Wstrzymane pociągi

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2005-05-06 00:00

Dziś mają stanąć pociągi na Podkarpaciu. Region nie chce zapłacić tyle, ile domagają się PKP PR. Nie tylko on.

Tym razem to nie strajk. To zarząd PKP Przewozy Regionalne podjął decyzję o wstrzymaniu przewozów pasażerskich w całym województwie podkarpackim. Od dziś, przez co najmniej siedem dni, nie będzie kursować 90 ze 135 pociągów. Pojadą tylko te, które wyjeżdżają do innych województw.

Nie pomogły prośby

Kolej jest zdesperowana, bo samorząd Podkarpacia nie chce zapłacić za przewozy wyznaczonej stawki.

— Każdego dnia pracy na Podkarpaciu tracimy 100 tys. zł. Nie możemy i nie będziemy więcej wozić bez zapłaty. Dane ministra finansów mówią, że Podkarpacie może przeznaczyć na kolej 22 mln zł, a proponuje nam tylko 17,5 mln zł. Tymczasem nawet te 22 mln zł pokrywa tylko 80 proc. deficytu — mówi Henryk Szklarski, dyrektor generalny PKP Przewozy Regionalne.

Jego zdaniem, samorząd nie chce płacić za przewozy, na które zgodził się przy tworzeniu rozkładu jazdy. Rozmowy ostatniej szansy nie przyniosły rezultatu. Wczoraj marszałek Podkarpacia zapowiedział co prawda, że wystąpi do sejmiku o zwiększenie dofinansowania, ale mowa jest o kontrakcie na przewozy zaledwie od połowy roku.

— A kto nam zapłaci za przewozy zrealizowane od stycznia? Nie możemy przystać na takie warunki — mówi dyrektor Szklarski.

Pora przywyknąć

Podobna sytuacja ma miejsce jeszcze w dwóch innych regionach — na Podlasiu i Pomorzu. Negocjacje umów nadal tam jednak trwają. Samorządowcy twierdzą, że przewoźnik zwiększył stawki i chce za usługę za dużo. Proponują średnio 40 proc. kwoty określonej przez PKP PR. Przewoźnik twierdzi, że kontrakty nie są droższe niż rok wcześniej. Zdaniem Henryka Szklarskiego, problem leży gdzie indziej.

— Nowy system finansowania transportu regionalnego obowiązuje dopiero drugi rok. Samorządowcom ciągle wydaje się, że kolej to przedsiębiorstwo państwowe, któremu państwo nie da zginąć i można nie płacić za przewozy. A tak nie jest — mówi szef PKP PR.

Spółka PKP PR, której stery objął nowy prezes Leszek Ruta, pracuje nad ograniczeniem rocznej straty netto. Optymistyczny plan na ten rok zakłada, że nie przekroczy ona 500 mln zł, przy założeniu, że wszystkie 15 województw (Mazowsze ma własną spółkę z PKP) zapłaci żądane minimum. Tymczasem od początku roku umowy na przewozy zawarły zaledwie trzy: opolskie i lubuskie w kwietniu, a przedwczoraj śląskie. W trzech kolejnych negocjacje umów weszły w ostatnią fazę.

Zobowiązania PKP PR sięgają 1,5 mld zł. Wczoraj został odcięty dopływ prądu na jednej linii w Wielkopolsce. Jeśli kolej nie zacznie regulować długów, musi się liczyć z podobną reakcją innych zakładów energetycznych. Nie pierwszy raz zarząd przewoźnika może wstrzymać ruch pociągów na siedem dni. O ewentualnym przedłużeniu zawieszenia połączeń zdecyduje resort infrastruktury.