe możliwości w tej konkurencji dzięki dyrektywie PSD2, otwierającej mu dostęp do danych klientów bankowych. Obecny monopol banków na przetwarzanie takich danych w procesie kredytowym daje im dużą przewagę nad firmami pożyczkowymi. Pytanie, kto wygra w tej walce Dawida z Goliatem: tradycyjne, duże banki czy sprawne technologicznie fintechy. Firmy pożyczkowe z czasem będą upodabniały się do banków. Dzisiaj korzystają z arbitrażu regulacyjnego, nie muszą stosować się do coraz liczniejszych wymogów obowiązujących instytucje bankowe. Wraz ze wzrostem skali będą jednak obarczane nowymi obowiązkami i konkurencja z czasem się wyrówna.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wonga rozkłada zyski na raty