Wprowadzenie euro wymusi pranie pieniędzy
Wprowadzenie banknotów i monet euro spowoduje, że osoby przechowujące nielegalne pieniądze w gotówce będą próbowały się ich pozbyć. Szacowane na kilka do kilkunastu miliardów dolarów kwoty będą inwestowane w dobra luksusowe, nieruchomości, a także papiery wartościowe. Niewykluczone, że za część tych pieniędzy Europejczycy kupią polskie papiery skarbowe, wzmacniając złotego.
Po trzech latach wirtualnego życia w 12 krajach Eurolandu pojawią się monety i banknoty euro. W niektórych państwach krajowe waluty będą wymieniane tylko przez kilka lat. Jednak nawet w przypadku, gdy termin ten nie zostanie określony (Niemcy, Austria, Irlandia, Hiszpania, Belgia i Luksemburg), Europejczycy posiadający pieniądze pochodzące z nielegalnych źródeł będą musieli je zainwestować. Sumy są niebanalne. Szacuje się, że w Europie Zachodniej przechowywane jest w gotówce co najmniej kilka miliardów dolarów.
— 17 lutego euro ostatecznie zastąpi w roli prawnego środka płatniczego waluty narodowe w krajach Eurolandu. Z pewnością będzie to stanowiło powód dla oszustów, malwersantów i mafiosów z Unii Europejskiej do przenoszenia części operacji prania brudnych pieniędzy poza kraje UE, także do Polski — mówi Edmund Pietrzak z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową i Uniwersytetu Gdańskiego.
Polska bezpieczna
Analitycy przewidują, że pieniądze, które trafią do Polski, mogą być lokowane w papierach skarbowych.
— Jeżeli ceny złotowych obligacji krajowych będą podobne do dzisiejszych, wzrośnie na nie popyt — ocenia Janusz Jankowiak z BRE Banku.
To oznacza wzrost wartości złotego.
— Obcokrajowcy mogą sprzedawać walutę i zakładać lokaty złotówkowe, oprocentowane na 12 proc. Niewykluczone jest także, że będą inwestować w obligacje skarbowe. To może umocnić złotego — dodaje Paweł Flak z Treasury Management Services, firmy doradzającej w zarządzaniu ryzykiem.
Według analityków, wartość naszej waluty spadnie jednak jeszcze przed końcem tego roku, bo nie będzie instrumentów podtrzymujących ją na obecnym poziomie — m.in. tak wysokich stóp procentowych. Dlatego złoty może podrożeć, ale nie wzrośnie do wartości powyżej 15 proc. odchylenia od parytetu, tak jak obecnie.
Polska jest jednak dość dobrze zabezpieczona przed procederem prania gotówki.
— Nie sądzę, żeby właśnie nasz kraj miał się stać szczególnie atrakcyjny dla procederu prania brudnych pieniędzy. Po pierwsze dlatego, że wśród byłych państw socjalistycznych Polska nie była i nie jest liderem pod tym względem. Od lat za znacznie wygodniejsze pralnie w regionie uważane są Łotwa i Węgry, a ostatnio także Rosja. Po drugie, Polska nie znajduje się na opublikowanej ostatnio liście FATF (Międzynarodowej Grupy Roboczej ds. Akcji Finansowej) w gronie 17 krajów, które nie walczą z procederem prania brudnych pieniędzy. Są zaś na niej i Węgry i Rosja. Po trzecie, od 23 czerwca 2001 roku w Polsce obowiązuje ustawa, która ma zapobiegać praniu brudnych pieniędzy. Rozwiązanie to nie jest idealne, ale z pewnością nie zachęci do prania brudnych pieniędzy w Polsce — mówi Edmund Pietrzak.
Wzrośnie popyt
— Pieniądze pochodzące z nielegalnych źródeł będą napływały na rynek walutowy. Ich właściciele spróbują wymienić je na euro, a to przyczyni się do wzrostu kursu wspólnej waluty. Zostaną one też przeznaczone na konsumpcję. Mogą podnieść popyt w pewnym segmencie rynku i dzięki temu wpłyną na wzrost PKB — mówi Janusz Jankowiak.
Obecnie największym zainteresowaniem osób z nadmiarem gotówki, niekonieczne pochodzącej z legalnych źródeł, cieszą się nieruchomości. Już od kilku miesięcy rządy poszczególnych państw członkowskich UE alarmują o wzmożonym ruchu w tym segmencie rynku. Największym wzięciem cieszą się przede wszystkim letnie rezydencje w Hiszpanii i Portugalii. Według szacunków policji, w samej Hiszpanii tylko w ciągu kilku ostatnich miesięcy zainwestowano w ten sposób kilkadziesiąt miliardów peset. Policja nie ma wątpliwości, że pieniądze te pochodziły z nielegalnych źródeł. Europejscy oszuści nie gardzą też antykami, cennymi obrazami czy biżuterią. Są już pierwsze sygnały z największych domów aukcyjnych o wzmożonym zainteresowaniu dziełami sztuki tzw. pseudokolekcjonerów. Inną, dobrze znaną i wypraktykowaną metodą na pranie brudnych pieniędzy, jest zakładanie firm.
— W ostatnim czasie obserwujemy masowe powstawanie małych sklepów o różnym profilu. Rosną one jak grzyby po deszczu szczególnie u wybrzeży Półwyspu Iberyjskiego — zauważa Frederic Galtung, szef działu badań w Transparency International.