Wspólnicy na dywaniku fiskusa

24-09-2014, 00:00

Ceny transferowe: Spółkom osobowym dojdzie nowy obowiązek — dokumentowania wzajemnych transakcji wspólników. A organom podatkowym — możliwość ingerencji w podział ich zysków

Coraz więcej firm będzie musiało spowiadać się fiskusowi ze swoich strategii biznesowych i kosztów różnych decyzji związanych z prowadzeniem działalności. Cel jest jeden — sprawdzić, czy nie zaniżono podatków. Tego rodzaju dociekliwość, obecnie prawnie dopuszczalna wobec podmiotów powiązanych, podlegających podatkom dochodowym, dotknie niedługo firmy działające w jakiejś strukturalnej zależności ze spółkami osobowymi, a także podatników tworzących takie spółki.

Nowy katalog powiązań

Wszystko za sprawą nowelizacji ustaw o podatku dochodowym od osób prawnych (CIT) i fizycznych (PIT), podpisanej już przez prezydenta. Zacznie obowiązywać od początku 2015 r., a wraz z nią rozszerzony katalog podmiotów powiązanych — o jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej. Na tej podstawie spółki osobowe będzie można traktować jako powiązane z podatnikami podatków dochodowych, mimo że same podatnikami nie są.

To w konsekwencji pozwoli fiskusowi wnikliwie badać rozliczenia ze spółkami osobowymi podmiotów, które wejdą z nimi w jakąś spółkę czy podejmą się wspólnej realizacji określonego przedsięwzięcia. Jeżeli stwierdzi, że w tych transakcjach doszło do zaniżenia dochodów do opodatkowania, oszacuje je odpowiednio wyżej. Uznając, że w wyniku tych powiązań ustalone lub narzucone warunki wzajemnych rozliczeń różnią się od tych, jakie w sytuacji analogicznej (w ocenie organu podatkowego) przyjęłyby między sobą podmioty niezależne, czyli od cen rynkowych. Będzie to wyłom w dotychczasowej wieloletniej zasadzie.

— Szacowanie dochodu zawsze dotyczy podatnika podatku dochodowego, czyli spółek kapitałowych lub osób fizycznych, a od niedawna także spółek komandytowo-akcyjnych, którym z początkiem tego roku nadano status podatnika CIT, chociaż są spółkami osobowymi — wyjaśnia Maria Kukawska, doradca podatkowy, partner w Stone & Feather Tax Advisory.

Z obecnych przepisów wynika, że w relacjach krajowych o podmiotach powiązanych ze sobą w określonych strukturach można mówić wtedy, gdy podatnik bierze udział bezpośrednio lub pośrednio w zarządzaniu innym podatnikiem albo posiada udział w jego kapitale. Albo gdy te same osoby fizyczne lub prawne (jako podatnicy) równocześnie bezpośrednio lub pośrednio biorą udział w zarządzaniu danymi podatnikami lub w ich kontroli bądź posiadają udział w ich kapitale.

Tego rodzaju uczestnictwo w spółkach osobowych, niebędących podatnikami podatku dochodowego, nie jest obecnie uważane za powiązanie. W konsekwencji nie ma podstaw do szacowania dochodów przepływających w takich relacjach, np. do określania dochodów dla spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (z o.o.) w związku z transakcją dokonaną między tą spółką (kapitałową) a jawną (osobową), w której spółka z o.o. ma jakiś udział. W 2015 r. będzie to już możliwe.

Minister finansów (MF), autor nowelizacji, uzasadniał, że jest to zmiana doprecyzowująca definicję podmiotów powiązanych, wynikająca z utrwalających się zjawisk w biznesie. Konkretnie chodzi o dynamicznie rosnącą liczbę podmiotów gospodarczych prowadzących działalność w formie spółki osobowej prawa handlowego, a także w formie różnego rodzaju wspólnych przedsięwzięć i że do zaniżania dochodów może dochodzić także w powiązaniach z takimi spółkami.

Joint venture do zbadania

— Już obecnie można napotkać na stanowiska MF albo sądów administracyjnych, że powiązanie podatników podatku dochodowego poprzez spółkę osobową stanowi tak czy inaczej podstawę do szacowania dochodów. Niemniej niezbyt jasno wynika to z przepisów. Przepisy dotyczące cen transferowych są specyficzne — w dużej części odwzorowują wytyczne OECD i czytane w kontekście całej ustawy o podatku dochodowym dają wrażenie pewnej odrębności. Fakt, że je znowelizowano, wskazuje, że sam ustawodawca nie dostrzegał wyraźniej podstawy w prawie, aby w pełni włączyć spółki osobowe w obieg podmiotów powiązanych — mówi partner w Stone & Feather Tax Advisory.

Maria Kukawska przyznaje, że fiskusa szczególnie interesują umowy wspólnych przedsięwzięć (joint venture), w których firmy zawiązujące spółki na czas jego realizacji dzielą się zyskami i stratami nieproporcjonalnie do wnoszonych wkładów. Bywa, że podmiot z większym kapitałem zainwestowanym w projekt uzyskuje z niego mniej niż partner, który miał niższy udział w kosztach.

— To są decyzje partnerów przedsięwzięcia, wynikające z ich strategii biznesowych i przyszłych planów — podkreśla doradca. Fiskus będzie teraz szukał uzasadnienia dla takich ustaleń, powołując się na nowe przepisy, które wymagają dokumentowania wszelkich rozliczeń (zobowiązań) stron w tego rodzaju transakcjach.

Argumentacja MF sprowadza się do stwierdzenia, że na wysokość dochodów wykazywanych przez podatnika będącego wspólnikiem spółki niebędącej osobą prawną mają wpływ warunki umowy takiej spółki, a szczególnie prawa poszczególnych wspólników do udziału w jej zyskach lub stratach. Dlatego postanowiono takie przypadki objąć obowiązkiem dokumentacyjnym.

W rzeczywistości ten obowiązek nie będzie dotyczył wyłącznie spółek zawiązywanych dla wykonania wspólnego przedsięwzięcia, ale w ogóle spółek osobowych, ponieważ zdefiniowano, że transakcjami objętymi obowiązkiem dokumentacyjnym są również umowy takich spółek.

Nowy, kosztowny obowiązek

Nakaz dokumentowania sposobu dzielenia zysku (a także kosztów) pomiędzy wspólnikami nie powinien dotknąć wszystkich powiązanych spółek. Przepisy uzależniają to od wartości transakcji czy kapitału wniesionego przez zależne podmioty.

Odpowiednio progi te wynoszą 20 tys. EUR rocznie i 50 tys. EUR dla przypadków, gdy wspólnik ma siedzibę lub zarząd w tzw. rajach podatkowych oraz dla pozostałych sytuacji. Za brak dokumentacji cen transferowych, mimo przekroczenia tych limitów, grozi sankcyjny podatek, według stawki 50 proc. Niedługo z taką karą będą musiały liczyć się spółki osobowe. Nowelizacja nakłada na nie nowy obowiązek, który wymaga pilnego śledzenia, czy nie przekroczono wspomnianych progów.

Prowadzenie dokumentacji ma przede wszystkim służyć organom podatkowym do oceny, czy przyjęty przez wspólników podział zysku ma charakter rynkowy czy nie. Na tej m.in. podstawie fiskus szacuje, czy nie zaniżono dochodu do opodatkowania. Nowe regulacje wydają się jednak zawierać lukę, która może oznaczać problem dla podmiotów zwolnionych z dokumentowania transakcji.

— Dobrze, że prawodawca zdecydował się uregulować kwestię szacowania dochodów w transakcjach z podmiotami niebędącymi podatnikami CIT i PIT, ale zapomniał o wyraźnym powiązaniu przepisów dotyczących szacowania z tymi, które normują kwestię sporządzania dokumentacji podatkowej cen transferowych — zwraca uwagę Radosław Kowalski, doradca podatkowy.

Problem w tym, że przepisom o szacowaniu dochodów będą od przyszłego roku podlegać również jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej, ale w regulacjach określających obowiązki sporządzania dokumentacji podatkowej wciąż mowa o podatniku (którym taka jednostka nie jest), przy jednoczesnym przyjęciu, że dokonanie transakcji to też zawiązanie umowy spółki niebędącej osobą prawną. — Taki brak synchronizacji pojęciowej tych przepisów może rodzić pytania, a w efekcie spory, o możliwość szacowania dochodów przy transakcjach poniżej progów dotyczących dokumentacji.

Nowe rozwiązania mogą być szczególnie niebezpieczne dla powiązanych ze sobą wspólników spółek osobowych, w ich relacjach wewnętrznych. Obawiam się, że mogą zachęcać organy podatkowe do weryfikacji zasad podziału zysku — prognozuje Radosław Kowalski. Takie działania mogą być podejmowane zwłaszcza wobec spółek komandytowych. Tam dość często udział w ryzyku jest nieadekwatny do udziału w zysku.

Jak dokumentować transakcje

Ustawy o CIT i PIT nie określają wzoru dokumentacji cen transferowych. Jedynie podpowiadają, co powinno się w niej znaleźć. Na pewno muszą być podane strony transakcji i jej opis (np. sprzedaż towarów, udzielenie pożyczki, wykonanie usługi), ich role we wzajemnych powiązaniach, funkcje pełnione przy realizacji transakcji, zaangażowane aktywa (nie tylko finansowe, ale np. w postaci magazynów, czy zapewnienie transportu). Należy też wskazać ponoszone ryzyko, koszty, formy i terminy zapłaty. Wreszcie metodę i sposób kalkulacji zysków oraz cenę przedmiotu transakcji. Transakcję należy uzasadnić. Temu służy opis strategii gospodarczej, dla której zawarto umowę, np. że transakcja pożyczki umożliwi budowę zakładu produkcyjnego w rejonie, stanowiącym obiecujący rynek zbytu dla wytwarzanych wyrobów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Wspólnicy na dywaniku fiskusa