Wsparcie dla lokalnych kolei jest legalne

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2015-09-28 22:00

Urząd antymonopolowy uznał, że zasilenie Przewozów Regionalnych przez ARP 770 mln zł jest dozwoloną pomocą publiczną.

W tym tygodniu Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) wesprze Przewozy Regionalne 770 mln zł otrzymanymi z budżetu państwa, by mogły spłacić zaległe długi. Joanna Zakrzewska, rzecznik ARP, podkreśla, że w porozumieniu między resortem infrastruktury, marszałkami województw oraz kolejowym przewoźnikiem przewidziano, że dokapitalizowanie musi nastąpić do 30 września 2015 r.

— W razie niedotrzymania tego terminu porozumienie przestaje obowiązywać, a restrukturyzacja spółki nie będzie możliwa. Jednym z warunków dokapitalizowania jest wcześniejszanotyfikacja pomocy publicznej w Komisji Europejskiej — dodaje Joanna Zakrzewska. Wniosek przesłano 21 września, ale nie ma szans na zgodę przed przelaniem pieniędzy. ARP zapewnia jednak, że mimo to nie jest to problem, i podaje kilkanaście przykładów udzielenia pomocy firmom przed zgodą Brukseli i późniejszego uznania jej za legalną. Są na niej m.in. Stocznia Gdańsk, Huta Stalowa Wola, Alstom oraz czeskie, łotewskie i słoweńskie linie lotnicze. Zielone światło zapalił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), który najpierw zgodził się na tzw. koncentrację, czyli współdziałanie przewoźnika z producentem taboru — firmą Cegielski, a niedawno uznał też udzielaną mu pomoc za legalną.

— Mamy opinię UOKiK, który nie zgłosił żadnych zastrzeżeń dotyczących zgodności naszego planurestrukturyzacji z przepisami dotyczącymi pomocy publicznej — mówi Tomasz Pasikowski, prezes Przewozów Regionalnych. Z informacji „PB” wynika, że przedstawiciele urzędu antymonopolowego „nie dostrzegli w programie czerwonych świateł”, które kazałyby zablokować transakcję, ale jednocześnie zastrzegli, że Komisja Europejska może mieć inne zdanie. Tomasz Pasikowski zapewnia jednak, że w połowie września odbyło się pierwsze spotkanie z przedstawicielami Brukseli, którzy nie oprotestowali planu na starcie, uzgodniono natomiast zasady dalszych konsultacji. W branży kolejowej dotychczas najwięcej wątpliwości budziło przewidziane w planie podpisanie 5-letnich umów z samorządami, które w tym czasie będą bezprzetargowo zlecać spółce świadczenie usług przewozowych, blokując w tym okresieewentualny rozwój konkurencji. Przedstawiciele Przewozów Regionalnych zapewniają, że kilkuletnie kontrakty są niezbędne, by spółka mogła stabilnie funkcjonować i mieć zabezpieczenie umożliwiające zdobycie komercyjnego finansowania inwestycji. Wieloletnią umowę ze skarbem państwa na świadczenie przewozowych usług publicznych mają już PKP Intercity, otrzymujące rocznie z budżetu około 500 mln zł. Zabezpieczyły nią kredyty z Europejskiego Banku Inwestycyjnego na zakup pendolino, choć jednocześnie Komisja Europejska z powodu dotacji przewozowych obcięła dofinansowanie tego projektu. Przewozy Regionalne nie obawiają się cięć z Brukseli, bo przynajmniej do końca 2018 r., jako spółka otrzymująca pomoc publiczną, nie zamierzają ubiegać się o fundusze unijne z rozpoczynającej się perspektywy.

Część samorządów nie chce jednak zaakceptować długoletnich kontraktów, bo wolą rozwijać własne spółki przewozowe. Do grona najbardziej opornych należą włodarze Małopolski i Dolnego Śląska, którzy rozważają nawet odkupienie od Przewozów Regionalnych lokalnych aktywów transportowych. Władze przewoźnika próbują jednak obrócić to na swoją korzyść. Otrzymując pomoc publiczną, muszą bowiem udowodnić Komisji Europejskiej, że redukują zdolności przewozowe.

— Ograniczając pracę eksploatacyjną w województwach, które rozwijają własne spółki, oraz rezygnując z połączeń InterRegio [dalekobieżne kursy spółki — red.], ograniczamy potencjał i spełniamy warunek konieczny do uznania pomocy publicznej za legalną — zapewnia Tomasz Pasikowski.

Rezygnacja z InterRegio nie spotkała się jednak z aprobatą ekspertów. Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej, oraz Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego, podkreślają, że InterRegio były jedyną namiastką konkurencji na polskich trasach dalekobieżnych. Obecnie niepodzielnie królują na nich PKP Intercity, które szybko wypełniły lukę po InterRegio, wprowadzając w ich miejsce własne pociągi. Bulwersuje to firmę Arriva RP, świadczącą usługi przewozowe w woj. kujawsko-pomorskim. Damian Grabowski, jej prezes, uważa, że Bruksela, analizując plan naprawy Przewozów Regionalnych, powinna zwrócić uwagę na to, że pośrednio będą należeć do tego samego właściciela co PKP Intercity, czyli skarbu państwa, a to oznacza dominującą pozycję na rynku. © Ⓟ