Wozi na pokuszenie

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2008-11-28 00:00

Mercedes C63 AMG to najbardziej "rozdarte wewnętrznie" auto dostępne na rynku. Walka dobra ze złem z każdym pokonanym kilometrem utwierdza kierowcę w przekonaniu, że nic jeszcze nie zostało rozstrzygnięte. W tym samochodzie, jak chyba w żadnym innym, wyraźnie słychać zarówno pieszczotliwy głos szatana, jak i piskliwe uwagi aniołów. Kogo posłuchać?

Walka światów

Nie ma co: XXI wiek pełną gębą. Nawet siły wyższe potrzebują nowoczesnego oręża do walki z sobą nawzajem i do przekonywania nas do swoich racji. Potrzebują C63 AMG. Kiedy w styczniu 2008 roku w salonach Mercedesa pojawiła się nowa gwiazda — wspomniany C63 AMG — wiedziałem już, że włochate i usmolone diabelskie paluchy grzebały w planach jego powstania. Jak w żadnym inny mercedesie do tej pory, szatańskie pomysły dosłownie przebijały się przez blachę.

Już sam wygląd sugeruje, że auto w raju nie powstawało. Muskuły jak u terminatora, w barach szerszy niż w garbie wysoki — i do tego te sugestywne rogi na masce. Oj, diabelskie nasienie.

Pod maską silnik — prawdziwe monstrum. Obok superszybka 7-biegowa skrzynia Speedplus G-Tronic. Istne szaleństwo. Doprawdy? Prawie, bo wszystko to pod precyzyjnym i czujnym okiem nie dającego się wyłączyć systemu ESP, choć dla potrzeb tego tekstu lepiej użyć stwierdzenia: nie dającego się zagłuszyć anioła stróża.

Co za humor!

Nie ma wątpliwości… Choć auto wykuto w kuźniach Hadesu, to nad jego przygotowaniem czuwało dwóch "mechaników". Jeden w meloniku, czerwonej marynarce od Prady i z czarnym ogonem, drugi w niemodnej białej, przydługiej sukience.

Pierwszy przygnał pod maskę ponad 450 gotowych na wszystko rumaków i kazał im napędzać wyłącznie tylną oś. Drugi zadbał, by nigdy nie wymknęły się spod kontroli (jak oka w głowie pilnuje systemu ESP). Diabeł dał klasie C tylne, krwistoczerwone światła LED, dyfuzor, standardowo 18-calowe obręcze i spoiler. Anioł sprawił zaś, że całość najlepiej wygląda w uspokajającym białym kolorze. Szatańska to sprawka, że sportowe fotele profilem prowokują do agresywnego traktowania pedału przyspieszenia, a wskazówka ochoczo podąża w górę po wyskalowanym do 320 km na godz. prędkościomierzu. Ale to już jakiś serafin stoi za tym, że za nic na ziemi owa wskazówka nie przekroczy 250km/h (elektroniczna blokada). Przykładów walki "wysokości z niskością" jest więcej. Tak czy inaczej: efektem stało się auto z ogromnym potencjałem, którym nie można poszaleć. Bardzo śmieszne… Jakby Monar organizował wycieczki do Amsterdamu, albo na miejsce wyborów miss mokrego podkoszulka wybrać jedną z sal w zakonie jezuitów. Szatańskie zagrywki!

Sztuka negocjacji

Tego właśnie typu refleksje z pogranicza filozofii i teologii dla ludzi prostych dopadały mnie, gdy — ściskając w dłoniach spłaszczoną u dołu kierownicę — mknąłem warszawskimi ulicami (na wszelki wypadek: z dozwoloną prędkością). Czy rzeczywiście podróżuję na ognistym Pegazie z podciętymi skrzydłami?

Jak przystało na auto rozdarte między rajem a piekielnym odmętem, także skrzynia biegów pełna jest niezdecydowania. Ma oto trzy tryby pracy: komfort, sport oraz manual. W pierwszym zmiana biegów następuje automatycznie. W trybie sportowym — również, ale o 30 proc. szybciej. Przy opcji manual kierowca sam lub z szatańską pomocą zmienia zaś przełożenia — łopatkami w kierownicy lub drążkiem. Szarpnięcia z dyferencjału i melodyjne "przegazówki" to najpotężniejsza broń w rękach szatana. Nie można przestać… Czas zmiany biegów jest wówczas o połowę krótszy niż przy ustawieniu trybu komfort. Oj, kusi!

Do sportowych osiągów auta dostrojono podwozie. Obniżono i utwardzono zawieszenie, wzmocniono układ hamulcowy oraz zastosowano przekładnię kierowniczą o mniejszym przełożeniu. Efekt modyfikacji? Zaskakujący! Samochód — niezależnie od prędkości — znakomicie się prowadzi, a kierowca — niezależnie od manewrów — panuje nad autem (tu nie da się przecenić roli anioła). Pomocna w prowadzeniu jest także nowa elektronika. W AMG zastosowano ESP z trzema trybami pracy. Podstawowy zapewnia pełną stabilność nadwozia i właściwą trakcję kół. W trybie sport działanie ESP jest celowo opóźnione — tak, by kierowca mógł w bezpieczny sposób czerpać radość z ostrzejszej jazdy. Czyli jednak anioł z diabłem dogadali się tak, by dać nam, maluczkim nieco przyjemności z życia.

C63 AMG wydaje się autem na swój sposób przełomowym dla Mercedesa. Udało się nadać mu charakter, który do tej pory był domeną jego niemieckiej konkurencji: audi RS4 i BMW M3. "Sport" i "emocje" — to jego hasła przewodnie. Chociaż ciężko stwierdzić, ile w tym zasługi pracowników koncernu, a ile… sami wiecie kogo.

Problem z parkingiem

Okazuje się, że w przypadku C63 AMG mięśnie pod frywolnym ubraniem oznaczają nie tylko atrakcyjny wygląd, ale też kondycję godną sportowca. Wystarczy uruchomić silnik. I już zaczyna kusić...

Basowy bulgot zdradza temperament. System wydechowy opracowano tak, by kierowca nie mógł się oprzeć wrażeniu, że prowadzi auto z centralnie umieszczonym silnikiem… z tyłu. 6,3-litrowy silnik (dla porządku — jest z przodu) wzbudza się niczym pomruk wulkanu. Jedna mocniejsza "przegazówka" — i ruch w mieście zamiera. Jak na westernie, gdy Indianin zabłąka się do pełnego kowbojskich zawadiaków saloonu. Ręcznie montowana wolnossąca V8-ka ma 457 KM, a więc o 37 więcej od BMW M3… Ale ważniejszy jest moment obrotowy. Od 2000 do 6250 obrotów silnik wytwarza 500 niutonometrów. Przy 5000 obr./min jest ich 600. Dla porównania: M3 produkuje 400 Nm. Jadący pełną parą C63 AMG wydziela tyle ciepła, że wystarczyłoby do ogrzania domku lub wnętrza prywatnego odrzutowca. Przedni zderzak skrywa aż siedem chłodnic! Chłodzenia wymaga nawet płyn do wspomagania kierownicy. I że niby nie jest z piekła rodem?

Auto rewelacyjnie reaguje na polecenia i daje kierowcy znakomite wyczucie tego, co dzieje się w sytuacjach granicznych. ESP "wyłączone"… Lekko dodaję gazu, a potężny moment obrotowy sprawia, że tylne koła natychmiast "zrywają" przyczepność. Mimo to auto daje się łatwo kontrolować. Choć nie do końca wiem komu… Cały zakręt można pokonać poślizgiem — bez obawy o stan lakieru. Frajda niesłychana! Mercedes wreszcie pokazał, na co go stać. I nawet ESP nie przeszkadza w dobrej zabawie. Pewnie samo bawi się wyśmienicie...

Jeszcze jedno. Zastanawiające. Jakoś nie mogłem znaleźć miejsca do zaparkowania koło kościoła.

Mercedes C63 AMG

Dane techniczne

Silnik: benzynowy, V8 wolnossący

Pojemność silnika: 6208 ccm

Moc maksymalna: 457 KM

Maksymalny moment obrotowy: 600 Nm

Przyspieszenie: od 0 do 100 km/h 4,5s

Prędkość maksymalna: 250 km/h

Pojemność bagażnika: 475 litrów

Średnie zużycie paliwa: 13,4 l/100 km

Cena: 259 tys. zł