Gdyby przygotować ranking miast pod względem wielkości zadłużenia, to w pierwszej trójce znalazłyby się Warszawa, Kraków i Wrocław. Gdyby jednak przeliczyć dług na głowę mieszkańca, kolejność byłaby inna. Na czele są Wrocław, Kraków i Warszawa. Po pierwszym kwartale dług Wrocławia wyniósł prawie 1,8 mld zł, co oznacza, że zadłużenie na jednego mieszkańca to około 2,8 tys. zł. Stolicę Dolnego Śląska goni Kraków z zadłużeniem 2,6 tys. zł i Warszawa (2,5 tys. zł per capita). W ubiegłym roku stolica Dolnego Śląska na inwestycje wydała 1,3 mld zł.
- Jesteśmy organizatorem EURO 2012, budujemy nie tylko stadion, ale też infrastrukturę drogową – to inwestycje, które zwrócą się w przyszłości. W tym roku my wyhamowujemy z zadłużeniem, a inne miasta się zadłużają – tłumaczy Marcin Urban, skarbnik Wrocławia.
Dodaje, że oceniając poziom zadłużenia należy brać pod uwagę zdolność jego obsługi.
- Nasz wskaźnik obsługi zadłużenia wynosi 8 proc. (dopuszczalny 15 proc. - przyp. red.) i gwarantuje nam bezpieczeństwo – dodaje Marcin Urban.
Dopuszczalna granica długu, którą mogą osiągnąć samorządy, to 60 proc. dochodów. Zbliża się do niej nie tylko Wrocław, ale i Toruń, którego wskaźnik zadłużenia na koniec 2009 r. wyniósł prawie 53 proc.
- Winne są kredyty. Zaciągamy je na realizację inwestycji, które stanowią 37 proc. w naszych wydatkach – podkreśla Bolesław Tymolewski, skarbnik Torunia.
Pod względem wskaźnika obsługi zadłużenia Toruniowi blisko do stolicy Dolnego Śląska – wynosi 8,65 proc. Bolesław Tymolewski zapewnia, że miasto nie musi się martwić też o nadwyżkę operacyjną.
- Mamy sporą nadwyżkę dochodów nad wydatkami bieżącymi, dlatego spokojnie możemy obsługiwać zaciągnięte kredyty – twierdzi skarbnik.
Pełny tekst oraz ranking w dzisiejszym „PB”
Wrocławianie mają największy dług
„PB” przygotował ranking najbardziej zadłużonych miast na głowę mieszkańca