Wszyscy operatorzy przepłacili za UMTS

Wojciech Surmacz
opublikowano: 2002-03-08 00:00

Operatorzy sieci telefonii komórkowych nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie przepłacili za licencje na usługi związane z nowoczesną technologią UMTS. Ile? Tego jeszcze nie da się dokładnie obliczyć. George Crowley twierdzi, że faktyczna wartość UMTS-u będzie możliwa do oszacowania dopiero za jakieś 10 lat. Na razie cyfrowe firmy telekomunikacyjne ratują swoje obroty m.in. technologią GPRS.

- Nie boli Pana głowa?

George Crowley: Nie. Dlaczego? Jestem bardzo zadowolony z pobytu w Warszawie.

- Pytam, bo z pewnością dużo rozmawia Pan przez telefon komórkowy, a od tego przecież boli głowa.

— Mnie nie boli. Wręcz przeciwnie, im więcej mam połączeń, tym bardziej się z tego cieszę. Przecież działam w tym biznesie.

- To może już niedługo rozbolą Pana oczy — od UMTS-u?

— Ha, ha, ha. Tak, to jest całkiem możliwe.

- Co Pan myśli o rozwoju tego systemu?

— To jest technologia, która powinna za sobą pociągnąć otwarcie nowych rynków dla przemysłu telefonii komórkowej. Dostarczanie użytkownikom telefonów komórkowych danych z taką prędkością, jaką umożliwia UMTS, stworzy zupełnie nowe możliwości.

- Kiedy stanie się ona rzeczywistym, a nie tylko potencjalnym biznesem?

— Tutaj głównym problemem są aplikacje, których w tym momencie jeszcze nie ma. Dopiero ich rozwój, a następnie zastosowanie w praktyce spowoduje, że pojawi się realny rynek.

- Podobno cały boom związany z UMTS-em — walka w przetargach na licencje poszczególnych operatorów — wpłynął na zahamowanie rozwoju rynku telefonii komórkowej?

— Chyba wszyscy analitycy tego rynku zgadzają się co do tego, że operatorzy generalnie przepłacili za licencje na UMTS.

- Na całym świecie czy tylko w Polsce?

— To było zjawisko obserwowane na całym świecie.

- Jak bardzo przesadzono z cenami za te licencje? Potrafi Pan to oszacować?

— Teraz bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Ciężko jest wykonać takie obliczenia. Myślę, że dopiero za jakieś 10 lat patrząc wstecz będzie łatwiej to stwierdzić. Jeden z problemów tej oceny polega na tym, że część wartości UMTS-owego biznesu zależy od — jak już wspominałem — aplikacji, które jeszcze nie powstały. W tych kontraktach na usługi UMTS znalazły się więc źródła przychodów, które jeszcze nawet nie są zdefiniowane. Dlatego myślę, że w celu wzmocnienia rozwoju rynku operatorzy zaczną szukać możliwości współpracy we współdzieleniu sieci. W Stanach Zjednoczonych takie porozumienia już są zawierane.

- Na czym to polega?

— Na przykład nasz partner, sieć Single Wireless, podpisał umowę z Voicestreem. Zgodnie z nią, obie sieci udostępniają sobie swoje przepustowości, żeby zwiększyć możliwości ich wykorzystania. W USA w tej chwili istnieją dosyć duże ograniczenia, jeżeli chodzi o zakres wykorzystywanego pasma radiowego. Dlatego sieci próbują się dogadywać i łączyć swoje zasoby. Jak Pan już może wie, w Stanach Zjednoczonych nie ma jeszcze działających sieci UMTS-u, obecnie jest tam wprowadzana technologia zwana technologią generacji 2,5 G, czyli GPRS. Obecnie współpracujemy z firmą Single Wireless nad przedsięwzięciem związanym z budową nowej sieci komórkowej GPRS w 80 miastach USA. Zapłaciliśmy 2,3 mld USD za licencję używania pasma radiowego, żeby móc takie usługi świadczyć. W taki sposób przemysł komórkowy w USA przechodzi proces transformacji w kierunku UMTS-u.

- A jak ta transformacja wygląda w Polsce?

— Tutaj na pewno jest mniej operatorów niż w Stanach Zjednoczonych. U nas na każdym rynku lokalnym jest sześciu, nawet siedmiu operatorów. Za to sytuacja w Polsce pozwala na utrzymanie pewnego stałego poziomu cen. Przewidujemy, że w Stanach nastąpi wkrótce proces konsolidacji operatorów, która zwiększy atrakcyjność tego sektora.

- Tak, ale ja pytałem o nasz kraj.

— Nie rozmawiałem jeszcze na ten temat z polskimi operatorami telefonii komórkowej. Sam jestem ciekaw, jakie mają plany. Ale nasze doświadczenia ze Stanów Zjednoczonych postawiły nas w dobrej sytuacji przy tworzeniu dobrego interesu, jakim jest Data Star w Polsce. W ciągu 2 lat stworzyliśmy największą w Europie Środkowej radiową sieć szerokopasmowej transmisji danych. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tempa wzrostu wielkości naszej firmy.

- A z czego jesteście niezadowoleni?

— Nigdy z niczego nie jestem do końca zadowolony. Zawsze można mieć przecież większy wzrost, jakość usług może być zawsze lepsza.

- Nie ma Pan żadnych złych doświadczeń z Polski?

— Kłopoty, które mieliśmy w Polsce nie są niczym wyjątkowym. Z podobnymi spotkaliśmy się w innych krajach, gdzie również prowadzimy interesy. Do takich typowych problemów należą tutaj: przede wszystkim czas, niezbędny do otrzymania licencji na działalność, stworzenie dobrych zespołów zarządzających, pokonanie bariery związanej z obawami rynku przed przyjęciem nowego operatora i przekonanie klienta o wartości naszych usług. Zawsze jest konieczny pewien okres edukacji rynku niezbędnej do pozyskania udziałów w nim. Ale z tego akurat w Polsce jesteśmy zadowoleni, bo tutaj nie musieliśmy zbyt wiele czasu poświęcić na edukowanie klientów. To sprawia, że jesteśmy bardzo optymistycznie nastawieni, jeżeli chodzi o naszą przyszłość w tym kraju.

- A korupcja? Nie spotkał się Pan z tym problemem?

— Nie spotkaliśmy się z tym problemem. W ciągu 12-letniej historii prowadzenia interesów w Polsce przestrzegamy prawa i nie odpowiadamy na jakiekolwiek sygnały związane z oczekiwaniem łapówek. To jest jedna z zasad działania naszej firmy — jasna dla wszystkich. Poza tym jesteśmy pod wrażeniem polskich firm, z którymi robimy interesy. Akurat w tej branży prowadzą one biznes w bardzo czysty sposób, co jest niezwykle istotnym czynnikiem, żeby przyciągnąć zagranicznych inwestorów.

- Przyjechał Pan do Polski w jakimś konkretnym interesie?

— Przede wszystkim jestem przedsiębiorcą, który utrzymuje stały kontakt z biznesem. Ja zawsze w Polsce szukam nowych szans. Mamy bardzo bogate zasoby technologiczne i, jak uważamy, najlepszy na polskim rynku telekomunikacyjnym zespół zarządzający. Zawsze szukamy nowych możliwości, żeby te zasoby wykorzystać. Przyjeżdżam do Polski dosyć często, żeby obserwować, jak nasz interes się tutaj rozwija.

- I co, dobrze się rozwija?

— Jestem bardzo zadowolony z naszych postępów w rozwoju i z jego perspektyw. Myślę, że wzrost, który mamy w tej chwili, dopiero się rozpoczyna. To dlatego, że działamy w bardzo specyficznej niszy na polskim rynku. Mamy nowoczesną sieć dostępową na rynku, który rozpaczliwie jej potrzebuje. Wśród naszych klientów znajdują się właściwe wszystkie największe firmy telekomunikacyjne w Polsce.

- No to ile zarobiliście już w Polsce pieniędzy?

— Jesteśmy firmą prywatną i nie ujawniamy tego typu informacji.

- To może chociaż mi Pan powie, ile zainwestowaliście w tym kraju?

— Zainwestowaliśmy już ponad 50 mln USD i jesteśmy gotowi podwoić tę kwotę. Ale wszystko zależy od sytuacji na polskim rynku telekomunikacyjnym.

- I od czego jeszcze?

— Z naszego punktu widzenia, inwestycja powinna postępować wraz ze wzrostem rynku. Mamy długoterminową filozofię działania w tym kraju. Poza tym rozumiemy, że działamy w branży, która wymaga dużych inwestycji — zwłaszcza w początkowej fazie rozwoju. Jedną z zalet technologii, której używamy, jest to, że jest szalenie efektywna kapitałowo. Dzięki niej możemy inwestować w tempie zgodnym ze wzrostem rynku. W efekcie nie grozi nam destabilizacja finansowa.

- Lubi się Pan chwalić.

— W takich sytuacjach zwykle mawiam: nasze wyniki mówią same za siebie.

- I na szczęście wszystko, co Pan mówi, weryfikuje rynek.

— Bardzo dziękuję za tę uwagę. Ciężko pracujemy na nasze rezultaty i ciągle dążymy do doskonałości. Robimy to każdego dnia. Bardzo się cieszę z tego, że mogę prowadzić interesy w waszym kraju. Z przynależnością Polski do NATO i z perspektywą rychłego wejścia do Unii Europejskiej, następne 10 lat będzie dla waszego kraju okresem bardzo poważnych zmian. Mamy nadzieję, że będziemy małym elementem tej pozytywnej transformacji.

George D. Crowley Jr., obecny prezes i udziałowiec firmy Salmon PCS, w 1982 r. założył Crowley Cellular Telecomunica-tion, która do 1989 r. stała się drugą co do wielkości prywatną firmą usług bezprzewodo-wych w Ameryce. Obecnie dysponuje ponad 25 sieciami komunikacji bezprzewodo-wej na terenie USA, Ameryki Łacińskiej i Europy. Kilka ostatnich lat to okres szczególnie intensywnych inwestycji, m.in. zakup pasm (w sieci typu 3G GSM/EDGE) o wartości 2,4 mld USD w 77 rejonach USA. George Crowley zaczął aktywnie działać na rynku polskim w 1990 r. Rok później wziął udział w pierwszym przetargu na budowę sieci telefonii komórkowej. W 1999 r. działalność w Polsce rozpoczęła spółka Crowley Data Poland. W 2000 r. uruchomiła ona, w 6 największych aglomeracjach Polski, sieć transmisji danych Datastar. Do końca 2003 r. zamierza łącznie zainwestować w sektor telekomunika-cyjny ponad 400 mln zł.