WTO ożywi handel

Inga Rosińska, Magda Kozmana
opublikowano: 2001-11-09 00:00

Zapanowanie nad procesem globalizacji, większa liberalizacja handlu i pobudzenie wzrostu gospodarczego to główne zadania przedstawicieli Unii Europejskiej podczas rozpoczynającej się dzisiaj w Doha nowej rundy rozmów w ramach WTO — Światowej Organizacji Handlu.

Działania WTO przez ostatnie cztery dekady spowodowały niemal dwudziestokrotny wzrost handlu międzynarodowego i przyczyniły się do wzrostu gospodarczego — oceniają eksperci. Jednak Pascal Lamy, komisarz ds. unijnego handlu, przyznaje, że po zamachach terrorystycznych z 11 września wzmocnienie wzrostu gospodarczego stało się o wiele poważniejszym problemem. Podczas rozpoczynającej się dzisiaj w Doha w Katarze rundy WTO więcej uwagi zostanie też poświęcone zdrowiu i ochronie środowiska.

Runda potrwa prawdopodobnie 3 lata, a więc Polska może znaleźć się w UE przed jej końcem. Komisarz Lamy ocenia, że dzięki bliskim kontaktom ministrów i ekspertów oraz wspólnym interesom kandydatom i UE udaje się pracować razem.

Kraje kandydujące do Unii nie są już uznawane przez WTO za ubogich krewnych. Za 3-4 lata staną się członkami organizmu, który reprezentuje 19 proc. światowego handlu, jest największym inwestorem na świecie i drugim importerem. Dla Unii ważne są nie tylko rozmowy na temat ceł, ale też ujednolicenie norm technicznych i procedur przetargowych, bo to one w znacznej mierze utrudniają wymianę handlową.

— Interesy polskich i unijnych rolników są wspólne. Nie różnimy się zatem w sprawie wspierania rozwoju rolnictwa — zapewnia Franz Fischler, komisarz ds. rolnictwa.

Inne kraje, zwłaszcza rozwijające się, chcą jednak liberalizacji handlu rolnego. Spór z USA dotyczy właśnie sposobów subwencjonowania rolnictwa. Kandydaci do Unii bronią stanowiska UE, która w zasadzie zgadza się na zmianę polityki rolnej i ograniczenie dopłat, ale domaga się od USA zrezygnowania ze wspierania eksportu m.in. przez preferencyjne kredyty. Dla Polski rozwiązanie tego sporu może mieć decydujące znaczenie. Większa liberalizacja rolnictwa oznacza automatycznie mniejsze dopłaty bezpośrednie dla polskich rolników.

UE spiera się ponadto ze Stanami Zjednoczonymi o wprowadzenie zasady ostrożności. Pozwoliłaby ona na zamykanie granic dla produktów spożywczych, jeżeli nie byłoby dowodów naukowych, że są one bezpieczne. Ponieważ na razie WTO zasady nie przyjęło, Unia przegrała ostatnio wielki spór z USA o wprowadzenie zakazu na import do Europy wołowiny, pochodzącej ze zwierząt karmionych hormonami. Unia chce też wprowadzić obowiązek oznaczania żywności zmodyfikowanej genetycznie.

W dwa lata po klęsce konferencji w Seattle komisarz Lamy jest optymistą.

— Są trudności, ale tym razem jesteśmy o wiele lepiej przygotowani — ocenia Lamy.

Wiosną tego roku UE zaakceptowała inicjatywę „wszystko oprócz broni”. Polega ona na wprowadzeniu zerowej stawki celnej na towary — z wyjątkiem broni — z 49 najbiedniejszych krajów. Unia zdecydowała się wyłączyć z tej inicjatywy ryż, cukier i banany. Jeżeli Polska przystąpi do inicjatywy, to zerową stawką nie zostaną objęte cukier, tytoń, alkohol i tekstylia. Rada Ministrów powinna wkrótce zdecydować, czy Polska także powinna przystąpić do tej inicjatywy od stycznia przyszłego roku.

Wszyscy kandydaci do Unii będą musieli zastosować te same zasady wobec najuboższych najpóźniej z dniem wejścia do Unii.