Wszystko zależy od łaski banków

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2015-01-29 00:00

GRY FRANKOWE Liczba organów państwa frasujących się problemem kredytów we frankach szwajcarskich jest rzeczywiście imponująca.

W tej sprawie spotkali się na szczytach władzy już chyba wszyscy ze wszystkimi, zgodnie wyrażając opinie, że propozycje idą w dobrym kierunku. Po odcedzeniu politycznych deklaracji z wody uspokajającego optymizmu, daje się wyodrębnić trzy konkrety: uwzględnianie przez banki ujemnych stóp procentowych, wakacje kredytowe dla mających szczególnie trudną sytuację, rezygnacja z opodatkowania ewentualnych umorzeń części kredytów.

Bloomberg

Wszystkie wspomniane propozycje obarczone są podwójną słabością. Z punktu widzenia kredytobiorców to ruchy pozorne, środowisko frankowiczów usatysfakcjonowałoby tylko jedno rozwiązanie — bezkosztowe przewalutowanie z franków na złote po kursie z dnia… wzięcia kredytu. Taki postulat wywołuje po stronie bankowej pusty śmiech. Notabene usłyszałem z bardzo poważnych ust bankowych opinię, że w wielu umowach umieszczone są, i to wcale nie małymi literkami, specjalne oświadczenia, że kredytobiorca w pełni zdaje sobie sprawę z ryzyka kursowego i akceptuje jego skutki. Jeśli zatem sygnatariusz obecnie zechce wkroczyć np. na drogę sądową przeciw bankowi, to naraża się na… odpowiedzialność karną za poświadczenie kilka lat temu w dokumencie nieprawdy.

Drugą słabością planów łagodzenia losu frankowiczów jest natomiast ich chciejstwo. Dobrze byłoby, aby wszystkie banki obniżyły spready do poziomu zbliżonego do kursu NBP. Dobrze byłoby, aby zastosowały ujemne stopy procentowe. Ale deklaracja Związku Banków Polskich jest absolutnie niewiążąca, zwłaszcza dla central banków znajdujących sie daleko poza Polską, bez których zgody kierownictwa polskich oddziałów nie mają nic do powiedzenia. W obecnym stanie prawnym organy państwa mogą zatem apelować, dążyć, postulować, spodziewać się, liczyć — ale nic więcej.