Wyboista droga po bankowe wsparcie

Anna GołasaAnna Gołasa
opublikowano: 2017-01-02 22:00

Pożyczki: Od nowego roku finansowanie zakupu mieszkania kredytem hipotecznym może być trudniejsze

22-333-99-36W ostatnich trzech latach aż 48 proc. Polaków zaciągnęło kredyt albo pożyczkę. Gorszy wynik (56 proc.) osiągnęli tylko Rumuni — wynika z raportu „Postawy finansowe Europejczyków”, przygotowanego przez Millward Brown na zlecenie Grupy Kruk. Plany kredytowe najczęściej związane są z zakupem, wykupem bądź remontem mieszkania (56 proc.). Czy w nadchodzących miesiącach trudniej będzie pozyskać bankowe finansowanie dla realizacji tych celów?

NIEWIADOMA:
NIEWIADOMA:
Dopiero brak wsparcia państwa przy zakupie mieszkania może pokazać prawdziwe oblicze rynku, ale o tym przekonamy się po zakończeniu programu Mieszkanie dla Młodych — mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.
Marek Wiśniewski

Pod kreską

Znacznie rzadziej niż Polacy na zaciągnięcie kredytu bądź pożyczki w ostatnich trzech latach decydowali się mieszkańcy krajów śródziemnomorskich (24 proc. Hiszpanów i Włochów). W Niemczech wskaźnik ten wyniósł tylko 20 proc.

— Nasze zadłużanie się może wynikać m.in. z zamożności społeczeństwa. Pod uwagę należy brać chociażby zróżnicowanie wynagrodzeń między Polską i Rumunią a Europą Zachodnią: Niemcami, Hiszpanią czy Włochami. To sprawia, że w przeciwieństwie do Niemców niewielu z nas może sobie pozwolić na regularne oszczędzanie. Dlatego wielu Polaków zadłuża się, by żyć na podobnym poziomie jak mieszkańcy Europy Zachodniej — tłumaczy Agnieszka Salach z Grupy Kruk.

Nowy rok niesie jednak wiele zmian dla kredytobiorców. Jedną z ważniejszych jest wzrost wymaganego wkładu własnego do 20 proc. wartości nieruchomości. Informacja może wielu niepokoić, jednak — jak twierdzą eksperci Metrofinance — nie należy się spodziewać, że wszystkie banki będą tego wymagały od kredytobiorców.

— Jest niemal pewne, że wiele z nich pozostanie przy dotychczasowym wariancie dozwolonym przez KNF, oczekując 10 proc. wkładu własnego i ubezpieczenia pozostałej wartości od ryzyka niskiego wkładu — mówi Tomasz Przyrowski, członek zarządu Metrofinance. Eksperci tej firmy przekonują też, że nie ma powodu, by podejmować pochopne decyzje kredytowe, podyktowane wyłącznie zbliżającymi się zmianami. — Rewolucji nie będzie — uważa Tomasz Przyrowski.

Czarne chmury

Inne prognozy nie są już tak optymistyczne, np. związane z projektem ustawy wprowadzającej unijną Dyrektywę MCD (Dyrektywa w sprawie konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnym) od kilku miesięcy procedowanej przez Ministerstwo Finansów. Jej zapisy niepokoją zwłaszcza pośredników finansowych. Szacuje się, że przy ich wsparciu udzielany jest obecnie co drugi kredyt hipoteczny.

— Koszt uzyskania kredytu mieszkaniowego przy udziale pośrednika jest dla klienta taki sam jak przy skorzystaniu bezpośrednio z usług banku. U pośrednika klient otrzymuje jednak dodatkowe korzyści — ma dostęp do ofert konkurencyjnych instytucji, które może bezpłatnie porównać. Aby to zrobić, nie musi chodzić po kilkunastu oddziałach banków. U pośrednika jest w stanie w jednym miejscu uzyskać informacje na temat ofert i zawęzić negocjacje do wybranych, najkorzystniejszych w danym czasie na rynku — tłumaczy Adrian Jarosz, prezes Związku Firm Doradztwa Finansowego.

Twierdzi, że te korzyści klienci utracą wraz z wprowadzeniem zapisów nowej ustawy.Jeżeli zabronione zostanie pobieranie wynagrodzenia od banku, koszt ten poniesie klient. Kredyt hipoteczny będzie więc dla niego wyższy, ponieważ do kosztu finansowania dojdzie wynagrodzenie pośrednika.

— Chcąc zmniejszyć tę kwotę, klienci najprawdopodobniej zrezygnują z usług doświadczonego i rozeznanego w ofercie pośrednika, szukając finansowania zakupu nieruchomości na własną rękę. W najlepszym wypadku może to doprowadzić do zdecydowanego zawężenia liczby analizowanych przez nich ofert, a w najgorszym — do związania się długoterminowym kredytem, stanowiącym znaczne obciążenie finansowe konsumenta, o niekorzystnych parametrach, nieodpowiadających jego potrzebom — uważa Adrian Jarosz.

Dalej od wsparcia

Kolejna zła wiadomość jest taka, że w 2017 r. ponad 30 tys. Polaków straci dopłatę do kredytu. Jak przypominają analitycy Expandera, zanim pojawił się program Mieszkanie dla Młodych (MdM), działał inny — Rodzina na swoim, w którym dopłaty przez osiem lat pomniejszają wysokość raty. Choć ruszył w 2007 r., to pełną parą zaczął działać dopiero w 2009 r. Dlatego w 2017 r. po raz pierwszy dopłaty skończą się dla dużej grupy klientów. Z wyliczeń Expandera wynika, że rata po zakończeniu wsparcia wzrośnie aż o 35 proc.

Czarne scenariusze pojawiają się także w przypadku MdM-u. Już w 2016 r. wykorzystano połowę pieniędzy na dopłaty z puli na 2017 r. O drugą część — z kwoty 730 mln złotych — batalia rozpocznie się już w styczniu. Według najśmielszych scenariuszy pieniędzy wystarczy na kilka tygodni. Pozostaną więc tylko starania o dopłaty na 2018 r., które z pewnością skończą się także po kilku miesiącach (BGK będzie miał prawo wstrzymać przyjmowanie wniosków, jeśli limit na 2018 r. zostanie wykorzystany w tym roku w 50 proc.).

— Dla rynku deweloperskiego, uprzywilejowanego pod względem limitów w stosunku do rynku wtórnego, MdM jest kołem zamachowym i będzie nim jeszcze w 2017 r. Dopiero brak wsparcia państwa przy zakupie mieszkania może pokazać prawdziwe oblicze rynku, ale o tym przekonamy się po zakończeniu MdM-u — przekonuje Marcin Jańczuk z Metrohouse.