WorldCom, amerykański operator telefonii międzystrefowej, zwolnił dyrektora finansowego, gdyż okazało się, że spółka błędnie zaksięgowała blisko 4 mld USD (16 mld zł) wydatków. Firmie grozi bankructwo.
WorldCom, drugi co do wielkości operator świadczący usługi przesyłu danych w USA, we wtorek po zamknięciu giełd poinformował, że spółka źle zaksięgowała 3,06 mld USD (12,2 mld zł) w 2001 r. i 797 mln USD (3,2 mld zł) w pierwszym kwartale 2002 r. Fałszerstwo pozwoliło firmie sztucznie zwiększyć zyski. Zwolniono Scotta Sullivana, dyrektora finansowego. Rezygnację złożył David Myers, wiceprezes spółki.
— Nasz zespół jest zszokowany tym odkryciem — mówi John Sidgmore, od niecałych dwóch miesięcy dyrektor zarządzający WorldCom.
Obecnie spółka, przeciwko której już trwa dochodzenie w SEC, amerykańskiej komisji papierów wartościowych i giełd, chce zmienić wyniki za 2001 r. i pierwszy kwartał 2002 r. Po zmianie wykaże stratę netto. Zdaniem analityków, WorldCom, którego dług sięga 30 mld USD (120 mld zł), może mieć poważne problemy z uzyskaniem 5 mld USD (20 mld zł), bez których spółkę czeka nawet bankructwo. Po ujawnieniu kłopotów koncernu jego akcje spadły o 80 proc. — do 0,2 USD (0,8 zł). Na początku roku kosztowały 15 USD (60 zł), a w 1999 r. 64 USD (256 zł). WorldCom przygotował już środki zaradcze, które mają pozwolić na zaoszczędzenie 2 mld USD (8 mld zł) rocznie: zwolni 17 tys. osób, czyli 20 proc. zatrudnionych, zmniejszy wydatki inwestycyjne o 40 proc., sprzeda część działów.
Audytorem WorldCom była firma Andersen, która zatwierdzała również raporty finansowe Enronu (zbankrutował w grudniu), Global Crossing (upadł w styczniu) i Qwest Communications (zeznania podatkowe bada SEC).
Dyrektor finansowy WorldCom nie poinformował Andersena o transferach i nie konsultował z Andersenem księgowania — brzmi oświadczenie audytora.
Rynki na całym świecie żywo zareagowały. W ciągu kilkunastu minut indeks FTSE 100 spadł o 176 punktów — do 4456 punktów, czyli poziomu niewiele wyższego niż po atakach 11 września. Niemiecki indeks DAX i francuski CAC-40 spadły o 5 proc. Wartość dolara po raz pierwszy od 1999 r. obniżyła się do 99 centów za euro.