Wszystko jasne: chodzi o pieniądze

Marcin Goralewski
opublikowano: 2006-01-04 00:00

Sąd przyznał rację funduszowi, który twierdzi, że Drembo, obracając akcjami KPPD, naruszyło prawo. Będzie apelacja i... negocjacje.

NFI Octava, fundusz inwestycyjny znany z budowy jednego z największych na Śląsku centrum handlowo-usługowego, zaangażował się w spór prawny z mało znaną spółką Drembo, niespełna 50-procentowym udziałowcem notowanego na CeTO Koszalińskiego Przedsiębiorstwa Przemysłu Drzewnego (KPPD).

— Wolałbym wstrzymać się z komentarzami — mówi Piotr Rymaszewski, prezes KP Capital, firmy zarządzającej Octavą.

— Nie rozumiem postępowania funduszu — dodaje Longin Graczkowski, prezes KPPD.

NFI zarzuca Drembo, spółce kontrolowanej przez pracowników KPPD, złamanie dwóch artykułów prawa o publicznym obrocie papierami wartościowymi. Chodzi o bezprawne przekroczenie progu 50 proc. głosów. Sąd pierwszej instancji podzielił oskarżenia.

— Nie złamaliśmy prawa, będziemy się odwoływać — zapowiada Longin Graczkowski.

Dbamy o aktywa

Octava, z kapitalizacją giełdową przekraczającą 100 mln zł, zaangażowała się w spór ze spółką, w której posiada zaledwie 6 proc. walorów o wartości rynkowej około 1,5 mln zł. Dlaczego? Niedawno w funduszu pierwsze skrzypce zaczęły grać spółki związane z funduszami Elliotta, agresywnymi podmiotami na rynku kapitałowym, znanymi m.in. z bezpardonowej walki z zarządem Elektrimu o zwrot długu. Być może trwa porządkowanie portfela funduszu, a spór z Drembo ma doprowadzić do podniesienia wyceny akcji KPPD.

— Naszą jedyną intencją jest wzrost wartości aktywów. Nie chcę jednak rozmawiać na temat tego projektu. Musimy usiąść z zarządem spółki do stołu i dojść do porozumienia — dodaje Piotr Rymaszewski.

Swego czasu inwestorzy finansowi byli gorącymi orędownikami przeniesienia spółki na bardziej płynny rynek giełdowy. Teraz milczą.

Nic się nie zmieni?

Okazją do wywołania prawnego sporu była majowa transakcja sprzedaży przez Drembo 101 tys. akcji KPPD (6,23 proc. kapitału). Walory trafiły do austriackiej spółki TLH Verwaltungs. Kilka dni później Drembo odkupiło taki sam pakiet od Amerbrokers. Pojawiły się zarzuty, że sprzedaż mogła być „fikcyjna” — akcje zostały po prostu zaparkowane u zaprzyjaźnionego inwestora. Obie transakcje zostały przeprowadzone w ciągu trzech dni.

— Nie łączy nas żadna umowa w tym zakresie z Austriakami, a terminy transakcji są odpowiednie — wyjaśnia Longin Graczkowski.

Co się stanie, jeśli sąd drugiej instancji podtrzyma oskarżenia Octavy? Zdaniem KPPD, będzie to oznaczało, że oddane przez Drembo podczas ostatniego nadzwyczajnego zgromadzenia akcjonariuszy KPPD głosy będą nieważne. Merytorycznie nic to jednak nie zmieni, bowiem tak jak Drembo głosował także skarb państwa, do którego ciągle należy prawie 16 proc. walorów. O co więc ten spór?